Czwarta fala w natarciu, czyli czarne chmury nad handlem

Przybywa hospitalizacji i liczby chorych na COVID-19. Minister zdrowia grzmi o "swoistej eksplozji pandemii". Jaki będzie ten czas handlu, zapytaliśmy ekspertów i analityków z firm badawczych.

W pełni zaszczepione są w Polsce 19 756 793 osoby, przy czym na dzień 21.10 ponad 4 tys. osób z COVID-19 jest hospitalizowanych, o czym poinformował w Radio Plus wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. Ministerstwo przewiduje, że około 10 listopada br. ponad 11 tys. pacjentów z COVID-19 będzie hospitalizowanych.

Z kolei minister Adam Niedzielski na środowej konferencji prasowej (20.10) przed Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Legnicy podkreślił, że przez ostatnie dwa dni "mamy do czynienia ze swoistą eksplozją pandemii". – To jest sytuacja, która – jeżeli się utrzyma – zaburzy wszystkie prognozy, którymi do tej pory dysponowaliśmy – powiedział szef MZ.

– Krytyczne są najbliższe dni, zobaczymy, jak będzie wyglądał wskaźnik wzrostu z tygodnia na tydzień. Jeżeli będziemy widzieli, że ta ścieżka, zgodnie z którą na koniec października miało być średnio 5 tys. (zachorowań), się rozwija, wtedy będziemy podejmowali kolejne decyzje, być może dotyczące obostrzeń – powiedział minister zdrowia.

Czy zatem handel obawia się powrotu lockdownów?

Przemysław Bojanowski, analityk danych sprzedażowych, CMR, uspokaja, że czarne chmury nad handlem (tak jak w tamtym roku) raczej się nie zbiorą. – Sklepy w wielu aspektach są już gotowe na kolejną falę. Ścianki dzielące przede wszystkim kasjerów od nabywców w wielu sklepach nie zostały zdemontowane i nadal są. Maseczki na twarzach również. Pojemniki z płynem dezynfekującym systematycznie się uzupełnia. W wielu punktach handlowych dostępne są też w sprzedaży żele i mydła antybakteryjne np. firmy Carex. Można ich używać bez wody. Wydaje się, iż większych wymagań administracyjnych sklepy nie będą musiały spełniać – wylicza.

Podstawowa różnica między trzema minionymi falami a tą, która przed nami, to dużo większe poczucie bezpieczeństwa wśród konsumentów. Chociaż Ministerstwo Zdrowia apeluje, że wciąż zbyt mało Polaków się zaszczepiło, to jednak mniej się boimy.

Przemysław Bojanowski wysuwa dość prawdopodobną tezę, że właściciele sklepów, chcąc zyskać przewagę konkurencyjną, mogą namawiać lub wręcz wymagać szczepień od swoich pracowników. „Bezpieczny sklep” i „bezpieczna sieć handlowa” to już promocyjne hasła, które na stałe przeniknęły do naszej konsumenckiej rzeczywistości.

Ale to bezpieczeństwo dziś inaczej rozumiemy. Według badania NielsenIQ „Shopper Shifts to New Normal” w trakcie pierwszej i drugiej fali pandemii najważniejsza stała się higiena, jaką zapewniały sklepy, a przodowały w tym sieci dyskontowe. Obecnie nastąpiło rozprężenie w społeczeństwie, jeśli chodzi o obostrzenia, i ten aspekt stracił nieco na znaczeniu. Za to, jak podkreśla Konrad Wacławik, ekspert z NielsenIQ, punkty sprzedaży w ramach unikania kontaktu z innymi osobami podczas zakupów oferują klientom technologiczne ułatwienia w bezpiecznych zakupach: kasy samoobsługowe, urządzenia scan & go, płatności w aplikacjach itp.

– Może okazać się to ważne podczas czwartej fali pandemii – w związku z tym ci, którzy zainwestowali w tego typu rozwiązania, mogą czuć się bardziej przygotowani na nieprzewidywalne – dodaje analityk z NielsenIQ.

Klienci oswojeni z wirusem

Podczas pierwszej fali obserwowano w handlu m.in. spadek liczby transakcji, spadek sprzedaży produktów impulsowych, wzrost sprzedaży w małych sklepach blisko domu. Podczas drugiej, zgodnie z analizami CMR, spadła liczba transakcji, wzrosła średnia wartość paragonu i spadła również sprzedaż produktów impulsowych.

Jeżeli teraz pojawi się lockdown, to zauważalny będzie z pewnością znany już trend – zwiększona wartość zakupów i mniejsza liczba transakcji i zakupów produktów impulsowych. – Jeśli dodatkowo zostaną zamknięte szkoły, to spadnie sprzedaż produktów wkładanych do śniadaniówek, np. musów owocowych – prognozuje analityk CMR.

Detaliści powinni wziąć pod uwagę w przygotowaniach do czwartej fali to, że kupujący może zacząć szukać oszczędności, także w związku z szalejącą inflacją. Dlatego warto, by sklepy i tę opcję wzięły pod uwagę.

– Sieci powinny zrewidować portfolio artykułów marki własnej i dołożyć starań, aby odpowiednio spozycjonować te produkty w stronę konsumentów szukających oszczędności – radzi z kolei Konrad Wacławik z NielsenIQ.

Dodaje też, że detaliści działający w modelu stacjonarnym lub omnichannelowym, przygotowując się do czwartej fali pandemii, powinni zapewnić klientom przynajmniej możliwość korzystania z e-zakupów.

Przypomnijmy też, że to pandemia zbudowała zupełnie nową kategorię zakupów w Polsce, tzw. q-commerce. Są to e-zakupy, ale nie ze sklepów, lecz minimagazynów danej sieci i dowóz ich do klienta w 15 minut. Takie rozwiązanie buduje m.in. Biedronka z Glovo, Żabka z aplikacją Jush, Jokr, Wolt czy Lisek. Trend ten dotyczy jednak wyłącznie największych miast, a nawet w nich – często wybranych lokalizacji.

___________________________________________________________________________________________________________________________________

ZDANIEM BRANŻY

KRZYSZTOF POZNAŃSKI, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH)

Branża handlowa obawia się kolejnej fali pandemii. Może ona mieć bardzo negatywny wpływ na społeczeństwo, które jest już zmęczone ciągłą niepewnością o przyszłość. Gospodarka jest wyniszczona lockdownami. Nasza branża odczuła to w sposób nieproporcjonalny do wielu innych gałęzi gospodarki. Właściciele centrów podczas lockdownów ponieśli ogromne straty wynikające z ustawowej abolicji czynszowej. Sięgają one 6 mld zł, z czego 2 mld stanowi dobrowolna pomoc właścicieli dla najemców, którzy wymagali szczególnego wsparcia. Na mocy tej ustawy w okresie 21 tygodni lockdownów kosztami pomocy dla wszystkich najemców niezależnie od ich wyników finansowych zostali obciążeni wyłącznie wynajmujący. W wyniku tych działań wynajmujący utracili ponad połowę swoich rocznych przychodów. Jednocześnie mimo tych spadków nie otrzymali pomocy z tarcz rządowych i PFR.

Kolejne zamknięcia grożą upadłością wielu firm i utratą miejsc pracy. Inną kwestią są bardziej niewymierne koszty odizolowania ludzi od życia społecznego. Handel obecnie się dobrze rozwija, rośnie też odwiedzalność centrów i wzrastają obroty najemców, dlatego jesteśmy gotowi stosować wszelkie środki ostrożności, aby nie dopuścić do kolejnych zamknięć. Uważamy, że jest to najgorsze z możliwych rozwiązań i mamy nadzieję, że do niego nie dojdzie.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.