Sprzedaż detaliczna: idzie wyhamowanie

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych w styczniu 2022 r. wzrosła 10,6% w ujęciu rocznym, a w ujęciu miesięcznym spadła o 22,8% - podał Główny Urząd Statystyczny w poniedziałek. Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących wzrosła w ubiegłym miesiącu o 20% rdr.

W grudniu ub.r. roczna dynamika sprzedaży w cenach bieżących wyniosła 16,9%. Dane okazały się zbliżone do średniej oczekiwań rynkowych. Styczeń przynosi zazwyczaj silne spadki sprzedaży w ujęciu miesięcznym będące głównie odreagowaniem okołoświątecznych i sylwestrowych zakupów.

W kontekście danych rocznych warto wspomnieć, że przed rokiem styczniowa sprzedaż detaliczna zanotowała spadek o 6,0%, co wynikało m.in. z pandemicznych obostrzeń w placówkach handlowych.

A co dalej? W kolejnych kwartałach 2022 r. wzrost konsumpcji będzie słabł. To efekt niższego wzrostu siły nabywczej gospodarstw domowych oraz ogólnego pogorszenia koniunktury – poinformował Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS.

- GUS wskazuje, że gospodarstwa domowe uważają swoją sytuację finansową za najsłabszą od wybuchu pandemii. Podobne tendencje obserwujemy także w usługach. Badanie PIE i BGK wskazuje, że zaledwie 4% przedsiębiorstw usługowych zaraportowało w lutym wzrost sprzedaży względem poprzedniego miesiąca. Spadek popytu ograniczy inflację w drugiej połowie 2022 r. - oceniono w komentarzu PIE.

GUS podał także dane o e-handlu w styczniu. W porównaniu z grudniem 2021 r. odnotowano spadek wartości sprzedaży detalicznej przez internet w cenach bieżących o 15,5%. Jednocześnie udział tej sprzedaży ustabilizował się na poziomie 10-11% i wyniósł na koniec stycznia 11,1% względem 10,2% miesiąc wcześniej. - Mamy zatem do czynienia z pewnego rodzaju zabetonowaniem stanu obserwowanego od pewnego czasu. By doszło do kolejnego przełomu na rynku e-commerce i dalszego wyraźnego wzrostu jego znaczenia w strukturze sprzedaży, potrzebny jest nowy, silny impuls - ocenia Grzegorz Rudno-Rudziński, managing partner w Unity Group.

Jego zdaniem takim bodźcem może być istotna zmiana w branży spożywczej w kierunku jeszcze większej cyfryzacji. Ale jednocześnie ten potencjał jest skutecznie hamowany przez szalejącą już kolejny miesiąc inflację. - Poszukując ograniczenia wydatków konsumenci mogą w pewnym zakresie odwrócić się od zakupów internetowych, gdzie dominuje sprzedaż elektroniki, ubrań, dóbr luksusowych, a więc towarów nie będących produktami pierwszej potrzeby. Natomiast nie mogę zrezygnować z zakupów spożywczych, a te póki co tylko w niewielkim procencie przeniosły się do kanału online. Dlatego z uwagi na inflację i wpływ Polskiego Ładu, uśredniając społeczeństwo zbiedniało, a to wpłynąć może na delikatny spadek zainteresowania zakupami online. Jednak nie odczytywałbym tego jako początku trendu odwracania się od internetu, jako ulubionego miejsca realizowania zakupów, ale bardziej oceniał jako efekt tymczasowego ograniczenia możliwości finansowych gospodarstw domowych i preferowanie przez nie zakupów zapewniających byt - konkluduje Grzegorz Rudno-Rudziński.

PAP/red