Koszyk cen HandluExtra: jest nowy rekordzista podwyżek

Po wielu miesiącach olej przestał być najmocniej drożejącym produktem. W lipcu wyprzedził go, i to znacząco, cukier. Oto nasz comiesięczny raport z paragonów. Sprawdzamy ceny ponad 30 produktów w sklepach "blisko domu".

Aż 83,8 % - o tyle podrożał w lipcu cukier względem tego samego miesiąca rok wcześniej, wynika z naszego koszyka cen, przygotowanego z portalem Gazeta.pl i CMR. To cukier pojawiał się też w medialnych czołówkach i niezliczonych postach w mediach społecznościowych, gdy użytkownicy pokazywali puste półki, na których powinien stać. Ale po kolei.

Zakupy niemalże hurtowe

Gdy miesiąc temu informowaliśmy, iż w czerwcu olej był prawie o 73% droższy niż rok wcześniej, cukier kosztował 52,1 % więcej. A później rozkręciła się panika. Informacje o braku cukru w Biedronce, limity wprowadzane tak w tej sieci jak i w kolejnych, pozwalające na maksymalny jednorazowy zakup 10 kg tegoż produktu tylko podkręciły zainteresowanie. Producenci zapewniali, że dostarczają wszystko zgodnie z umowami i mają zapas towaru w magazynach, ale nic to nie zmieniło. Panika była coraz większa, a ceny tak pożądanego cukru rosły. Konsumenci zmienili swoje „cukrowe” nawyki również podczas zakupów w placówkach małoformatowych.

- Polacy wprawdzie co roku w lipcu kupują trochę więcej cukru w małych sklepach [ze względu na przygotowanie przetworów owocowych itp. - red.], ale trochę więcej. Tzn. w zeszłym roku to było około 7 mln kg, zaś w tym padł absolutny rekord – cukru sprzedało się ponad 13 mln kg, w tym duża część w jednym tygodniu – mówi Elżbieta Szarejko z CMR.

W tych mniejszych placówkach, czyli sklepach blisko domu, konsumenci zaczęli robić zakupy niemalże hurtowe.

- Zazwyczaj w małym formacie kupuje się 1 kg cukru (80% klientów kupujących cukier ma właśnie na paragonie 1 kg), a mniej niż 10% stanowią transakcje z 3 kg i więcej. Tymczasem w jednym tygodniu w drugiej połowie lipca co ósmy klient (nabywający cukier) kupował 10 kg albo i więcej. Z kolei 1 kg w tym czasie włożyła do koszyka mniej niż połowa kupujących go – wylicza Elżbieta Szarejko.

Dodaje, że zwiększone zakupy odbywały się po znacznie wyższej cenie, która jednak nie zniechęciła nabywców. Więcej ciekawostek z cukrowych paragonów w odcinku podcastu: Posłuchaj, co w Handlu, który można znaleźć m.in. tu, a także na Spotify, iTunes i w innych aplikacjach podcastowych.

 

Handel wygrał na cukrze

- W świetle rosnących z miesiąca na miesiąc cen wielu produktów żywnościowych obawa, że tak podstawowy produkt jak cukier będzie znacząco droższy, była silnym impulsem do nadmiarowych zakupów, który z kolei napędził faktycznie szybki wzrost ceny, aż do absurdalnych 9 zł za kilogram. Różnice w cenie pomiędzy dużymi sieciami detalicznymi, a handlem hurtowym spowodowała również zwiększony popyt ze strony klientów instytucjonalnych, szczególnie małych i mikro. Cześć z nich z powodzeniem odsprzedawała potem cukier po wyższej cenie. W konsekwencji duże sieci, chcąc zapewnić ciągłość zaopatrzenia, musiały wprowadzić reglamentację, co tylko powiększyło panikę konsumentów – tłumaczył w felietonie na łamach naszego portalu HandelExtra.pl Andrzej Gantner, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Przekonywał również, że w efekcie ten nieuzasadniony popyt stał się silniejszym czynnikiem inflacjogennym niż faktycznie występujące na rynku warunki.

- Wszyscy wiedzieli, że cukier z nowej kampanii będzie droższy, ponieważ koszty skupu buraka i produkcji cukru będą znacząco wyższe niż rok temu, ale nie miało to nastąpić teraz tylko raczej późnią jesienią lub zimą. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że przy tak dużej skali wykupu cukru, popyt na ten produkt spadnie, spadnie również cena. Co nikomu nie wyjdzie na dobre. Konsumentom, bo okaże się, że przepłacili, a producentom, bo mimo zwiększonych kosztów, ciężko im będzie podnosić ceny w warunkach spadku popytu. Największymi wygranymi cukrowej histerii będzie niewątpliwie handel – dodawał Andrzej Gantner.

Jak na tle cukru wygląda wzrost cen innych podstawowych produktów żywnościowych? Olej, dotychczas niechlubny numer 1 podwyżek, kosztował w lipcu 60,1 % więcej niż rok temu. Z kolei intensywnie drożejące masło: 56,8%.

Co warte odnotowania, przy tak drożejącym cukrze słodycze ledwo drgnęły. To oczywiście kwestia przesunięcia w czasie – w koszyku po wakacjach zapewne ciastka, wafelki i czekolada odnotują wyższe wzrosty niż obecne (odpowiednio) 1,3%; 3,1% i 2,8 %. Jednak o 17,9 % zdrożał już dżem (to wynik podobny niż miesiąc wcześniej, ale jednocześnie widać przyspieszenie wzrostu względem wcześniejszych miesięcy).

Podobnie pieczywo, jest o ponad 30-40 proc. droższe niż w lipcu 2021 roku. Ceny samej mąki wzrosły o blisko jedną piątą. O blisko jedną trzecią więcej kosztuje nas poranna (w naszym koszyku mielona) kawa. Widać też skok dynamiki cen wody butelkowanej. Na tym tle pocieszać się można (choć to raczej niespecjalnie duże pocieszenie), że do taniejących jabłek dołączyły też ziemniaki, które w lipcu kosztowały o blisko 11 proc. mniej niż przed rokiem.

Dane z paragonów

Razem z portalem Gazeta.pl co miesiąc monitorujemy w HandelExtra.pl koszty robienia codziennych zakupów spożywczych - ponad 30 wybranych produktów. Skupiamy się na żywności, opierając się na danych dostarczanych przez CMR. To dane z paragonów, czyli faktyczny obraz tego, co sprzedają sklepy w całej Polsce. CMR zbiera takie dane od tysięcy placówek, z mniejszych powierzchniowo sklepów i sieci skupiających takie sklepy - położone blisko domów, w których robimy codzienne zakupy.

W konstruowaniu koszyka bierzemy pod uwagę wiodącą markę danego produktu (w oparciu o statystyki popularności w strukturze sprzedaży), ceny są uśrednione dla kraju. Tam, gdzie takiej wiodącej marki nie uda się wyróżnić (jak w przypadku pieczywa, sprzedawanego lokalnie), porównujemy produkty o takich samych parametrach. Uwzględniamy też promocje.

Oprac: Maria Mazurek, Gazeta.pl