Łukasz Wachełko, Wood & Company: handel 2022 to drożyzna [WYWIAD]

Pandemia nowych trendów nie wykreuje, za to wyzwaniem jest inflacja i drożyzna. W związku z powrotem do pracy hybrydowej i stacjonarnej w handlu czeka nas boom na formaty convenience i dyskonty. Nie e-commerce - mówi Łukasz Wachełko, CFA z Wood & Company.

HE: W tym roku w październiku ostatni sklep Piotr i Paweł zmienił szyld na Eurospar i tym samym rebranding tej polskiej sieci dobiegł końca. Netto przejęło Tesco. W 2022 r. możemy się spodziewać fuzji i przejęć w sieciach handlowych? Jakich?

Łukasz Wachełko, CFA, Wood & Company:

Według mnie Eurocash tak rozbudował swoją działalność, że dla odzyskania sterowności powinien wyciąć aktywa, które nie są rentowne i nie pasują do portfela. Spółka kilka miesięcy temu ogłosiła przegląd opcji strategicznych. Oczekiwałbym, że ruchy na portfelu nastąpią, być może w nie tak odległej przyszłości. Grupa Eurocash zapowiedziała już zamknięcie 59 spośród 414 sklepów własnych działających w ramach sieci Delikatesy Centrum. Poza biznesem franczyzowym Delikatesy Centrum jako sklepy właśnie nie działają satysfakcjonująco. Nie sądzę, aby mogło się to szybko zmienić. W związku z tym sądzę, że Grupa Eurocash skupi się głównie na hurcie. Jednym z elementów, które nie pasują do działalności Grupy, jest moim zdaniem Kontigo. Aktywa drogeryjne mogłyby zostać potencjalnie sprzedane np. Jerónimo Martins, co pozwoliłoby wzmocnić Hebe w walce z Rossmannem.

Czy rewolucja związana z dark store’ami i dostawami q-commerce może się rozwinąć w innych częściach Polski tak jak w Warszawie?

Na razie zaczyna się rozwijać w stolicy. Trzeba wspomnieć w tym kontekście o biznesie Pedra Pereira da Silvy, byłego dyrektora generalnego sieci Biedronka, który wrócił do Polski i rozwijał firmę Swyft zajmującą się dowozem zakupów spożywczych w 15 minut. Swyft oferował dowóz w konkretnych obszarach w Warszawie: w Śródmieściu, na Powiślu i Mokotowie oraz na Ursynowie i Żoliborzu. Od 29 listopada firma delivery nie realizuje już zamówień, bo została zawieszona. Aplikacja zniknęła z AppStore’a.

Wydaje mi się, że choćby ten przykład pokazuje, że rynek delivery i q-commerce może być trudny do wdrożenia poza Warszawą. Trzeba wziąć pod uwagę, że większość klientów mieszka w bardzo bliskiej odległości od sklepów typu Żabka czy Biedronka, albo jest na tyle daleko, że raczej nikt nie będzie zainteresowany tanią dostawą pod drzwi. Zarówno Żabka, jak i Biedronka to w istocie convenience, tylko w różnym formacie: Żabka to sieć niewielkich sklepów spożywczych działających na zasadzie franczyzy, a dyskonty sieci Biedronka to w zasadzie też sklepy typu convenience ‒ stawiane na osiedlach, z bogatym asortymentem, otwarte od wczesnego ranka do późnego wieczora. Ja nie widzę szans na to, żeby taki mały tani koszyk się rozwijał na rynku q-commerce. Spójrzmy na to w ten sposób: istnieją paczkomaty, dostarczenie przesyłki to koszt ok. 9 zł. Średni koszyk to 30, 30 parę zł. Powstaje pytanie: Czy klient spoza Warszawy jest w stanie zapłacić dodatkowo za zakupy 20 i więcej zł, żeby ktoś mu je przywiózł, skoro ma pięć czy dziesięć minut piechotą do sklepu?

Wygląda na to, że pandemia z nami zostanie na dłużej. Jak wpłynie w 2022 r. na trendy konsumenckie? Jakie nowe mogą się pojawić?

Nadejście nowej fali czy pozostanie pandemii już nowych trendów konsumenckich nie wykreuje, natomiast odejście pandemii może nam przywrócić stare tendencje. Widzę to choćby przez pryzmat CCC, które twierdzi, że w okolicach Black Friday znaczące wzrosty sprzedaży zaobserwowali bardziej w offline, niż w online. To może być po części efekt tego, że ludzie chcieliby robić jednak zakupy tak jak kiedyś, czyli stacjonarnie. Pandemia jest z nami od dwóch lat, jeszcze nie zapomnieliśmy, jak wyglądają sklepy.

Wydaje mi się, że wygaszanie pandemii będzie powodowało, że więcej osób zacznie powracać do firm, do pracy stacjonarnej lub hybrydowej. To znaczy, że covenience’owe formaty zlokalizowane wokół biurowców i centrów miast powinny nabrać wiatru z żagle. Ale rewolucji na tym polu raczej nie przewiduję.

Moim zdaniem wyjście z domów do pracy mogłoby zmienić sytuację na rynku poprzez zwiększenie sprzedaży impulsowej, wzrost częstotliwości zakupów kosztem wielkości koszyka czy odbicie się biznesu restauracyjnego.

Nowych tendencji konsumenckich nie będzie, a jak się panu wydaje, które trendy sprzed pandemii się utrzymają?

Mniejszą wagę w przyszłym roku przykładałbym do pandemii, tudzież jej wygaszania, a bardziej bym się skupił na inflacji i Nowym Polskim Ładzie. Wydaje się, że jednak w ogólnym rozrachunku realne dochody Polaków się zmniejszą. Zakładałbym, że sklepy dyskontowe różnie definiowane mogą zyskać na odpływie klientów z formatów droższych (potencjalne wsparcie dla Biedronki, Pepco czy Sinsay’a). W ostatnich latach 500+ i cały pakiet socjalny (pensja minimalna, etc.) zauważalnie zwiększył dochody najbiedniejszej części społeczeństwa, co przełożyło się na wzrost sprzedaży w tańszych formatach. Biedronka i Dino obserwowały wzrost i premiumizację koszyków.
Wydaje mi się, że możemy się spodziewać dalszego dążenia handlu w kierunku dyskontowości. Pod znakiem zapytania jest jednak realny wzrost rynku, bo inflacja ciągle rośnie i daje nam się ostatnio we znaki. Niemal 8-proc. inflacja oznacza, że jeden miesiąc w roku „pracujemy za darmo”. Większość młodszych ludzi nie pamięta takiej skali inflacji. Możemy się spodziewać, że wzrosną obciążenia podatkowe dla najlepiej zarabiających. Takie moim zdaniem czekają nas wyzwania w przyszłym roku. Z pandemią raczej społeczeństwo nauczyło się żyć. Wygląda na to, że obowiązkowych szczepień rząd raczej nie wprowadzi, będziemy mieli kontynuację tego, co jest teraz. Summa summarum powinniśmy osiągnąć odporność stadną.

Jakich w tym wszystkim możemy spodziewać się nastrojów konsumenckich?

Minorowych. Koszty prowadzenia biznesu z każdej strony będą rosły (surowce, energia, praca), co przełoży się na wzrost cen na półkach. Możliwe też, że UOKiK będzie nakładał kolejne kary na handlowców. Ponad 800 mln zł ma do zapłacenia spółka Jerónimo Martins Polska. Z kolei Grupa Eurocash ma według UOKiK uiścić 76 mln zł za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej. Nie przywykliśmy do tego, że UOKiK nakłada aż tak wysokie opłaty. Co ciekawe, zarówno Jerónimo Martins, jak i Eurocash nie zamierzają płacić, uważają, że to niezgodne z prawem.

Myślę, że ten czy inny sposób nacisku na handlowców, żeby zmniejszyć inflację, będzie stosowany. Pojawiają się np. od dłuższego czasu pomysły unormowania biznesu franczyzowego poprzez odpowiednie zapisy w Kodeksie cywilnym regulujące sposób współpracy między stronami umów biznesowych, czyli franczyzodawcami a franczyzobiorcami.

Wydaje mi się, że możemy zaobserwować presję kosztową, wzrost rachunków, mediów, problemy z budową nowych sklepów, bo wiąże się to z przestojami w dostawach i produkcji surowców – albo ich po prostu nie ma, albo osiągają bardzo wysokie ceny.

Kolejna sprawa to zakaz handlu w niedziele i próby jego obchodzenia. Bo jeśli nic nowego się nie wydarzy, to od lutego 2022 r. klienci znów będą mieli utrudniony dostęp do zakupów w niedziele ze względu na uszczelnienie przepisów zakazujących handlu w niedziele i święta. Nie chciałabym, żeby prognozy o spowolnieniu gospodarczym i wzroście bezrobocia z okresu wprowadzenia zakazu handlu w niedziele i później wejścia COViD spełniły się poniewczasie.

Kiedy podsumujemy to wszystko, co się na rynku dzieje, to się może okazać, że będzie mniejszy popyt na pracę. Ale mam nadzieję, że te przepowiednie się nie spełnią.

Zdjęcie: Shutterstock