Abramowicz: pomysł ministra skłóci przedsiębiorców z klientami

Tak Adam Abramowicz, rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, skomentował propozycję ministra zdrowia, dotyczącą weryfikacji m.in. klientów sklepów pod kątem szczepień.

Na zdjęciu: Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców

1 grudnia weszły w życie nowe obostrzenia epidemiczne. Są one związane z pojawieniem się  wariantu koronawirusa o nazwie omikron. Wśród  wytycznych jest m.in. zmniejszenie limitu osób do 50% obłożenia m.in. w hotelach, lokalach gastronomicznych i na basenach czy siłowniach (dotychczasowy limit to 75%). W sklepach czy galeriach handlowych też zmieniono limit: teraz może być 1 osoba na 15 mkw., do tej pory była to 1 osoba na 10 mkw.

Te obostrzenia nie dotyczą jednak osób zaszczepionych, co oznacza, że ponad limit może wejść np. do sklepu teoretycznie dowolna liczba zaszczepionych klientów.

Na konferencji prasowej, podczas której Niedzielski ogłaszał te zmiany, padło więc pytanie dziennikarza, jak przedsiębiorcy mają weryfikować, czy ktoś jest zaszczepiony. - To jest bardzo prosta sytuacja - stwierdził minister zdrowia. I wyjaśnił, że nowe rozporządzenie daje organizatorom takie możliwości „żeby w ramach organizowanego przez siebie przedsięwzięcia określali regulaminy”. - Jeżeli jest jakiś limit, to do limitu się wpuszcza, a jeśli zostaje on przekroczony, to domyślna jest zgoda osoby okazującej paszport na to, żeby wejść. Jeżeli go nie okazuje, to po prostu nie wejdzie. Tak powinny być skonstruowane regulaminy - wyjaśniał Niedzielski, podkreślając, że „przedsiębiorcy mogą takie środki wykorzystywać”.

Dodał też, że rząd „cały czas pracuje nad tym, żeby do ustawy dokleić możliwość weryfikowania tego”. Zapowiedział przy tym wzmożone kontrole i możliwe kary dla prowadzących działalność gospodarczą, którzy nie będą przestrzegać nowych limitów.

Słowa te otworzyły puszkę Pandory. Internet huczy od komentarzy zdenerwowanych przedsiębiorców. Głos zabrał też Adam Abramowicz, rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców. - To nie jest dobry pomysł - ocenił w rozmowie z Interią.

Jego zdaniem administracja państwowa nie powinna wysługiwać się przedsiębiorcami do wykonywania swoich zadań. - Nie widzę podstaw prawnych do tworzenia takich wewnętrznych regulaminów. Przedsiębiorcy i tak mają bardzo dużo biurokracji – podkreślił.

I dodał, że firmy, które miałyby weryfikować szczepienia, były zamknięte przez ponad pół roku i wciąż nie dostały rekompensat w ramach Tarczy branżowej za maj i czerwiec, a więc obciążanie ich dodatkowymi kosztami oraz ograniczanie przychodu pogorszy już nie najlepszą kondycję finansową tych firm.

Przestrzegł też, że weryfikacja szczepień mogłaby dodatkowo skonfliktować przedsiębiorców ze swoimi klientami. Jego zdaniem państwo ma prawo egzekwować ustawy i rozporządzenia, lecz kontrole powinny przebiegać zgodnie z prawem, a nie jak w przeszłości być przeprowadzane „na skróty”.

Nowe limity w miejscach publicznych obowiązują jak na razie od 1 do 17 grudnia.

 

Katarzyna Pierzchała 4867 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.