Leroy Merlin znów pod obstrzałem: zwalnia Ukraińców za pytania o Rosję?

Firma prezentuje absolutnie prorosyjskie stanowisko - informuje Stowarzyszenie Detalistów Ukrainy - RAU. Instytucja alarmuje, że sklepy Leroy Merlin na Ukrainie zwalniają osoby, które głośno pytają o kontynuację działalności sieci budowlanej w Rosji i wspierają obronę kraju przed najeźdźcą.

Jeden ze sklepów Leroy Merlin w Ukrainie – printscreen zdjęcia z portalu Borgexpert.com

Prowadzone jest w tej sprawie dochodzenie wśród pracowników Leroy Merlin na Ukrainie. Z informacji przekazanych przez RAU oraz portal Borgexpert.com  w firmie pozostają tylko ci, którzy nie zadają kierownictwu niewygodnych pytań o kontynuowanie przez francuską spółkę działalności w Federacji Rosyjskiej. Niesubordynowani trafiają, według portalu, na czarną listę i tracą stanowiska.

Kilku pracowników firmy, z których część została już „poproszona o rezygnację”, poinformowało o tym procederze stowarzyszenie RAU.

– Prawie wszyscy, którzy pomogli ukraińskiemu wojsku i wolontariuszom, zostali zwolnieni. Leroy jest firmą absolutnie prorosyjską i bardzo mi przykro z powodu lat, które poświęciłem tej firmie – mówi jedna z zatrudnionych w spółce osób.

Chaos informacyjny w Leroy Merlin na Ukrainie

Według danych portalu Borgexpert.com i RAU od października firma budowlana zapowiada masowe zwolnienia tych, którzy nie przeszli tzw. procesu „filtrowania”, czyli nie dostosują się do prorosyjskiej polityki spółki. Jeden z menedżerów ukraińskiego oddziału Leroy Merlin mówi, że nadal nie ma oficjalnej komunikacji z centralą ani wiadomości o planach firmy wobec pracowników sklepów, panuje chaos informacyjny: – Dział personalny i komunikacji zewnętrznej zostały całkowicie wyeliminowane, a następnie rozwiązane. Dział ofert został zredukowany o 85%. Dział e-commerce działa tylko częściowo. Wszystkie nasze funkcje pełnią teraz "lojalni" pracownicy sklepów – mówi menedżer Leroy Merlin na Ukrainie.

Mimo presji część zespołu nadal pracuje i stara się funkcjonować normalnie. – Kierownictwo firmy rekrutuje pracowników, którzy boją się choćby wspomnieć o wojnie w Ukrainie – wyjaśnia rozmówca RAU. Jego słowa potwierdza inny szef departamentu Leroy Merlin w tym kraju. W jego zespole pracują dwie lub trzy osoby, których on jako menedżer nie zatrudniał, a nawet nie został o tym poinformowany. Nie ma też dostępu do systemu firmowego, nie wie, jak i nad czym zespół pracuje.

– Zaproszenia do współpracy otrzymywali ci, którzy milczeli od samego początku o pozostaniu spółki-matki w Rosji. Prowadzona jest obecnie inwigilacja pracowników: sprawdza się, kto pisał lub mówił o firmie i jej działalności w Rosji – podkreśla anonimowy informator z kadry kierowniczej ukraińskiego Leroy Merlin.

Przypomnijmy, że wbrew apelom strony ukraińskiej i protestom konsumenckim w Polsce francuska firma Leroy Merlin deklaruje, że nie ma zamiaru opuszczać rynku rosyjskiego. W marcu pracownicy ukraińscy zostali odłączeni od komunikacji korporacyjnej. Kanały social mediów są zamknięte od 1 kwietnia, strona ukraińska służy tylko i wyłącznie konsumentowi do zapoznania się z asortymentem marketów budowlanych sieci.