Świąteczny koszyk cen HandluExtra: nawet 105 proc. więcej

Domowe ciasto staje się coraz bardziej ekskluzywnym produktem - szczególnie jeśli do listy składników dorzucimy koszt energii potrzebnej do ogrzania piekarnika. Poza podstawowymi, drożeją też bardziej "świąteczne" zakupy.

Redakcja Handelextra.pl / Maria Mazurek, Gazeta.pl

Do Bożego Narodzenia już tylko miesiąc, postanowiliśmy zajrzeć więc do paragonów i przygotować raport cenowy produktów kojarzonych z tymi świętami. Wciąż jest to koszyk cen z mniejszych sklepów, osiedlowych, do których chodzimy na szybkie zakupy - na przykład, gdy w ostatniej chwili okaże się, że zapomnieliśmy kupić majonez czy skończyły się jajka. To wstępny przegląd, świątecznym cenom przyjrzymy się bliżej tuż przed świętami.

Inflacja nie zniknie na święta. Oto koszyk cen produktów "sezonowych"

Zacznijmy od wigilijnej klasyki: barszczu czerwonego z uszkami. Same uszka z grzybami kosztowały w październiku średnio 6 zł za opakowanie o wadze 300 gram (przypominamy, do naszego zestawienia bierzemy pod uwagę produkt wiodącej marki - tam gdzie da się go ustalić). To o 11,5 proc. więcej niż przed rokiem. Uszka z grzybami i kapustą to wydatek średnio 5,57 zł - o 15,1 proc. więcej niż rok temu. Gotowy barszcz czerwony w litrowym kartonie podrożał o 9,4 proc. rok do roku (średnio 7,33 zł).

Inna typowo świąteczna potrawa to śledzie. W naszym koszyku mamy śledzie wiejskie, czyli w oleju i z cebulką, sprzedawane w słoiku o wadze 600 gram. Za taki słoik trzeba zapłacić średnio 18,05 zł (pamiętamy, średnio w mniejszych sklepach, a dokładnie małoformatowych o powierzchni do 300 metrów kwadratowych). To wzrost o 24,5 proc. Pierogi z kapustą i grzybami są o jedną piątą droższe niż rok temu. Jeśli zabraknie nam nagle majonezu do tradycyjnej sałatki jarzynowej, to za słoik 400 ml będziemy musieli wysupłać średnio 8,96 zł, prawie 60 proc. więcej niż przed rokiem. To nie powinno być zaskoczenie - w końcu majonez powstaje m.in. z oleju, który w tym roku mocno drożał.

Domowe ciasto to duży wydatek

Mocny wzrost cen oleju - o 46,4 proc. - to jedna z przyczyn, dla których droższe będą m.in. wypieki. Poza olejem do góry idą ceny innych tłuszczów - masła (o ponad 40 proc., średnio 8,80 zł za kostkę 200 gram) i margaryny (w górę aż o 72,3 proc., 250 gram średnio za 4,86 zł). Drastycznie wyższe niż przed rokiem są ceny cukru - w naszym koszyku wciąż o ponad 100 proc. Średnio o jedną trzecią więcej trzeba w mniejszych sklepach płacić za jajka (9,20 zł za 10). Wśród przyczyn jest nie tylko wzrost kosztów produkcji związany z droższą energią i paszami. A do końca roku lepiej nie będzie. - Wygląda na to, że bardzo wysokie ceny jaj pozostaną z nami co najmniej przez kilka kolejnych miesięcy. Produkcji jaj nie da się zwiększyć z tygodnia na tydzień, ani nawet z miesiąca na miesiąc. Dostosowania będą trwały prawdopodobnie co najmniej pół roku, więc ceny jaj na Boże Narodzenie będą jeszcze prawdopodobnie bardzo wysokie - mówił nam Michał Koleśnikow, kierownik zespołu analiz sektorowych w PKO BP.

Wyraźnie droższe jest jeszcze na przykład kakao (o jedną czwartą), za to już przyprawy kojarzone ze świętami, jak cynamon czy goździki, na tym tle nie robią wrażenia, jeśli chodzi o zmianę cen. Podobnie jak masa makowa do wypieków - droższa o 5,9 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem (9,90 zł, puszka 850 gram).

Świąteczne oblicze słodyczy

No i teraz wspomniana grupa produktów, która, także w naszym "tradycyjnym" koszyku, zachowuje się nieco inaczej niż większość produktów. Czyli słodycze. Kupowane na prezent praliny drożały w październiku (zależnie od marki i rodzaju) od 4,7 do 14,1 proc., choć szereg największych producentów oficjalnie i nieoficjalnie zapowiadało większe podwyżki w cennikach. I tu można mówić o dwóch taktykach stosowanych na rynku.

Jedna to ściągnięcie klienta do sklepu po taki upominek i zaproponowanie przez chwilę lepszej ceny. Miałoby to sens, gdyby dokupił przy okazji inne produkty. Czy na to właśnie zdecydowali się producenci i sieci handlowe? Pierwsze produkty świąteczne (a mowa tu głównie o pakowanych słodyczach) pojawiły się w największych sieciach handlowych już w październiku. To nie pierwszy raz, gdy detaliści inaugurują bożonarodzeniowy sezon przed 1 listopada, ale w tym roku, w dobie nieustannych wzrostów cen na rynku FMCG, kosztów energii i szalejącej inflacji, gros ekspertów zwracało uwagę, że Polacy zaczną rozkładać świąteczne zakupy w czasie i kupią tym samym wcześniej produkty z dłuższą datą ważności. A tu naturalnym wyborem są słodycze, a nie nabiał do wypieków. I tak też się stało. Tzn. producenci potwierdzają, że Boże Narodzenie było, jest i będzie najlepszym okresem dla kategorii słodyczy w Polsce i już zauważają przemyślane planowanie zakupów, właśnie tych spożywczych, a tym samym rozkładanie kosztów na dłuższy okres niż zwykle.

Druga taktyka to przeczekanie ze strony sieci handlowych z podwyżkami do grudnia (w obecnym koszyku porównujemy dane z października) do momentu, gdy konsument nie będzie miał wyboru i na ostatnią chwilę i tak kupi dany produkt. W tym przypadku słodycze na prezent.

Tu warto przypomnieć też dwa mocno świąteczne oblicza słodyczy - kalendarze adwentowe i figurki czekoladowe. Średnia cena pojedynczego opakowania wyniosła w grudniu 2021 r. 2,20 zł (dane CMR). Najczęściej do koszyka trafiły mikołaje - wśród dziesięciu najbardziej popularnych figurek cztery to właśnie one. Oprócz tego można znaleźć: aniołki, bombki, szyszki, renifery, bałwanki.

To, jak w październiku drożały inne podstawowe produkty (mleko, pieczywo, napoje), można sprawdzić w "podstawowej" wersji naszego raportu, tutaj.

Razem z portalem Gazeta.pl co miesiąc monitorujemy koszty robienia codziennych zakupów spożywczych - to ponad 30 wybranych produktów. Opieramy się na danych dostarczanych przez Centrum Monitorowania Rynku (CMR). Nasz koszyk to dane z paragonów, czyli faktyczny obraz tego, co sprzedają sklepy w całej Polsce. CMR zbiera takie dane od tysięcy placówek, z mniejszych powierzchniowo sklepów (do 300 m2) i sieci skupiających takie sklepy - położone blisko domów, w których robimy codzienne zakupy. W konstruowaniu naszego koszyka bierzemy pod uwagę przodującą markę danego produktu (na podstawie statystyk popularności w strukturze sprzedaży), ceny są uśrednione dla kraju. Tam, gdzie takiej marki nie uda się wyróżnić (jak w przypadku pieczywa, sprzedawanego lokalnie), porównujemy produkty o takich samych parametrach. Uwzględniamy też promocje. Nie jest to raport, który można porównywać z tym "gusowskim", bo pokazuje tylko wycinek rynku, ale wśród jego plusów jest to, że widzimy konkretne, średnie ceny wybranych przez nas produktów. Nasz koszyk cenowy opiera się o dane z prawdziwych paragonów.