Pracownicy Stokrotki: to wyzysk, pracujemy ponad siły [NEWS HE]

Redukcja personelu o 2-3 osoby w każdym sklepie sieci generuje niezadowolenie klientów oraz zwiększa obciążenie wszystkich pracowników, którzy w końcu odchodzą z pracy. Szczególnie trudna jest sytuacja w tych placówkach, które mogą otwierać się w niedziele - alarmuje związek zawodowy Stokrotki.

NSZZ „Solidarność” od pewnego czasu obserwuje spadek liczby pracowników zatrudnionych w ramach umowy o pracę w marketach i supermarketach sieci Stokrotka. Spółka rozwija się, powstają nowe sklepy, lecz – zdaniem związkowców - na zmianach roboczych jest coraz mniej pracowników.

- Pracujemy ponad siły, często nawet po 12 godzin. Od 2018 r., kiedy to litewska Maxima Grupė przejęła spółkę Emperia, właściciela sieci Stokrotka, w każdym sklepie zatrudnienie zostało zredukowane minimum o 2-3 osoby – mówi nam Alicja Symbor, przewodnicząca Organizacji Zakładowej NSZZ Solidarność w Stokrotce. - Pracownicy nie dają już rady. Coraz częściej słyszę głosy o niewolnictwie jako o pracy w Stokrotce. Serce boli – przyznaje.

Według niej szczególnie trudna sytuacja jest w województwach lubelskim i podkarpackim ze względu na otwarcie sklepów we wszystkie niedziele. Jedna osoba na kasie, jedna na stoisku mięsno-wędliniarskim oraz kierownik – tak wygląda tam obsada supermarketów w ostatnim dniu tygodnia.

- Czas przedświąteczny był koszmarem. Przy bardzo niskich obsadach pracownicy nie mieli kiedy zrobić sobie przerwy, w spokoju zjeść czy pójść do toalety. Na wschodzie kraju raczej nie ma pracy, więc wielu pracodawców wykorzystuje ten fakt i drenuje siły zatrudnionych osób do granic ich możliwości. Niestety, zarząd Stokrotki wpisuje się w te działania, a rząd daje na to przyzwolenie – uważa związkowczyni.

Chodzi bowiem o to, że od marca br. sklepy w województwach podkarpackim i lubelskim zostały ponownie otworzone w niedziele. To dodatkowe cztery dni pracy w miesiącu, obsada stanowisk w niedziele odbywa się według związkowców kosztem przesunięcia pracowników z pozostałych dni tygodnia.

- Oznacza to, że w poszczególnych dniach tygodnia w placówkach handlowych nie ma pełnej, i tak już mocno zaniżonej, obsady stanowisk pracowniczych na zmianach. Taka organizacja pracy zwiększa obciążenie wszystkich pracowników, generuje niezadowolenie klientów, naraża pracowników na dodatkowy stres a przecież znaczna część załogi to osoby niepełnosprawne – tłumaczy Alicja Symbor.

Jej zdaniem przy takim obciążeniu pracą i dodatkowym stresie na linii pracownik – niezadowolony klient, nikt z nas nie jest w stanie pracować bez uszczerbku na zdrowiu. Widzi też, że coraz więcej pracowników porzuca pracę w spółce – mimo trudności ze znalezieniem nowej - ze względu na złe warunki pracy, tym samym wystawiając firmie nie najlepszą opinię w najbliższym otoczeniu. Z kolei duża rotacja wśród pracowników obniża poziom usług względem klientów, generuje obciążenie dla doświadczonej, lojalnej załogi, powoduje pogorszenie stanu zdrowia fizycznego i psychicznego.

W ocenie przedstawicieli NSZZ „Solidarność” ta sytuacja wymaga zdecydowanych działań organizacyjnych polegających na zwiększeniu zatrudnienia w poszczególnych sklepach w ramach zawieranych umów o pracę oraz sezonowe wspieranie załóg sklepów pracownikami oferowanymi przez agencje pracy tymczasowej, w szczególności w sklepach w województwach lubelskim i podkarpackim, ze względu na ponowne otwarcie placówek handlowych we wszystkie niedziele.

- Optymalne zatrudnienie pracowników w 7 dni tygodnia to szybsza obsługa, krótsze kolejki, polepszenie komfortu pracy a co za tym idzie więcej klientów i większe obroty – uważają związkowcy, którzy wielokrotnie zwracali się do zarządu firmy z prośbami o zwiększenie zatrudnienia w sklepach.

- Nasze prośby zostają bez odpowiedzi. Zarząd nie jest zwolennikiem dialogu ani żadnych rozmów. Ostatnio odciął nam nawet dostęp do maila, abyśmy jako związkowcy nie mogli kontaktować się z pracownikami sklepów – mówi Alicja Symbor, która wraz z innymi działaczami napisała petycję do Arunasa Zimnickasa,
prezes zarządu Stokrotki, w której przedstawia sytuację oraz prosi o większą liczbę pracowników na zmianie w sklepach w całej Polsce, a w województwach wschodnich szczególnie.

Prosi w niej również o udzielenie merytorycznej odpowiedzi na pytanie: jakie kroki zostały podjęte przez spółkę Stokrotka w celu zapewnienia obsady stanowisk w sklepach położonych w województwach lubelskim i podkarpackim w związku z otwarciem tych placówek od marca br. we wszystkie niedziele.

- Ponieważ straciliśmy mailowy dostęp do pracowników, zbieramy podpisy pod nią dwoma kanałami: online pod adresem https://www.petycjeonline.com/petycja_w_sprawie_zwiekszenia_zatrudnienia

lub tradycyjnie w biurze związku. Wniosek jest też dostępny na naszej stronie internetowej – informuje przewodnicząca Organizacji Zakładowej NSZZ Solidarność w Stokrotce.

- Mamy nadzieję, że nasza firma z rozpoznawalną marką Stokrotka doceni wartość i partycypację pracowników w procesie realizacji celów spółki, dostosowując politykę zarządzania zasobami ludzkimi do wysokich standardów organizacji bezpiecznej i satysfakcjonującej pracowników pracy – czytamy w petycji.

Widząc problem, nie czekając na złożenie pisma, zapytaliśmy zarząd Stokrotki o jego punkt widzenia. Odpowiedz otrzymaliśmy od Darii Raganowicz, specjalisty ds. PR i komunikacji zewnętrznej Stokrotki, która jednak odpowiadając ogólnikowo nie odpowiedziała na żadne z naszych pytań.

– Odpowiadając na wyraźny apel przedstawicieli rządu, wynikający z wybuchu wojny w Ukrainie i powstałego w jej konsekwencji kryzysu uchodźczego, Stokrotka otworzyła w niedziele swoje sklepy na terenie województw lubelskiego i podkarpackiego. Działanie to podyktowane było zaistnieniem sytuacji nadzwyczajnej – tłumaczy przedstawicielka sieci.

Podkreśla, że otwarcie sklepów w niedziele w dwóch przygranicznych województwach ma pomóc w robieniu podstawowych zakupów osobom przybywającym z Ukrainy do Polski. Taka możliwość jest też istotna dla wielu Polaków zaangażowanych w pomoc uchodźcom.

- Stokrotka przestrzega przepisów prawa pracy i z najwyższą rzetelnością podchodzi do organizacji pracy w firmie. Na bieżąco monitorujemy sytuację w naszych sklepach i dopasowujemy obsadę do istniejących potrzeb – zapewnia Raganowicz.

I dodaje, że dla operatora bardzo ważny jest komfort pracowników i klientów, dlatego systematycznie są wdrażane kasy samoobsługowe jako dodatkowa forma realizacji zakupów, przyczyniająca się do ich wygody i szybkości oraz mająca na celu ułatwienie pracy pracownikom.

Niestety, nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na pytania o zalecaną liczbę pracowników na zmianie; jak firma rozwiązała kwestię grafików, decydując się na otwarcie sklepów w niedziele w dwóch województwach; jak zarząd reaguje na prośby pracowników o zwiększenie zatrudnienia i z czego generalnie wynika redukcja personelu w sklepach sieci. Bez echa pozostało też pytanie jak zarząd spółki zamierza doprowadzić do sytuacji, aby w Stokrotce chciało się pracować a klientom robić zakupy – czyli żeby było czynnych więcej kas a pracownicy nie wychodzili z pracy przemęczeni i zniechęceni. Sugestia, że zbyt mała liczba personelu może zniechęcać do zakupów i tym samym może ucierpieć dość dobry jeszcze wizerunek sieci, również nie doczekała się komentarza.

 

 

 

Katarzyna Pierzchała 5103 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.