Zakupy ratalne w sklepach: rośnie liczba dłużników

Jak wskazują dane ERIF Biura Informacji Gospodarczej prawie 282 mln zł długu mają klienci, którzy nie regulują zobowiązań za zakupy ratalne.

W czasie pandemii szczególną popularność zyskał kredyt ratalny, czyli zakupy na raty. Gdy nie dysponujemy "od ręki" wystarczającym budżetem, raty stają się jedną z najchętniej wybieranych opcji płatności - przede wszystkim za sprzęt elektroniczny, AGD i RTV, a nawet samochód. Dziś okazuje się, że często kuszące raty 0% nie zawsze są doskonałym wyborem. Dlaczego?

Prosta droga do… zadłużenia

Jak wskazują dane ERIF Biura Informacji Gospodarczej prawie 282 mln zł długu mają klienci, którzy nie regulują zobowiązań za zakupy ratalne. Łącznie takich nierzetelnych płatników jest blisko 100 tys. Przeciętna wartość długu to nieco ponad 1700 zł, z czego mężczyźni średnio zalegają 1749 zł, a zadłużenie przypadające na kobiety wynosi średnio 1662 zł. Jednak co warto podkreślić, z danych ERIF wynika, że wartość jednego zobowiązania spadła – w stosunku do poprzedniego roku – wówczas wynosiła 1716 zł. Dla porównania - na koniec 2019 r. wysokość zobowiązania nie przekraczała 1670 zł. Od tego czasu średnia wartość długu wzrosła o 2,3%.

- W czasie pandemii COVID-19 polscy konsumenci chętnie dokonywali zakupów ratalnych, co przełożyło się na wzrost negatywnych wpisów w naszej bazie. Na koniec 2019 r. notowaliśmy ponad 124 tys. takich zobowiązań o łącznej wartości 207,5 mln zł, dziś mamy wzrost liczby negatywnych wpisów aż o 33%, a ich wysokość przekracza 282 mln zł – komentuje Jarosław Furmaniak, kierownik Departamentu Operacji i Rozwoju w ERIF Biurze Informacji Gospodarczej.

Kto się zadłuża przez niezapłacone raty?

Dane ERIF wskazują, że 55% nierzetelnych klientów stanowią mężczyźni. Panowie też znacznie wcześniej rozpoczynają zakupy ratalne, bo w grupie wiekowej 18-24 blisko 60% zadłużonych osób to właśnie mężczyźni. Najwięcej dłużników znajduje się w przedziale 25-44 lata, takie osoby stanowią aż 55% wszystkich z negatywnym wpisami w bazach BIG, natomiast seniorzy 65+ odpowiadają za ok. 9% udział w zadłużeniu. Osoby najstarsze mają jednak zadłużenie o najniższej wartości – średnia wartość jednego zobowiązania wynosi w tej grupie 1524 zł. Zdecydowanie najwyższe przeciętne zobowiązanie mają osoby w wieku 25-34 lata – wynosi ono 1824 zł.

- Co ciekawe, nasze dane wskazują, że do 34. roku życia wartość zobowiązania dla obu płci wzrasta – dla mężczyzn o prawie 10%, a dla kobiet o 4%, później – wraz z wiekiem – kwota, na którą opiewa dług, maleje. Takie dane pokazują, że im jesteśmy starsi, tym nasza świadomość konsumencka jest coraz wyższa, wzrasta także odpowiedzialność finansowa, a być może – również dokonujemy rozsądniejszych zakupów – mówi Jarosław Furmaniak, ekspert ERIF.

Nie jest zaskoczeniem, że Śląsk stanowi region, w którym zadłużonych w wyniku niespłaconych rat jest najwięcej – to województwo odpowiada za 16,3% wszystkich dłużników. Zaraz za nim uplasowały się województwa mazowieckie i dolnośląskie, w których również mieszka po ponad 10% nierzetelnych klientów. W zestawieniu najlepiej wypadają województwa świętokrzyskie, podlaskie i podkarpackie, których mieszkańcy stanowią po ok. 2% zadłużonych.

Zakupy na raty coraz mniej opłacalne?

Choć „raty 0%” brzmią kusząco, warto zastanowić się, w jakich warunkach są one korzystne, komu się opłacają, kto za to płaci i gdzie w tym wszystkim jest biznes. Obecnie kredyt ratalny można zawrzeć zarówno w stacjonarnych sklepach, jak i online – co doskonale przećwiczyliśmy w czasie pandemii.

Oznacza to, że kredyty ratalne mocno zakorzeniły się w zakupowych zwyczajach Polaków. Jednak 2022 r. obfitował w podwyżki stóp procentowych, a co za tym idzie, we wzrosty kosztów kredytów – w tym także tych ratalnych, których cena jest wpisana w ceny produktów. Niemniej – najwyższą korzyść z dokonywania zakupów na raty mają klienci – często decydując się na zakup produktów w wyższej cenie niż początkowo zakładali lub nawet bez posiadania odpowiedniego budżetu. Wysoki koszt, który musieliby ponieść, zostaje rozłożony na dogodne w spłacie raty. Sklepy oferujące możliwość zakupu ratalnego, mimo rosnących kosztów kredytu, nie zrezygnują z takiej opcji płatności, bo taki ruch mógłby znacznie ograniczyć sprzedaż.

W czasach inflacji bliskiej 18%, kiedy ceny towarów i usług rosną, sklepy walczą o uwagę i zatrzymanie klienta w sposób szczególny. Między innymi dlatego w cenę produktów wpisane są też koszty ewentualnych kredytów ratalnych, które wzrosły wraz z podniesieniem stóp procentowych – co w ogólnym rozrachunku przełożyło się też na wzrost cen towarów. W pierwszych trzech kwartałach tego roku do naszych baz trafiło o 30% mniej negatywnych wpisów za opóźnienia w płatnościach kredytów ratalnych, niż jeszcze w 2021 r. Być może jest to wynik większej dyscypliny finansowej lub ograniczania wydatków w gospodarstwie domowym, jak również większej ostrożności banków w przyznawaniu kredytów – podsumowuje Jarosław Furmaniak, kierownik Departamentu Operacji i Rozwoju w ERIF Biurze Informacji Gospodarczej.

Okres bożonarodzeniowy jest czasem, kiedy chętnie kupujemy elektronikę lub sprzęty RTV/AGD – w tym także korzystając z opcji kredytu ratalnego. Warto mieć na uwadze, że takie zobowiązania nie różnią się szczególnie od kredytu, który zaciągamy w placówce banku i wymagają terminowej spłaty. Brak regulacji rat za zakupy może skutkować negatywnym wpisem do BIG, który w efekcie będzie sygnałem do instytucji bankowych, banków, operatorów telekomunikacyjnych, że jesteśmy klientami podwyższonego ryzyka, co przełoży się zaś na problemy z uzyskaniem pożyczki czy podpisaniem umowy abonamentowej lub innych usług, gdzie płatność jest odroczona w czasie.

Zdjęcie: Shutterstock