Problemy e-commerce: rosną ceny paliw i koszty najmu magazynów

Handel tradycyjny wraca do łask m.in. ze względu na wysokie koszty transportu w e-commerce spowodowane wzrostem cen paliw. Ale to niejedyne problemy tej branży. Do tego dochodzą ceny najmów magazynów i kosztowne zwroty towarów powszechnie oferowane konsumentom.

Na zdjęciu: Dariusz Forysiak, dyrektor w dziale Doradztwa Inwestycyjnego, Colliers

Wbrew obawom dotyczącym znikania sklepów stacjonarnych handel tradycyjny wraca do łask m.in. ze względu na wysokie koszty transportu spowodowane wzrostem cen paliw.

Analitycy BM Reflex zwrócili uwagę, że w porównaniu do września 2021 r. największy wzrost notuje obecnie cena oleju napędowego. - Litr diesla kosztuje dzisiaj 2,28 zł więcej niż przed rokiem (+42%). Za litr benzyny i autogazu płacimy więcej o ok. 15-16%, tj. odpowiednio o 92 i 40 gr na litrze - wyliczyli analitycy.

O tym, jak zmieniają się koszty dostawy w e-commerce, świadczą też dane z najnowszego, wrześniowego rankingu ASM Sales Force Agency, badającego popularność q-commerce w Polsce [dostawy w 15 minut - przyp. red.]. W porównaniu do pierwszego, czerwcowego, zestawienia już tylko dwie na cztery analizowanego usługi oferują dostawę za 0 zł po spełnieniu określonych warunków. Poprzednio darmowa dostawa była dostępna u trzech dostawców. Obecnie trzeba zamówić zakupy za 70 zł, by za darmo dostarczył je Lisek.app oraz za 35 zł, aby za darmo dowiózł je Jush! W Biek bezpłatnie dostarczane jest tylko pierwsze zamówienie oraz kolejne, przy wykorzystaniu kuponów „bezpłatna dostawa za każdego poleconego znajomego”. Generalnie zakupy w Biek [Biedronka i Glovo] kosztują obecnie najwięcej, bo za koszyk rzędu 30-35 zł, za dowóz trzeba zapłacić 12,99 zł, podczas gdy u innych dostawców za tego typu zakupy – mniej więcej połowę tej kwoty.

To niejedyne problemy, z jakimi zmagają się operatorzy e-commerce.

W niektórych miastach na świecie władze miejskie wprowadziły obostrzenia spowodowane wzrostem ruchu ulicznego. Przykładowo w Londynie liczba samochodów dostawczych wzrosła do tego stopnia, że miasto zaczęło ograniczać liczbę kurierów, którzy mogą do niego wjechać albo się po nim poruszać. Co prawda w Polsce trudno sobie wyobrazić takie rozwiązanie, ale już we Francji panuje silna tendencja, aby odzyskać miasto dla ludzi i turystów. Z czasem dostawa zakupów spożywczych do domu może być zakazana lub mocno ograniczona (np. do 2-3 okien czasowych w ciągu doby) w wielu częściach miasta, aby ograniczyć ruch kołowy i dać więcej przestrzeni życiowej mieszkańcom [pisaliśmy o tym tutaj].

Na korzyść tradycyjnego handlu w porównaniu do e-commerce przemawiają koszty najmu – w niektórych centrach czynsze są jedynie o 20-30% wyższe niż w przypadku powierzchni magazynowej w centrach miast lub blisko centrów miast (jeśli mowa o powierzchniach 1 tys. mkw. czy 2 tys. mkw.). Ponadto logistyka związana z e-commerce staje się o wiele większym wyzwaniem niż organizacja sprzedaży w obiektach handlowych.

- W najbliższej przyszłości jako dodatkowe obciążenie dla sklepów internetowych wskazałbym jeszcze koszty operacyjne związane ze zwrotami powszechnie oferowanymi klientom - podkreśla Dariusz Forysiak, Dariusz Forysik (na zdjęciu), dyrektor w dziale doradztwa inwestycyjnego, Colliers.

Zdaniem eksperta w najbliższych latach rynek handlowy będzie się opierał na trzech kategoriach nieruchomości. Pierwszą z nich są duże regionalne centra handlowe (100-120 tys. mkw. GLA), które będą przyciągać klientów mieszkających nawet około godziny drogi od nich. Druga kategoria to średniej wielkości centra (do 40 tys. mkw. GLA) w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców. A trzecia to parki handlowe.

W pierwszym półroczu 2022 r. kluczowe czynniki kształtujące rynek nieruchomości handlowych w Polsce wróciły do poziomu sprzed pandemii – w tym sektorze odnotowuje się dobre wyniki zarówno w przypadku obrotów, jak i wskaźnika odwiedzalności (footfall), a centra handlowe generują zwroty dla inwestorów. Zauważalne jest też ożywienie na handlowym rynku inwestycyjnym.