Ukraińskie specjały w sklepach? A może w gastronomii? [HE WEEKEND]

Sprawdzamy, czy i na ile nowa grupa konsumentów z Ukrainy oznaczała zmiany na sklepowych półkach. Pewne ruchy już widać, ale - z jednym wyjątkiem - raczej lokalnie i częściej w gastronomii.

Gdy wybuchła wojna w Ukrainie Polacy szturmem ruszyli do sklepów, by wspomóc wschodnich sąsiadów w tych trudnych chwilach. Ale pierwsza fala pomocy za nami, a znaczna część z ponad 3 mln uchodźców zostanie z nami na dłużej. Pytamy więc sieci handlowe, czy i jak zamierzają ewentualnie modyfikować ofertę swoich sklepów, pod kątem upodobań nowych konsumentów?

Aleksandra Robaszkiewicz head of corporate communications and CSR, LIDL POLSKA zapewnia, że aktualnie asortyment sieci jest na tyle szeroki, iż odpowiada na potrzeby różnych grup. - Jednak w dalszym ciągu będziemy obserwować zmieniające się potrzeby klientów oraz rozwijać ofertę naszych sklepów – dodaje.

INTERMARCHÉ podkreśla, że działa w tym zakresie na poziomie lokalnym, tj. to właściciele sklepów podejmują decyzje dotyczące asortymentu w oparciu o swoje doświadczenie, znajomość rynku i analizę lokalnych potrzeb. - Sytuacja związana z wojną na terytorium Ukrainy zmienia się dynamicznie. W Grupie Muszkieterów zawsze staramy się jak najlepiej odpowiadać na potrzeby wszystkich klientów. Działamy w unikatowym modelu, który opiera się na niezależności przedsiębiorców prowadzących sklepy pod szyldem Intermarché – zaznacza Eliza Orepiuk-Szymura, dyrektor ds. komunikacji i informacji Grupy Muszkieterów (Intermarché i Bricomarche).

Małgorzata Ławnik, dyrektor pionu personalnego, KAUFLAND POLSKA dzieli się przykładem akcji promocyjnej przygotowanej właśnie pod kątem ukraińskich konsumentów. - W związku z napływem klientów narodowości ukraińskiej w zeszłym tygodniu [w połowie kwietnia – red.] przygotowaliśmy ofertę promocyjną, która zawierała produkty pozwalające im przygotować się do obchodów Świąt Wielkanocnych – tłumaczy.

ALDI pytany o zmiany w asortymencie mówi oględnie: uważnie przyglądamy się sytuacji i nie wykluczamy, że będziemy reagować już w najbliższym czasie.

BIEDRONKA unika odpowiedzi na pytanie o dopasowywanie półek stricte pod Ukraińców, chwali się za to międzynarodowym charakterem swojego programu lojalnościowego. - Jesteśmy otwarci na klientów z zagranicy, w tym z Ukrainy, czego przykładem jest rozwój naszego programu lojalnościowego, czyli karty Moja Biedronka. Możliwość rejestracji kart dla klientów z zagranicy w oparciu o zagraniczny prefiks ich numeru telefonu uruchomiona została w kwietniu 2021 r. Wśród zagranicznych numerów przypisanych do kart Moja Biedronka najwięcej z nich jest aktualnie czeskich (41%), ukraińskich (25%) i litewskich (18%) – opowiada Jakub Mazur, młodszy menedżer ds. komunikacji korporacyjnej, Biedronka.

Najbardziej konkretna jest Żabka.

- Na ten moment w ofercie naszej sieci dostępnych jest ok. 20 produktów wytwarzanych na terenie Ukrainy. To m.in. wódka Nemiroff czy przekąski Bob Snail. W sezonie letnim zamierzamy również wprowadzić lody produkowane w Ukrainie. Po zakończeniu konfliktu będziemy chcieli wesprzeć ukraińską gospodarkę i spróbujemy nawiązać nowe kontakty biznesowe, co powinno skutkować poszerzeniem oferty produktów ukraińskich w sklepach sieci Żabka – mówi Katarzyna Zabratańska, menedżerka ds. równości i włączającej kultury organizacyjnej, szefowej sztabu pomocy Ukrainie w ŻABKA POLSKA.

Trend na ukraińskie produkty widać w lokalnych sklepach (na zdjęciu), ale dotyczy to produktów świeżych, ręcznie robionych. Są to na przykład pierogi, często przygotowywane przez uchodźczynie z Ukrainy, a później sprzedawane przez zaprzyjaźnione sklepy. 

Ukraińskie przysmaki - czyli jakie?

Dania ukraińskie - jak podaje akademiasmaku.pl, są niezwykle proste w przygotowaniu. Do najbardziej znanych tradycyjnych ukraińskich specjałów należą: barszcz ukraiński, kapuśniak, pielmieni, słonina wieprzowa, sękacz, kutia, chleb korowaj, różnego rodzaju pierogi, bliny.

Z kolei jak informuje nasz siostrzany portal Ouichef.pl w ofercie warszawskiej Restauracji Chianti należącej do grupy Kręgliccy. Restauracje i Catering pojawiła się wyjątkowa pizza. Za jej przygotowywanie odpowiada Elena Laptieva, która do 24 lutego prowadziła w Kijowie koncept Pizza Love.

Elena Laptieva i jej córka Masza trafiły do Polski chwilę po wybuchu wojny w Ukrainie. – Połączył nas przypadek. Gdyby nie okoliczności, które zmusiły dziewczyny do wyjazdu z Kijowa, moglibyśmy powiedzieć, że był to szczęśliwy traf. Elena zaproponowała wprowadzenie pizzy do menu Chianti, i kiedy zrobiliśmy testy, zakochaliśmy się. To zrozumiałe, bo pizzeria, którą Elena prowadziła w Kijowie nazywa się Pizza Love – mówi Agnieszka Kręglicka, właścicielka Restauracji Chianti.

Czym wyróżnia się pizza z Kijowa?  – Ciasto jest cieniutkie, ale daje radę utrzymać soczyste nadzienie. Rośnie pachnące, puszyste i miękkie, rumieniąc się na brzegach, zaś pod spodem pozostaje kruche. (...) ciasto powstaje z najlepszej, włoskiej mąki i wody, bez drożdży. Rośnie na, pielęgnowanym każdego dnia, zakwasie, który Eleną przywiozła ze sobą z Kijowa. Dzięki niemu ma wyjątkowy smak i aromat, fakturę i konsystencję – zachwala Agnieszka Kręglicka. Więcej o pizzy z Kijowa przeczytasz tutaj.

Z kolei na warszawskiej Pradze powstała restauracja z ukraińskimi specjałami: barszczem, pielmieni czy kotletami po kijowsku. Gotują w niej Ukrainki, które musiały opuścić swoją ojczyznę w związku z trwającą wojną. Dań można spróbować na miejscu lub kupić je na wynos. Pomysłodawcą tej inicjatywy jest grupa Arche, właściciel między innymi 16 hoteli na terenie całej Polski. Od momentu inwazji Rosji na Ukrainę hotele grupy goszczą Ukraińców poszukujących w naszym kraju dachu nad głową. Część uchodźczyń znalazła pracę w restauracji otwartej przy ul. Kijowskiej 1 [szczegóły inicjatywy tutaj].




Ilona Mrozowska 4567 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.