Andrzej Gantner: zerowy VAT rynku nie uzdrowi

- VAT trafia do skarbu państwa, nie przedsiębiorcy. To rząd rezygnuje ze swoich wpływów, ale z punktu widzenia firmy produkcyjnej niższy czy nawet zerowy podatek, w żaden sposób nie obniża kosztów produkcji - mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

W związku z decyzją rządu o obniżce VAT dla „większości” produktów spożywczych z 5% do 0% od 1 lutego, Lidl już podał, że w jego sklepach obniżka będzie dotyczyć co najmniej 2000 artykułów. Tańsze mają być m.in.:  masło, mleko, śmietana, pieczywo, jabłka, marchew, ziemniaki, ale jak zapewnia Lidl  „lista artykułów tańszych dzięki obniżce stawki VAT do 0% jest dość długa”.

Również sieć Aldi już zdecydowała o wprowadzeniu "korzystnej zmiany dla klientów w postaci niższych cen już od 31 stycznia". Finalnie konsumenci otrzymają prawie 2 tys. produktów z obniżoną ceną. 

Zapewne w najbliższym czasie na podobny ruch zdecydują się inne duże sieci.

Według Andrzeja Gantnera (na zdjęciu), dyrektora generalnego Polskiej Federacji Producentów Żywności Związek Pracodawców, to nie jest jednak droga, która realnie doprowadzi do poprawy sytuacji na rynku, zwłaszcza producentów tejże żywności. – Być może konsumenci rzeczywiście w pierwszej chwili zauważą nieco niższe ceny, ale przedsiębiorcy, którzy tę żywność produkują i dostarczają nadal muszą zmagać się z gigantycznie rosnącymi kosztami produkcji, choćby gazu i prądu. I im nikt nie pomaga, ponieważ tarcza antyinflacyjna ich nie obejmuje – mówi Andrzej Gantner w rozmowie z HandelExtra.pl.

Jego zdaniem, nie jest możliwe zatem, aby obniżki na artykuły żywnościowe utrzymały się dłużej niż kilka tygodni. – Skończą się zapasy produktów kupionych po niższych cenach, a w życie wejdą nowe taryfy choćby na gaz i koszty produkcji automatycznie wzrosną. Proszę pamiętać, że prawo zabrania sprzedaży poniżej kosztów produkcji, więc niższych cen po prostu nie da się utrzymać. I co szczególnie istotne, zerowy VAT dotyczy tylko części  produktów spożywczych. W przypadku np. wody mineralnej i wielu innych rodzajów żywności VAT niezmiennie wynosi 23% i jest jednym z najwyższych w UE - wskazuje Andrzej Gantner.

Efekt obniżenia podatku z 5% do 0% może zostać również mocno osłabiony przez sytuację w której produktu zakupione w styczniu przez handel po cenie z 5% VAT, będą sprzedawane w lutym po cenie z 0% VAT. Sklepy albo stracą  na takiej sprzedaży 5% albo będą musiały podnieść cenę właśnie o 5%.

Przypomina także, że VAT jest podatkiem, czyli trafia do skarbu państwa, a nie przedsiębiorcy. Więc to rząd rezygnuje ze swoich wpływów, ale z punktu widzenia firmy produkcyjnej niższy czy nawet zerowy podatek na produkty detaliczne, w żaden sposób nie obniża kosztów produkcji.

- Zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkie bolączki przedsiębiorców, to wina polskiej polityki fiskalnej. Ale widząc, co dzieje się na rynkach światowych rząd powinien chronić firmy przed nadmiernym wzrostem obciążeń. Od początku pandemii apelujemy o zaniechanie wprowadzania jakichkolwiek dodatkowych regulacji skutkujących wzrostem kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw. Rząd pozostaje jednak głuchy na nasze prośby, zaczynając od wprowadzonego na początku ub.r. podatku cukrowego i zwiększając koszty pracy bez korelacji ze zwiększeniem wydajności. A na horyzoncie są już kolejne obciążenia, jak choćby ustawa SUP, która nakłada parapodatek na opakowania jednorazowe. Ze względu na niejasną definicję "posiłku" w tej ustawie może okazać się, że opodatkowana zostanie większość opakowań do żywności. To nic innego jak kolejny podatek i to wprowadzony mimo apeli już w roku 2022 – uważa Andrzej Gantner.

Według dyrektora generalnego Federacji Producentów Żywności, Polska jeszcze co najmniej pół roku będzie zmagała się z rosnącą inflacją i kosztami produkcji. – Miejmy nadzieję, że nie będziemy przy tej okazji świadkami upadku małych i średnich producentów żywności, dla których nowe warunki rynkowe okażą się zbyt trudne, by przetrwać – konkluduje.