Miraculum szuka nowych rynków zbytu, bo chce zrezygnować z Rosji

Krakowski producent kosmetyków Miraculum od lat boryka się z problemami finansowymi, a gdy zaczął poprawiać swoje wyniki, okazuje się, że znaczna ich część generowana jest w Rosji. Co dalej?

Miraculum od lat próbuje stanąć na nogi, z rożnym skutkiem. Problem w tym, że firma operuje markami, które lata świetności mają dawno za sobą (np. Pani Walewska), choć trzeba przyznać, że spółka nie składa broni i próbuje dotrzeć do młodszego konsumenta, tworząc m.in. takie marki jak Joko (na zdjęciu).

Dzięki unowocześnieniu i odświeżeniu oferty ta notowana na GPW spółka w kwietniu 2022 r. szacowała swoje przychody na 3 mln zł, co stanowi wzrost o 87% w stosunku do kwietnia 2021 r., kiedy wyniosły one 1,6 mln zł. Narastająco, w okresie styczeń-kwiecień 2022 r. firma zakłada, że jej obroty wyniosły 13,6 mln zł, o 51% więcej niż rok temu.

Problem w tym, że 8% przychodów spółki ogółem stanowią te osiągnięte w Rosji, a jeśli wziąć pod uwagę tylko przychody eksportowe, to sprzedaż do Rosji stanowi w nich aż 35%. Dostawy dotyczą szerokiej gamy produktów, ale największy udział mają brandy Być może i Pani Walewska.

Najnowsze zobowiązanie rosyjskiej spółki na zakup towarów Miraculum opiewa na 1 mln euro i miało być zrealizowane w okresie 12 miesięcy od dnia podpisania aneksu, czyli od 29 września 2021 r. Ale Marek Kamola, członek zarządu, Miraculum, podkreśla, że spółka nie widzi w obecnej sytuacji możliwości realizacji tego kontraktu.

– Scenariusz bazowy zakłada brak sprzedaży do Rosji w najbliższych miesiącach i kwartałach. Spółka planuje rozwiązać ww. aneks w formule porozumienia stron, wskazując siłę wyższą (wojna) jako powód unieważnienia zapisów kontraktu – mówi członek zarządu Miraculum. I dodaje, że partner z Rosji terminowo wpłaca środki za dostawy zrealizowane przed wybuchem wojny w Ukrainie.

Brak sprzedaży do Rosji wpłynie negatywnie na wyniki producenta, jednak firma podejmuje działania, aby ten wpływ był możliwie niewielki. Firma szuka nowych rynków zbytu. Efektami udziału spółki w targach branży kosmetycznej w Dubaju są umowy i pierwsze dostawy do klientów z Iraku, Izraela/Palestyny (dla marki Joko) oraz Jordanii. Dział eksportu pracuje nam kolejnymi kontraktami z partnerami z Arabii Saudyjskiej, ZEA i na innych rynkach. Pojawiły się też pierwsze zamówienie od nowego klienta z Kazachstanu.

Jeśli zaś chodzi o Ukrainę, to sprzedaż produktów kosmetycznych na ten rynek zawsze była w spółce niska – stanowiła ok. 1% sprzedaży spółki ogółem i od wybuchu wojny nie ma nowych zamówień z tego kraju. – Natomiast obecne pozytywne nastawienie Ukraińców do Polski może być szansą na zwiększenie skali sprzedaży na ten rynek w przyszłości, po ustabilizowaniu się sytuacji u naszego sąsiada – uważa Marek Kamola.