Lidl sprzedaje jabłka prosto z drzew

Do sklepów Lidl trafiają już jabłka od polskich sadowników "prosto z drzew", które sprzedawane są w atrakcyjnej cenie. Niekoniecznie mają idealny wygląd.

Wiele osób dotkliwie odczuwa konsekwencje obecnej sytuacji geopolitycznej i gospodarczej. Wśród nich są właściciele sadów, którzy mają trudności ze sprzedażą nadwyżek owoców. By zapobiec ich marnowaniu oraz pomóc lokalnym przedsiębiorcom, a  jednocześnie zaoferować klientom dojrzałe plony w  korzystnej cenie, Lidl skupuje jabłka od ponad 150 sadowników. Owoce trafiają do sklepów prosto z drzew. W związku z tym niektóre mogą być mniej wybarwione, mieć nieznaczne skazy lub wgniecenia, niemniej smakują dokładnie tak samo, jak te perfekcyjne.

Lidl Polska oferuje poszczególne odmiany jabłek w różnym okresie – zależnie od tego, które są w danej chwili najbardziej dojrzałe. Od czwartku 29 września do soboty 1 października w  sklepach sieci będą sprzedawane jabłka Szampion od polskich sadowników za jedyne 1,89 zł/kg.

Akcje sprzedaży niedoskonałych warzyw i owoców nie są już nowością w dużych sieciach handlowych. A według prognoz ekspertów z czasem mogą stać się codziennością. Wszystko za sprawą upalnych i suchych lat, które uderzają w uprawy, a tym samym w wygląd warzyw i owoców.

Ostatni przykład z naszego rynku pochodzi również od Lidla i Maspexu. Producent wprowadził do sprzedaży dżem agrestowy Łowicz z owoców wprawdzie pełnowartościowych, ale takich, które z uwagi na swoją odmianę o różowym zabarwieniu nie mogły znaleźć odbiorców. Na słoikach widać było Pawła Jarugę, czyli rolnika, od którego pochodził agrest. To kolejna taka inicjatywa. W ubiegłym roku dzięki marce Kotlin drugą szansę otrzymały tzw. krzywe buraki, które wyrosły, mając nieidealne wymiary. Prosto z upraw Mieczysława Miszczaka z woj. łódzkiego trafiły do limitowanej edycji keczupów, która także dostępna była w Lidlu.

W akcje odkupywania żywności od rolników, która mogłaby się zmarnować, włączała się Biedronka – odkupując po ulewnych deszczach i gradobiciu śliwki oraz kapustę.

Mało kto o tym pamięta, ale tego typu akcje zapoczątkowało Tesco i to już w 2017 r., choć na początku na swoim macierzystym rynku - w Wielkiej Brytanii. Po kilku miesiącach inicjatywa trafiła do sklepów w Polsce - nieidealne sezonowe ogórki i paprykę można było kupić po niższej cenie.

Ilona Mrozowska 4764 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.