Lidl obrał kierunek na Ukrainę

Grupa Schwarz upatrzyła sobie kolejny duży rynek: Ukrainę. Największym lokalnym konkurentem dla Lidla byłby dyskont ATB, który ma już sieć oddziałów liczącą około 1200 sklepów.

Jak donosi „Lebensmittel Zeitung”, niemiecką sieć dyskontową na Ukrainę ma wprowadzać Adam Miszczyszyn, country manager Lidl Ukraina. Do niedawna Miszczyszyn odpowiadał za dział zakupów międzynarodowych dla Francji, krajów skandynawskich i niektórych bałkańskich spółek zależnych.

Otwarcie się na 41-milionowym rynku tego kraju stało się nieuniknione. Lidl z powodzeniem działa już na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej i w państwach graniczących z Ukrainą. W Polsce od 2002 roku – ze sprzedażą netto  5,4 mld euro. Rumunia ma o połowę mniej obywateli niż jej potężny sąsiad, a sieć Grupy Schwarz ma tam sprzedaż netto na poziomie 2,7 mld euro. W zeszłym tygodniu firma dotarła na Łotwę i potwierdziła planowane wejście na rynek Bośni.

Lidl kontra krajowi detaliści?

Jak podaje „Lebensmittel Zeitung”, ukraińska sieć ATB trzyma się na lokalnym rynku mocno. Sprzedaż brutto w blisko 1200 oddziałach w 2020 roku oszacowano na 4,9 mld euro. Numer dwa to operator supermarketu Silpo z 2,1 mld euro, należący do ukraińskiej Grupy Fozzy. Z 26 sklepami i obrotem 754 mln euro w roku finansowym 2019/2020 na trzecim miejscu plasuje się niemiecki koncern handlowy Metro (m.in. Makro), który ma 24 lokalizacje i osiągnął sprzedaż na poziomie 457 mln euro.

I chociaż  właściciel grupy Dieter Schwarz raczej był niezdecydowany, jeśli chodzi o inwestycje na rynkach wschodnich, to jednak Grupa potwierdza, że prowadziła badania dotyczące Ukrainy jako potencjalnie interesującego rynku. A w zeszłym tygodniu samolot Lidla kołował nad Odessą i Kijowem.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.