Lidl zaczepia producentów

Dyskont zdecydował się na reklamę porównawczą i zestawia marki producentów z własnymi. Pokazuje przy tym różnice w cenie, ale tylko w cenie.

Lidl w Polsce rozpoczął to, co niemieccy dyskonterzy robią na rodzimym rynku od kilkunastu tygodni. W gazetce (obowiązującej od 3 października) zestawił pięć produktów markowych z podobnymi produktami pod marką własną i ich ceny. W niektórych przypadkach o ponad połowę niższe. Wszystko opatrzył hasłem: "Masz wybór". I tyle komentarza.

Taka sama reklama pojawiła się w gazetce Lidla od 6 października.

Trudno porównać stopień podobieństwa (składu), w gazetce widać podobne pod względem opakowania i kolorystyki produkty, pochodzące z tych samych kategorii, jak te pokazane markowe. Czy to początek serii takich przekazów do konsumentów? Czekamy na komentarz Lidla w tej sprawie.

Na pewno jednak taka reklama jest prawnie dozwolona. Jedynie, jak tłumaczy biuro prasowe Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w odpowiedzi na pytanie HandelExtra.pl, jeśli w opinii przedsiębiorców, których produkty są przedmiotem tego porównania, ta reklama narusza ich interesy, to mogą oni dochodzić roszczeń na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zapytaliśmy więc wybrane firmy, których produkty znajdują się na reklamie, co sądzą o tej formie promocji sieci. Usłyszeliśmy, że nie chcą tego "publicznie komentować".

Tymczasem w niemieckich sieciach handlowych na rodzimym rynku wrze od kilkunastu tygodni, również z powodu podobnych kampanii. Ale od początku.

Zdaniem tamtejszych detalistów producenci wykorzystują (skądinąd niemałe) wzrosty kosztów produkcji, żeby podnieść ceny ponad ów wzrosty. To teza szefa zakupów w Grupie Rewe, która prowadzi sklepy pod szyldami Rewe, Penny, Lekkerland, który mówi wprost i pod nazwiskiem (Hans-Jürgen Moog), iż producenci wykorzystują sytuację do zwiększenia zysków i jeszcze większego podgrzania inflacji. Przekonuje, że to niemiecki konsument w pierwszej kolejności (patrząc na różne europejskie rynki) jest „kasowany” za konsumentów z pozostałych krajów i tem Rewe się sprzeciwia, czemu głos dał w branżowym „Lebensmittel Zeitung”, wywołując falę dyskusji.

Inni detaliści dołączyli, ale kierując swój głos nie do branżowych czytelników, ale wprost do konsumentów w swoich gazetkach, reklamach i postach w mediach społecznościowych. Przykładowo Aldi (marka obecna również u nas) przygotował szereg kreacji i wykupił powierzchnie reklamowe w prasie codziennej, tygodnikach i internecie. Niezależnie od wersji reklamy – przekaz jest następujący: kupuj produkty pod naszymi markami własnymi (które pokazuje na reklamie) zamiast tego typu produktów pod markami producentów (które również są wyraźnie pokazane), a oszczędzisz i to znacząco – bo zapłacisz 51% mniej. Mówimy o wytknięciu w tym przypadku ceny konkretnego markowego keczupu, napoju gazowanego itd. łącznie kilkunastu produktów największych producentów, wśród których widać m.in. takie marki jak Fanta, Coca-Cola, Heinz, Milka czy Ben&Jerry.

O porównanie produktów pokusił się również m.in. Lidl w Szwajcarii. Według podobnej zasady: produkt marki własnej zestawiony jest z odpowiednim pod marką znanego producenta i pokazany m.in. Pampers czy Listerine. Obrazkom tym towarzyszy claim: Nie oszczędzaj na jakości, lecz na cenie. Z kolei Netto (to należące do Edeki, a nie obecne w Polsce duńskie Netto) na grafikach w mediach społecznościowych zaczepia M&M’s i konsumentów – zapraszając ich na 64% tańsze drażetki o – jak zapewnia – 100% tak samo dobrym smaku.