Auchan w niedziele: puste półki, brak klientów, znudzeni kasjerzy [ZDJĘCIA]

- Ruchu w niedziele nie ma prawie wcale - przekonywały HandelExtra.pl pracownice sieci Auchan podczas niedawnego protestu handlu w Warszawie. Postanowiliśmy sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest.

Hipermarket Auchan w Warszawie przy ul. Modlińskiej, to jeden z najczęściej obleganych sklepów tej sieci, który znajduje się w pobliżu dużych osiedli mieszkaniowych i przy trasie wylotowej ze stolicy. Od jakiegoś czasu czynny jest w każdą niedzielę, w tym w te niehandlowe.

- Na co dzień mamy tu „niezły sajgon”, szczególnie w piątki i soboty – mówiła nam na proteście handlowców jedna z pracownic tego sklepu. - Klienci przyzwyczaili się już, że w niedziele mamy zamknięte, więc to na te dni od jakiegoś czasu przypada szczyt zakupowy. Nie rozumiem decyzji o otwieraniu hipermarketu w niedziele. Klientów prawie nie ma, a nam jest żal straconego czasu, który moglibyśmy spędzić z rodziną – opowiadała kasjerka na proteście „Solidarności”, zorganizowanym 4 listopada, m.in. w obronie wolnych niedziel.

Postanowiliśmy więc sprawdzić, jak wyglądał handel w tym hipermarkecie w niedzielę 7 listopada.

Operator, świadom dotychczasowego wskaźnika odwiedzalności, postanowił już w piątek 5 listopada zawalczyć o kupujących. Będąc stałą klientką tego Auchan z samego rana dostałam sms-a, że w najbliższą niedzielę każdy, kto zrobi zakupy za minimum 200 zł dostanie prezent w kwocie 30 zł, która zasili konto programu lojalnościowego Skarbonka. Wydaje się, że to kusząca oferta, ale w praktyce zabieg raczej się nie udał.

Na zakupy wybieram się wczesnym popołudniem. Parking świeci pustkami, nie ma problemu z dostępnością wózków, a w samym sklepie działa zaledwie pięć kas (z ponad 30) plus te samoobsługowe (do 15 produktów). Zakupy w tym czasie robi nie więcej niż kilkanaście osób. Z perspektywy kupującego to komfortowa sytuacja: nie trzeba przepychać się z wózkiem między regałami, na spokojnie można poczytać etykiety czy obejrzeć nieznany produkt, obsługa przy kasie też jest niemal natychmiastowa. Mankamentem są widoczne braki na półkach, szczególnie mocno przerzedzone stoisko rybne. Smętne wrażenie robiły też zwiędłe kwiaty cięte.

- Czy do południa był tu większy ruch? - zagaduję kasjerkę, która wyraźnie ożywia się, gdy zaczynam wyładowywać towar na taśmę.

- Ależ skąd, było zaledwie kilka osób – usłyszeliśmy od pracownicy Auchan, która nie musiała się spieszyć ze skanowaniem produktów. Miałyśmy więc czas na „small talk”, co jest niewykonalne w inne dni w popularnych godzinach zakupów.

Jako klientka wyszłam zadowolona. Patrząc jednak od strony biznesowej oraz pracowniczej ta niedziela była dniem straconym.

Katarzyna Pierzchała 4797 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.