Odkrycia tego dokonał Sebastian Rennack, ekspert handlowy i dziennikarz "Lebensmittel Zeitung", który odwiedził jednego z Lidli w Gdańsku. To dość niespotykana na tę sieć placówka, ponieważ działa w tzw. formacie urban, czyli jest dużo mniejsza niż pozostałe dyskonty. Ma około 800 mkw., podczas gdy większość sklepów Lidla działa na powierzchni około 1300 mkw. Co więcej, gdański dyskont funkcjonuje na parterze nowoczesnego biurowca, co jest też wciąż nietypową lokalizacją dla tego operatora, choć coraz częściej już spotykaną.

– Sklep ma niestandardową halę sprzedaży, dużo klientów przemieszczających się pieszo albo rowerami. Ma też kasy samoobsługowe – relacjonuje nam Rennack.

To, co szczególnie przykuło jego uwagą, to jednak urządzenia chłodnicze z kilkoma poziomami ekspozycji produktów. – Pierwszy raz widzę takie rozwiązanie i nie ukrywam, że bardzo mi się ono podoba – przyznaje ekspert. - Dzięki niemu oprócz większej powierzchni wystawienniczej czytelniejsze jest przypisanie ceny na cenówce do konkretnego produktu – opowiada.

Pozytywne odczucie eksperta rynku już więc jest; pozostaje teraz czekać na decyzje centrali sieci Lidla, czy według nich jest to rozwiązanie, które zdaje egzamin.