Wpływ wojny w Ukrainie na transport i logistykę

Wybuch wojny miał natychmiastowy wpływ na logistykę i zerwanie łańcuchów dostaw. Chodzi nie tylko o zatrzymanie produkcji w samej Ukrainie, ale również m.in. fakt, że w krótkim czasie Polskę opuściło ok. 400 tys. Ukraińców.

Już po trzech tygodniach konfliktu ok. 20% firm badanych przez Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor z powodu wojny działało w ograniczonym zakresie. Tak wynika z raportu Quality Watch uwzględniającego odpowiedzi przedstawicieli małych i średnich firm. Problemy mogą wiązać się m.in. z zakupami półproduktów, surowców i innych towarów niezbędnych w działalności.

Dużym problemem jest także odpływ pracowników z Ukrainy, którzy pracowali w Polsce – szczególnie w transporcie i w logistyce. - W krótkim czasie nasz kraj opuściło około 400 tys. Ukraińców. Z informacji, jakie napływają z firm transportowych wynika, że w tej grupie jest ponad 40 tys. kierowców ciężarówek. Pozostałe osoby zatrudnione były m.in.: w budownictwie, logistyce, produkcji przemysłowej oraz rolnictwie – mówi Remigiusz Zdrojkowski, dyrektor i członek zarządu firmy Pro-Log, wyspecjalizowanej w obsłudze logistycznej produktów akcyzowych (w tym alkoholi).

Podaje on, że w marcu ukraińskie gorzelnie oraz wytwórnie alkoholu zostały zmuszone do zatrzymania produkcji, co wynika z wprowadzonej prohibicji. - Od producentów otrzymałem informacje, że podejmowane są próby uruchomienia produkcji z przeznaczeniem wyłącznie na eksport - informuje Remigiusz Zdrojkowski,

Jednak to, co dzieje się w Ukrainie, ma wpływ nie tylko na branżę alkoholową, ale na logistykę i wszystkie branże, które prowadziły sprzedaż z Ukrainą.

Dekret prezydenta Ukrainy z 24 lutego zakazuje dokonywania zagranicznych płatności za inne towary niż żywność, paliwo i wybrane towary przemysłowe. Według Remigiusza Zdrojkowskiego, oznacza to, że wielu polskich przedsiębiorców nie otrzymało i nie otrzyma w najbliższym czasie płatności ani za towar, ani za wykonane usługi. Niektórzy wpiszą sobie te kwoty w koszty, ale te firmy, które koncentrowały się dotychczas na handlu z Ukrainą, mogą zbankrutować. Załamaniu uległa większość łańcuchów dostaw. Wjazd do kraju dotkniętego przez działania zbrojne jest nie tylko niebezpieczny, ale i nieubezpieczony. Z powodu wojny przestała bowiem obowiązywać ochrona ubezpieczeniowa dotycząca zarówno towarów, jak i pojazdów, które je przewożą. Ale poza transportem drogowym, załamał się także transport kolejowy oraz morski.

Kolejowa trasa, która miała być Nowym Jedwabnym Szlakiem prowadziła z Chin do Polski (i potem do Europy Zachodniej), m.in. przez Rosję i Białoruś. Część transportów przechodziło także przez terytorium Ukrainy. Wybuch wojny mocno ograniczył możliwości korzystania z kolejowych przewozów międzykontynentalnych. W przypadku transportu morskiego trzeba zwrócić uwagę na utrudniony dostęp do portów Morza Czarnego. Mariupol oraz Odessa zostały zniszczone w wyniku bombardowań, a akwen został zaminowany.

- W lutym, w drodze do Ukrainy, także na terenie Polski utknęły tysiące kontenerów z różnymi towarami, które nie dotarły do miejsc przeznaczenia – informuje przedstawiciel Pro-Log. – Jeśli nie można ich dostarczyć do celu, to najlepiej byłoby przekierować je na inne rynki. Niestety, certyfikaty i inne wymagania Unii w zakresie dopuszczenia towarów do obrotu są sformalizowane, przez co nie zawsze jest to możliwe. Poza tym, ze względu na status celny potrzebne są magazyny, dla których firmy posiadają pozwolenie na prowadzenie składów celnych lub magazynów czasowego składowania. Niestety, wiele z nich odmawia przyjęcia towarów z obawy o brak możliwości wyegzekwowania zapłaty za usługi – podkreśla ekspert.

Inflacja dotknie wszystkich

Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego "Warnomics. Gospodarcze koszty inwazji Rosji i Białorusi na Ukrainę" przytacza dane ONZ, wg których już połowa ukraińskich firm wstrzymała działalność, a pozostałe funkcjonują poniżej potencjału. Skutkiem jest prawie 7-krotny spadek dochodów budżetowych Ukrainy.

Tak radykalne ograniczenie działalności i eksportu będzie miało wpływ także na jeszcze większy wzrost inflacji w Europie. Ukraina jest znaczącym eksporterem zbóż, olejów spożywczych oraz nawozów. Ale skutki wojny są znacznie bardziej rozległe i przekładają się chociażby na 44-proc. wzrost ceny baryłki ropy na światowych rynkach.

Jak podaje raport Quality Watch wśród polskich małych i średnich firm aż 19% przedsiębiorców zadeklarowało, że ma związki z rynkiem ukraińskim, rosyjskim lub białoruskim. Skutków wojny najbardziej obawiają się przedstawiciele z branży „Transport i logistyka” (61%) , „Budownictwo, usługi, przemysł” (57%) oraz „Handel” (48%).

- Nie można zapominać, że gospodarka stanowi system naczyń połączonych. Jeśli więc wojna w Ukrainie oraz ograniczenia w handlu z Rosją i Białorusią zmniejszyły przepływ pieniędzy, towarów i usług, oznacza to konkretny wpływ na kondycję polskich firm, a dalej – także na inflację, coraz mocniej odczuwaną przez konsumentów.
Możliwe, że na koniec roku osiągnie ona poziom 10-12%. A to i tak przy dość optymistycznym założeniu, że nie doświadczymy innych, nieprzewidzianych na razie okoliczności, które mogłyby jeszcze bardziej zaszkodzić gospodarce - dodaje Remigiusz Zdrojkowski.