Byliśmy w Maroku: handel tam to powrót do przeszłości [GALERIA]

Tzw. suki i niezależne małe sklepiki - taki handel przeważa w Maroku. W większych miastach można spotkać sklepy Carrefoura, jednak sieć stawia tam jeszcze bardzo nieśmiałe kroki.

Pobyt w Maroku uzmysłowił mi, jak bardzo rozwinięta i nowoczesna jest Polska. Ulice handlowe Maroka to dla odmiany powrót do przeszłości. Wciąż przeważa tam sprzedaż bazarowo-uliczna. Uwagę turystów przyciągają oczywiście suki, czyli tradycyjne targowiska, podzielone tematycznie m.in. na owoce-warzywa, przyprawy, mięso, wyroby skórzane czy tekstylia.

Trzeba przyznać - mnogość i sposób wyeksponowania tam towarów przyprawiają o zawrót głowy i może pojawić się uczucie zazdrości, że na naszych bazarach nie ma aż takiego wyboru. Szybko przychodzi mi jednak do głowy refleksja, że nasz sanepid takiego handlu raczej by nie zaakceptował.

Tymczasem w Maroku nikogo nie dziwi, że rzeźnik tą samą ręką (bez rękawiczek) kroi mięso, przyjmuje pieniądze, a po chwili zamiata śmieci. Czymś normalnym i akceptowalnym jest wyciskanie soku z niemytych pomarańczy, granatów czy bambusa i potem picie ich przez klientów z jednej – przechodniej – szklanki (dlatego warto mieć własne kubki). Podobnie jest ze sprzedawcami świeżych fig, którzy niemytymi od wielu godzin rękami obierają je i serwują klientom na wykałaczkach.

Na bazarach dominuje handel na wagę lub na sztuki.

Po opuszczeniu suków, co rusz obserwuję mikroprzedsiębiorczość w postaci sklepików, których u nas próżno było szukać nawet w latach 90. W Maroku sklepy spożywcze to w większości malutkie lokaliki, gdzie na półkach dominują podstawowe artykuły żywnościowe, a woda i słodycze co dzień wystawiane są przed ladę na ulicę – oczywiście z powodu braku na nie miejsca wewnątrz. Nabiał co prawda przechowywany jest w lodówkach, ale wydają się one z odzysku, a niektóre nawet nie są podłączone do prądu. Mleko dostarczane jest w baniakach i rozlewane klientom do ich plastikowych butelek (zwykle po coli).

Jest też jeszcze inna odsłona handlu w Maroku, choć już niespożywczego. W rozsławionej przez amerykański film "Casablance" z niezapomnianymi rolami Humphreya Bogarta i Ingrid Bergman w XXI wieku wciąż odbywa się tam targ uliczny, czyli przyjeżdżają wyładowane kołdrami, materacami czy plastikowymi wiadrami tuk-tuki, a ich sprzedawcy wykładają swoją ofertę po prostu na chodnikach. Nota bene – w Casablance nie nakręcono ani jednej sceny „Casablanki”.

Dla przeciwwagi ulicznego handlu jest też nowoczesne centrum handlowe Marina z supermarketem Marjane Market, będącego w 100% siecią własnością SNI, spółki holdingowej króla Mohammeda VI. Tu raczej nie spotka się na zakupach rdzennego Berbera, który jest mocno przywiązany do tradycji i bazarowego handlu.

Podobnie wygląda sytuacja w większych miastach typu Marakesz, gdzie są sklepy Carrefoura, jednak sieć stawia tam jeszcze bardzo nieśmiałe kroki. A same placówki absolutnie nie przypominają tych dobrze oświetlonych i dopracowanych naszych sklepów. Wespół z Marjane Market są to już jednak jaskółki, która zapewne przyczynią się do rozwoju rynku. Pytanie tylko, w jak dalekiej perspektywie to nastąpi.

Raczkuje również handel wielkopowierzchniowy, a’ la hurtowy. Mam tu na myśli brazylijską sieć hurtowni Atacadão, która ma swoją placówkę m.in. na obrzeżach Marakeszu. Sama sieć w 2007 roku została kupiony przez Carrefoura i obecnie działa w rodzimej Brazylii, ale też w Kolumbii, Argentynie i właśnie w Maroku.

Obiekt Atacadão w Marakeszu ma już wózki sklepowe, widać, że większość osób robi w nim zakupy hurtowe. Klienci indywidualni też mogą tu wchodzić bez żadnych ograniczeń typu karta członkowska, jednak muszą się liczyć z tym, że spora część produktów jest w dużych paczkach. Po raz pierwszy zetknęłam się tu z promocją – akurat przeceniony był proch strzelniczy…

Co warte odnotowania, sklepy tzw. handlu nowoczesnego otwierane są w Maroku o godz. 9. Codziennością są też osoby sprzedające na ulicach skarpety, sznurówki czy chustki higieniczne na sztuki.







Katarzyna Pierzchała 5524 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.