Ekspansja europejska Mere zatrzymana

Plany rozwojowe rosyjskiego hard dyskontu Mere najwyraźniej utknęły w martwym punkcie: w Belgii w tym roku nie zostanie otwarty ani jeden sklep, we Francji, Wielkiej Brytanii i w Niemczech też będą opóźnienia. W Polsce z planowanych 105 na razie działa kilka.

Rosyjski dyskont nie otworzy w tym roku ani jednego oddziału w krajach Beneluksu, donosi „Lebensmittel Zeitung” za czasopismem „Gondola”. Pierwszy belgijski sklep Mere miał zostać otwarty w tym miesiącu w Vilvoorde. Francuskie media donoszą, że Mere nie podjęło jeszcze kroku, aby rokręcić swoje punkty. W końcu października miały działać trzy lokalizacje, a wkrótce potem większe francuskie miasta miały mieć filie. Gazeta „Le Parisien” informuje, że Mere nawet nie złożyło niezbędnych wniosków.

W Wielkiej Brytanii pierwszy sklep zostanie otwarty w Preston zgodnie z zapowiedziami w sierpniu, ale start dwóch kolejnych w Walii został przełożony bez podania przyczyny.

W Niemczech dyskont również nie robi żadnych postępów. Choć TS Markt, niemiecka spółka macierzysta Mere, zaprzecza, to fakty mówią same za siebie. We frankońskim Altenkundstadt wycofano się ze stworzenia punktu handlowego we wrześniu w ostatniej chwili.

Mere w Polsce też cienko przędzie

W naszym kraju hard dyskont jak na razie działa w Częstochowie, Ostrowcu Świętokrzyskim, Radomiu i Żyrardowie. O losach drugiego dyskontu w Radomiu pisaliśmy już w HandelExtra.pl

Sieć rosyjskiej firmy Torgservis, jak pisze na swojej stronie, oferuje wybór towarów w najniższych cenach. O 20% niższe ceny od rynkowych (przez bezpośrednią współpracę z producentami), sztywna polityka kosztowa i minimalna marża handlowa, wygodne umiejscowienie sklepów oraz łatwy dojazd i niekoniecznie markowe produkty to atuty dyskontu. Ale czy rzeczywiście?

Wątpliwości Katarzyny Pierzchały, która odwiedziła Mere w Radomiu, wyrażone na naszym portalu brzmią w obliczu ostatnich doniesień o sieci jak samospełniająca się przepowiednia.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.