Mowi o łososiu w przedświątecznej sprzedaży, czyli jak ograniczyć straty?

Łosoś w sklepie to jednak z droższych ryb. Jednocześnie produkt ten ma wysokie wymagania związane z transportem i przechowywaniem oraz bardzo krótki termin przydatności do spożycia.

Produkt o krótkiej dacie do spożycia wymaga zarówno sprawnej logistyki, jak i skrupulatnego monitorowania daty minimalnej przydatności. Jej przeoczenie oznacza zmarnowanie produktu lub narażenie klienta na potencjalne niebezpieczeństwo i utratę reputacji przez sprzedawcę. Jak zatem ograniczyć straty w handlu łososiem i tym samym ograniczyć marnowanie żywności? Odpowiedzią są nowoczesne technologie.

Polacy lubią ryby, a ich spożycie wciąż rośnie. Potwierdzają to dane Komisji Europejskiej, które pokazują, że tylko w 2020 r. w polskich gospodarstwach domowych coraz większe znaczenie miała konsumpcja ryb i owoców morza (wzrost o 9% r/r), a stopniowo rosnąca popularność łososia jest jednym z głównych czynników tego procesu. Co ciekawe, mimo wzrostu cen Polacy są skłonni zwiększać wydatki w tym zakresie (wzrost o 7% r/r). Pewnie nie każdy także wie, że Polska jest największym importerem łososia z Norwegii, co potwierdzają dane Norwegian Seafood Council. Tylko w 2020 r. nad Wisłę trafiło ponad 230 tys. ton tego produktu.

Technologia na rzecz łososia

Aby skutecznie monitorować daty przydatności do spożycia łatwo psujących się towarów takich jak łosoś, sprzedawcy potrzebują pełnego i stałego wglądu w stan swoich zapasów. Dokładność określania stanów magazynowych nie tylko zapewnia pełny obraz wszystkich towarów i ich lokalizacji w łańcuchu dostaw, ale także pozwala ograniczyć utraconą sprzedaż i poprawiać wydajność.

– Dla nas, jako dla producenta łososia, niezmiernie ważny jest aspekt zapewnienia najwyższej jakości naszych produktów, co bezpośrednio wiąże się z ich świeżością - mówi Mariusz Kiciński, dyrektor produkcji Mowi Central Europe, największego producenta łososia w Polsce. - Nie tylko rygorystycznie przestrzegamy całego łańcucha chłodniczego, ale także ogromną wagę przywiązujemy do dat minimalnej przydatności do spożycia. Wspólnie z hurtownikami i sieciami detalicznymi kładziemy szczególny nacisk na dostępność produktów o maksymalnych możliwych datach przydatności. Dbamy także o bardzo wyraźne i czytelne oznaczenia produktów, co pomaga pracownikom placówek handlowych, ale także ułatwia decyzję zakupową konsumentom - dodaje Mariusz Kiciński.

Oszczędności dzięki wdrożeniu innowacji

Łosoś to jedna z droższych ryb, co oznacza, że sklepy alokują w towarze spore zasoby finansowe. Przy tak nietrwałym towarze przekroczenie daty ważności produktu nie jest wcale rzadkie, a utrata nawet części dostawy wiąże się ze sporą stratą dla sprzedawcy.

– W obecnym stanie prawnym większe sklepy, w których dochodzi do przekroczenia dat ważności produktów, są zobowiązane do zapłacenia kar z tego tytułu. W przypadku ryb mamy do czynienia zarówno z wysoką wartością utraconego produktu, jak i z dodatkowymi karami. Nie bez znaczenia jest także potencjalne ryzyko narażenia konsumenta na zakup nieświeżego towaru. Właśnie dlatego technologia RFID idealnie sprawdza się w produkcji i sprzedaży detalicznej tego produktu. Pozwala w zautomatyzowany sposób kontrolować daty do spożycia i lokalizować produkty bliskie utraty ważności i w ten sposób uniknąć nie tylko marnowania żywności, ale i strat finansowych – wyjaśnia Katarzyna Chapman, source tagging business development manager w Checkpoint Systems.

Stosunkowo krótki okres przydatności do spożycia łatwo psujących się produktów stanowi dla sklepów i hurtowni spore wyzwanie. Ulepszając system zarządzania stanem magazynowym i uzupełniania zapasów, sprzedawcy detaliczni mogą nie tylko wpłynąć na wyraźny wzrost sprzedaży, ale przede wszystkim znacząco zmniejszyć obecny poziom kosztownego marnotrawienia żywności.

Zdjęcie: Shutterstock

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.