E-zakupy w kwadrans. Są możliwe? [TEST HANDELEXTRA]

Tej jesieni w Warszawie, po raz pierwszy w historii e-commerce, sztab kurierów ma dostarczyć klientom e-zakupy w 15, a nawet 10 minut! Czy to możliwe? Przekonajmy się. Zamawiamy, czekamy i sprawdzamy.

Od obietnic aż kręci się w głowie. "Z nami wolnego czasu możesz mieć po prostu więcej! Twoje zakupy dostarczamy w 15 minut codziennie od wczesnego ranka do późnego wieczora, również w niedziele" – zachwala swoją ofertę Swyft. "Przyszłość zakupów zaczyna się dziś. Darmowa dostawa w 15 minut. Setki świeżych produktów i kultowych lokalnych marek, od których dzieli cię tylko jedno kliknięcie!" – wtóruje mu Jokr. "Lisek.app to nowy gatunek sklepu, który codzienne zakupy dostarcza do ciebie w 10 minut" – przebija ich Lisek.

O kim dokładnie mowa? Swyft, Jokr i Lisek to nowe na polskim rynku firmy. Każda z nich na debiut wybrała Warszawę i nie mają poprzedników. Od aplikacji typu Glovo czy InPost Fresh różnią się tym, że dowożą zakupy nie z istniejących sklepów, ale z tzw. dark store’ów, czyli z własnych magazynów. Klient z ulicy nie ma tu wstępu, dzięki czemu pracownicy dark store'ów kompletują wyłącznie zamówienia online i przekazują je kurierom do dostarczenia. Dark stores mogą być różnej wielkości – są mniejsze, ale też i takie, które mają powierzchnię kilkudziesięciu tysięcy metrów kwadratowych. Wszystko zależy od wielkości realizowanych zamówień.

W ramach testu ściągamy trzy aplikacje – Swyft, Jokr i Lisek.app. Na zakupy decydujemy się wydać nie więcej niż 25 zł w każdej z nich. Kwota celowo jest niska – operatorzy tych aplikacji podkreślają, że odpowiadają na potrzeby prostych, codziennych zakupów. Śniadanie za nami, dlatego stawiamy na niedrogi lunch. I tu pojawia pierwsze rozczarowanie. Swyft i Jokr nie dowożą (jeszcze?) zakupów na warszawską Sadybę. Rezygnujemy.

Zostaje Lisek.app – aplikacja ta działa już nie tylko w stolicy, ale od niedawna również w Krakowie. W tym przypadku wszystko idzie zgodnie z planem, począwszy od tego, że Sadyba znajduje się w zasięgu dostawy. Nie trzeba być zalogowanym, aby przeglądać produkty, jednak gdy chcemy zamówić zakupy – co oczywiste – musimy się zarejestrować, a później zalogować. Lisek działa bezgotówkowo – płatności można dokonać za pomocą systemu PayU, wybierając płatność kartą, BLIK lub przelewem ekspresowym. Minimalna wartość zamówienia jest bardzo niska i wynosi 1 zł. Dostawa to koszt 2,99 zł, jednak przy zamówieniu powyżej 50 zł dostawa jest gratis.

W wyszukiwarce wpisujemy „dania gotowe”. Wybór nie jest duży, ale znośny. Trafiamy na ofertę marki JoyFood. To łódzka firma zajmującą się produkcją i dystrybucją produktów spożywczych z czystą etykietą. Jej wyroby dostępne są już m.in. na Frisco.pl czy w bezobsługowych Carrefourach. Wybieramy 300-gramową porcję kurczaka w sosie curry z ryżem (dań wegetariańskich czy wegańskich nie widać). Łączny koszt zamówienia wynosi 16,48 zł (13,49 zł + 2,99 zł koszt dostawy), zatem mocno poniżej zakładanych na ten cel 25 zł. Zapakowany w torbę papierową lunch zostaje mi dostarczony w 12 minut, co uznajemy za zgodne z obietnicą. W torbie brakuje jedynie ulotki, która prezentowałaby ofertę dostawcy, ale może to już przeżytek? W końcu wszystko mamy w aplikacji.

Na tym grono dostawców e-zakupów w 10 minut lub w kwadrans na razie się kończy. Estoński Bolt buduje już co prawda w Polsce zespół Bolt Market, ale faktyczna sprzedaż jeszcze nie ruszyła. Pojawiły się też informacje, że swój własny dark store chce mieć Żabka, ale na razie sieć ta realizuje dostawy we współpracy z Uber Eats (w Poznaniu i w Warszawie) i tylko z istniejących placówek.

Co dalej?

Prawdziwym testem dla dowożących zakupy będzie jesień. Zimne, ciemne i deszczowe dni nie zachęcają do wychodzenia po zakupy, co dla takich aplikacji może być szansą na wykazanie się przed klientami. Jednocześnie jednak właśnie przez niesprzyjające i nieprzewidywalne warunki atmosferyczne kurierzy mogą nie zdążyć w owe 10 czy 15 minut.


Ilona Mrozowska 4309 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.