Zieleniaczek.pl: wszystko się kręci wokół stolicy [WYWIAD]

O specyfice i wymaganiach rynku e-warzywniaków w Polsce i Europie Zachodniej, a także o działalności własnego sklepu z owocami i warzywami w sieci i rodzinnym gospodarstwie, które mieści się zaledwie 20 minut od Pałacu Kultury w stolicy, opowiada Karol Kacprowicz z Zieleniaczka.pl

HE: Jak narodził się koncept e-warzywniaka i pana e-sklepu? Od czego się zaczęło?

Karol Kacprowicz, właściciel Zieleniaczka.pl:

Wybuch pandemii stał się motorem do tego, żeby w końcu zrealizować pomysł, który świtał mi w głowie od paru lat. Widziałem też, jakie warzywa i owoce przyjechały do znajomego z pewnego dużego marketu e-grocery. U nas robi się z tego przetwory. Dlatego półtora roku temu zdecydowałem się na założenie własnego e-warzywniaka. Przed świętami w zeszłym roku wystartowaliśmy z konceptem gotowych zestawów. Przygotowaliśmy bożonarodzeniowy: burak, marchew, kapustka; cytrusy: mandarynki, pomarańcze. To się sprawdziło, ale ja jednak z biegiem czasu od tych gotowych skrzynek zacząłem odchodzić. Większość klientów woli sama kompletować swoją zdrową skrzynkę. Wprowadzam też do oferty mniej tradycyjne i mniej dostępne rzeczy, np. ostatnio pojawiła się świeża kurkuma w korzeniu (po 250 g). I od razu stała się produktem bardzo popularnym.

Ceny warzyw i owoców w Pana e-sklepie są wyższe niż w sieciach handlowych, ale bez porównania dużo bardziej atrakcyjne niż w e-warzywniakach w sieci. Dla porównania: w Lidlu 1 kg jabłek gloster w promocji kosztuje 1,39 zł, u Pana 3,90 zł, ale już u e-konkurencji – za 11 kg jabłek z przesyłką zapłacimy prawie 70 zł, co daje nam 6,35 zł za 1 kg polskich jabłek. Jak się Panu udało to osiągnąć? Co składa się na cenę warzyw i owoców w Zieleniaczku.pl?

Staram się utrzymywać marżę na poziomie, który uważam za uczciwy. Tylko na tej marży zarabiam. Nie wiem, jak można sprzedawać jabłka za 1,40 zł, ale też nie za bardzo wiem, jak można mieć sumienie sprzedawać je za 6,35 zł. Nie możemy mieć takich cen jak Lidl, dlatego że my wszystko segregujemy. Nie wysypujemy towaru jak leci jak w dużym sklepie. Kupujemy od dostawców produkt, który już jest odsegregowany, ładny i tylko go przepakowujemy. Więc ten surowiec też więcej kosztuje. Ale moim zdaniem cena jest uczciwa i marża też.

Na pewno nie zarabiamy na tym, że podnieśliśmy cenę dostaw. Musieliśmy to zrobić z powodu galopujących cen paliw. Do tej pory rozwoziliśmy za 5,90 zł po całej Warszawie, ale musiałem podnieść do 10,90 zł dla mniejszych zamówień. Darmową dostawę mają koszyki za 150 zł bądź wyżej.

Działacie w Warszawie. A w okolicach? Przewiduje pan rozbudowę dostaw na inne regiony Polski?

Kiedyś miałem ambicję, żeby dostarczać swoje produkty we wszystkich miejscowościach sąsiadujących z Warszawą. Niestety, okazało się to niemożliwe logistycznie, bo czasem trasy jednego przejazdu okazywały się bardzo długie. Najwięcej klientów jest z Warszawy, dlatego dowozimy towar pod drzwi (a nawet wnosimy go do kuchni na specjalne życzenie) w stolicy i powiecie piaseczyńskim, bo nasz magazyn jest zlokalizowany pod Piasecznem.

Chcę się skupić wyłącznie na rynku warszawskim. Wychowałem się na przedmieściach Warszawy, tu, 20 minut od Pałacu Kultury, z tatą prowadzę jeszcze rodzinne Gospodarstwo Kacprowicz, które dostarcza też warzywa i owoce do Zieleniaczka.pl. Bliżej się już chyba nie da. Nie planuję się bić o swoje miejsce w innych miastach.

Czy Pan prowadzi lub planuje rozwijać jeszcze jakąś działalność, np. sklep stacjonarny, franczyzę, produkcję? Z biegiem czasu kategorie produktów będą się poszerzały?

Myślałem, żeby założyć sklep stacjonarny, ale w czasie pandemii na terenie Warszawy zaczęły się pojawiać warzywniaki jak grzyby po deszczu, więc ten pomysł porzuciłem i raczej do niego wracać nie będę. Nie planuję też franczyzy na inne miasta, raczej bardziej chcę pójść w produkcję, wprowadzić asortyment pod marką własną. Chcę, żeby Zieleniaczek.pl nie był tylko sklepem, ale też samodzielnym brandem sprzedażowym. Po prostu to, co oznaczone marką Zieleniaczka.pl, ma się kojarzyć z dobrą ceną i wysoką jakością. Mamy już miody produkowane przez małego producenta, w następnej kolejności chciałbym uruchomić pod marką Zieleniaczka.pl bakalie.

Zamierza pan wprowadzić w swoim sklepie nowości, innowacje (nie tylko produktowe) – czego mogą się spodziewać konsumenci?

Z tygodnia na tydzień staram się poszerzać asortyment bio, eko, bezglutenowy tak, żeby można było w naszym sklepie zrobić kompleksowe zakupy. Ostatnio dodaliśmy ryże, kasze, będziemy dodawali bezglutenowe przyprawy. Do świąt pewnie sporo atrakcyjnych produktów się pojawi.

A jeżeli chodzi o innowacje technologiczne, aktualnie pracujemy nad tym, żeby można było stworzyć swój koszyk i go subskrybować. Ktoś np. zużywa tyle samo jabłek, marchewki tygodniowo i chciałby, żeby była w Zieleniaczku.pl możliwość ustawienia wirtualnego koszyka na takie zapotrzebowanie, żeby to się działo automatycznie. Żeby raz w tygodniu przyjeżdżała do niego skrzynka z ulubionymi produktami. My np. co poniedziałek będziemy to dostarczać, automatycznie pobierając z karty płatność lub przyjmując gotówkę przy odbiorze.

Jakie produkty z warzywniaka i sklepu są hitem wśród klientów i z czego to wynika?

W przypadku e-warzywniaka to raczej nie ma zaskoczenia: kartofle są najpopularniejsze, na drugim miejscu jabłka i dalej – warzywa korzeniowe; marchew, pietruszka, buraczek, pomarańcze, mandarynki. To, co każdy z nas zużywa w swojej kuchni, to znajduje się w rankingu sprzedaży Zieleniaczka.pl. A jeżeli chodzi o produkty niezwiązane ze świeżymi warzywami i owocami, hitem sprzedaży są ekologiczne przetwory z pomidorów. Potrafimy rozsprzedać dostawę w ciągu dwóch dni. Mamy jeden rodzaj passat, w puszce pomidory bez skórki i pomidory w kawałkach. Nie nadążamy tego zamawiać. Ale wynika to też z atrakcyjnej ceny, bo wyroby pomidorowe bio mamy w cenie produktów nieekologicznych u konkurencji. Kupujemy od polskich importerów. Planujemy przejść na współpracę bezpośrednio z włoskim producentem, ale logistycznie na razie takie rozwiązanie jest wygodniejsze – mniej, a częściej kupować od polskiego importera.

Jaką część rynku e-grocery zajmuje kategoria e-warzywniaków? Jaką część chciałby zająć Zieleniaczek.pl?

Wydaje mi się, że e-warzywniaki zajmują mały procent całego rynku. To dość specyficzna branża. W przypadku warzyw i owoców nie wiemy, co do nas przyjedzie. Dużym problemem jest zbudowanie zaufania na podstawie samej strony internetowej. Jednak możliwość pójścia do warzywniaka, wybrania sobie towaru, który nam się podoba, sprawia, że większość ludzi wybiera warzywniaki stacjonarne. To pewnie z czasem będzie się zmieniać. Zieleniaczek.pl ma dużo klientów, którzy przyjechali z zagranicy: z Wielkiej Brytanii, Włoch, Francji. Kupują u nas, bo co tydzień tam, gdzie  mieszkali, zamawiali online, nie chodzili na stragany i bazarki. Na Zachodzie to standard, że firmy co tydzień dostarczają świeże warzywa i owoce. I nie mówię tu o gigantycznych sklepach e-grocery, tylko o e-warzywniakach prowadzonych przez jedną osobę z małą ciężarówką, która jeździ po Londynie i rozwozi swoje produkty od drzwi do drzwi. Mnie się wydaje, że wcześniej czy później ten trend dotrze i do Polski.

Nie mam apetytu, żeby bardziej opanowywać rynek e-warzywniaków. Teraz Zieleniaczka.pl będę kierował w stronę sklepu ze zdrową żywnością. Z dnia na dzień asortyment się poszerza w tej dziedzinie. Mamy dużo produktów bio, bezglutenowych.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.