Handel nie ma problemu z popytem mimo rosnących cen

Jedną z przyczyn wysokiej inflacji jest to, że firmy wciąż nie czują, by podwyżki cen zmieniały decyzje zakupowe konsumentów. Branża handlowa nie notuje spadków popytu, wręcz przeciwnie - prężnie się rozwija.

Inflacja i ceny w Polsce wciąż rosną i nie jest to zjawisko specjalnie zaskakujące, biorąc pod uwagę skalę wzrostu cen energii w całej Europie. Jednak najbardziej niepokojący jest nie tyle wzrost ogólnej inflacji, podkreśla PAP, co wzrost inflacji bazowej, która nie uwzględnia energii i żywności. – To pokazuje, że podwyżki cen są wciąż bardzo rozpowszechnione w wielu branżach, a firmy jeszcze nie trafiły na barierę popytu – podkreśla "Puls Biznesu".

Przypomnijmy, że we wrześniu inflacja w Polsce wyniosła 17,1%, wobec 16,1% w sierpniu – to wstępne szacunki GUS. Inflacja bazowa, nie uwzględniająca żywności i energii, wyniosła prawdopodobnie ok. 10,7%, wobec 9,9% w sierpniu - podkreśla główny ekonomista PB, dodając, że inflacja, a w szczególności inflacja bazowa ma wiele przyczyn. Jedną z nich są potężne podwyżki cen energii.

"Puls Biznesu" podkreśla, że firmom wciąż najłatwiej jest przerzucać koszty na ceny dla odbiorców końcowych, nawet w branżach mało energochłonnych. A mimo wszystko wciąż nie czują, by podwyżki cen przekładały się na spadek popytu.

Przykładem branża handlowa i usługowa. Gazeta podaje, że we wrześniu niecałe 27% firm handlowych sygnalizowało problem z popytem, czyli o 2 pkt proc. mniej niż przed rokiem. To paradoks, że mocny popyt pozwala firmom się rozwijać, ale jednocześnie podtrzymuje wysoką inflację. W normalnej sytuacji "powinniśmy zmierzać do tego, by popyt schłodzić do poziomu, który ograniczy dynamikę cen, ale nie ograniczy nadmiernie zatrudnienia i inwestycji" - czytamy w "PB".  

Źródło: PAP/MH