Bezrobocie spada - rodacy garną się do prac fizycznych

W czerwcu Polska odnotowała drugą najniższą stopę bezrobocia w UE i ta tendencja utrzymuje się od kilku miesięcy. Agencje zatrudnienia tymczasem donoszą, że na stanowiska, gdzie wcześniej pracowali wyłącznie migranci zarobkowi z Ukrainy, zaczynają zgłaszać się Polacy, co tłumaczy to zjawisko.

W czerwcu br. GUS poinformował, że stopa rejestrowanego bezrobocia osiągnęła wynik najniższy od sierpnia 1990 roku. Wynik za czerwiec wynosił tylko 4,9% (w rejestrach znajdowało się tylko 818 tys. bezrobotnych).

Jak podaje MRiPS, w porównaniu z poprzednim miesiącem liczba bezrobotnych w lipcu br. spadła o 6,5 tys., a w urzędach pracy zarejestrowanych było 811,5 tys. bezrobotnych. – Po raz ostatni w rejestrach urzędów pracy mniej bezrobotnych zarejestrowanych było w lipcu 1990 r. – informuje minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

Szacowana przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej stopa bezrobocia rejestrowanego w końcu lipca 2022 r. wyniosła 4,9%, tyle samo co w miesiącu poprzednim. W zestawieniu z końcem lipca 2021 r. wskaźnik ten był niższy o 1 pkt. proc. Lipiec to kolejny rekordowy miesiąc. - Naturalnie miesiące letnie są tymi, gdy w związku z pracami sezonowymi bezrobocie spada, jednak wyniki najlepsze od 32 lat są powodem do zadowolenia - powiedziała minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że Polska po raz kolejny znalazła się w ścisłej czołówce krajów Unii Europejskiej z jednym z najniższych wskaźników bezrobocia. Stopa bezrobocia w czerwcu br. wyniosła w Polsce – według metodologii Eurostatu – 2,7%. Wśród krajów UE było to 6%, a w krajach strefy euro – 6,6%.

Polska zajęła drugie po Czechach (2,4%) miejsce pod względem najniższej stopy bezrobocia w UE. Trzecie były Niemcy z wynikiem 2,8%.

Polska też znalazła się na drugim miejscu wśród krajów OECD z najwyższym wzrostem poziomu aktywności zawodowej (+3,5 pkt proc.) w porównaniu do okresu sprzed 2019, czyli sprzed pandemii COVID. Tymczasem Polacy rozglądają się za pracą fizyczną i coraz częściej szukają ofert, na których wcześniej pracowali imigranci – podaje Centrum Analityczne agencji zatrudnienia Gremi Personal.

– Chodzi o pracę fizyczną niewymagającą kwalifikacji – w przemyśle, przetwórstwie spożywczym, w magazynach. Nie przybrało to jeszcze skali masowej, lecz może być zwiastunem ciekawego trendu – mówi Anna Dzhobolda, dyrektor departamentu rekrutacji Gremi Personal.

Ta tendencja zaczyna powoli również być widoczna w Internecie. Według analityków Gremi Personal liczba wyszukiwań w Google w języku polskim dotyczących pracy bez kwalifikacji w przemyśle, logistyce oraz handlu wzrosła o ok. 10% w ciągu roku u użytkowników, którzy mieli tylko język polski ustawiony w przeglądarce.  

Polski pracownik w cenie

Zainteresowanie rodaków mało popularnymi wcześniej zawodami może być związane z rosnącymi kosztami życia oraz z tym, że stawki wynagrodzeń w zawodach wymagających siły fizycznej ciągle rosną. Z powodu braku męskiej siły roboczej spowodowanej wojną w Ukrainie polscy pracodawcy zmuszeni są konkurować o mężczyzn: Ukraińcy nadal nie mogą opuszczać swojego kraju, a zatrudnienie obywateli Azji Środkowej wiąże się z barierami administracyjnymi i prawnymi oraz długim czasem oczekiwania na takiego pracownika.     

O ile wcześniej minimalna godzinowa stawka wynagrodzenia dla pracowników niewykwalifikowanych wynosiła 16 zł netto za godzinę, teraz wzrosła do 17 zł. Tym samym miesięczna płaca minimalna wzrosła o 400-500 zł do 3800 zł. Średnio, wykonując pracę fizyczną w Polsce, mężczyźni mogą zarobić 4000 zł, bardziej wykwalifikowani specjaliści – od 4500 zł na rękę.

Źródła: PAP, Gremi Personal/MH