Lewiatan o sukcesji w handlu: nie jest dobrze

Tylko 36% właścicieli firm uważa, że dzieci są chętne, aby w przyszłości przejąć rodzinny biznes - wynika z badania przeprowadzonego w ramach inicjatywy "Urodzeni Przedsiębiorcy", powołanej przez sieć handlową Lewiatan.

Mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa, których jest już ponad 2 miliony, to główna siła napędowa polskiej gospodarki – jak wynika z danych GUS. Generują one już niemal połowę polskiego PKB. Wiele z nich to firmy rodzinne, które często są głównym źródłem utrzymania familii przez wiele pokoleń.

Trendy rynkowe pokazują, że rodzinny charakter firm jest ważny nie tylko dla konsumentów, ale coraz częściej również dla partnerów biznesowych. Jednak mimo że ponad połowa Polaków (50,8%) postrzega pracę na własnym, w firmie rodzinnej lub w roli freelancera jako atrakcyjniejszą formę pracy niż zatrudnienie na etacie, to 35,5% właścicieli firm uważa, że ich dzieci nie są chętne by w przyszłości przejąć firmę po rodzicach.

To oznacza, że proces sukcesji, czyli przekazania firmy, jest jednym z większych wyzwań z jakimi muszą mierzyć się obecnie polskie firmy rodzinne. Jak wynika z badania przeprowadzonego w ramach inicjatywy „Urodzeni Przedsiębiorcy” 40% przedsiębiorców chciałoby w przyszłości przekazać swoją firmę dzieciom, a 10% innemu członkowi rodziny. 22,5% badanych chciałoby ją sprzedać, a 4% zamierza w przyszłości zlikwidować prowadzony przez siebie biznes. I kolejna liczba: aż 28% przedsiębiorców nie wie nawet, czy ich dzieci są chętne, aby w przyszłości przejąć firmę. Jedynie 36% może spać spokojnie, wiedząc o pozytywnym nastawieniu swoich dzieci do przejęcia rodzinnego biznesu.

A co z niechętnymi? Jakie motywacje nimi kierują?

Z ankiet, nadesłanych od reprezentatywnej próby Polaków powyżej 16. roku życia, zgodnie z rozkładem płci, wieku i klasy wielkości, wynika, że najczęściej do przejęcia firmy po rodzicach młodych zniechęca wizja ciężkiej pracy – blisko 56% przedsiębiorców wskazało, że dzieci nie chcą tak dużo pracować jak ich rodzice.

Aż 40% badanych uważa, że dzieci nie chcą przejmować rodzinnych biznesów, bo wolą robić karierę w innej branży. 19% twierdzi, że ich dzieci wolą pracować u kogoś na etacie niż prowadzić własną działalność. Są jednak i tacy, którzy nie zrazili się ciężką pracą, ale zamiast przejmować funkcjonującą już firmę, wolą zacząć budować coś własnego od zera – tak wskazało 11% respondentów.

Co ciekawe, jednym z wymienianych powodów jest też obawa braku swobody (nadzoru rodziców) i konfliktów rodzinnych z tym związanych – tak wskazuje 8% badanych. Niechęć dzieci do przejmowania sterów rodzinnej firmy czasem wynika również ze stereotypów. Młodzi ludzie boją się oceniania przez innych, a szczególnie rówieśników, że gdyby nie biznes rodziców, to by tego samodzielnie nie osiągnęli.

- Z problemem sukcesji mierzy się wielu właścicieli polskich firm. Nasi przedsiębiorcy często borykają się z rozmaitymi trudnościami, gdy decydują się na dokonanie sukcesji – mówi Robert Rękas, prezes zarządu Lewiatan Holding. - Dlatego to bardzo ważne, że na rynku oferowane jest wsparcie dla przedsiębiorców, którzy chcą przekazać firmę młodemu pokoleniu. Nasze statystyki pokazują, że dzięki sukcesji udało się uratować wiele sklepów, które dzisiaj prowadzone są przez dzieci poprzednich właścicieli – podkreśla.

Katarzyna Gierczak-Grupińska, prezes Fundacji Firmy Rodzinne, członek Rady Programowej inicjatywy „Urodzeni Przedsiębiorcy”, dodaje, że z jednej strony sukcesja jest naturalną koleją rzeczy, a z drugiej bardzo wrażliwym i trudnym procesem emocjonalnym.

- Nestorzy często obawiają się drastycznych zmian, jakich chcą ich następcy, a sukcesorzy nie chcą powielać wcześniejszego modelu rozwoju firmy – tłumaczy Katarzyna Gierczak-Grupińska.

Jej zdaniem bez skutecznego dialogu i opracowania wspólnej drogi dla obu stron konflikt jest tylko początkiem kłopotów. - Zmiany są naturalne, powinny się dziać w indywidualnym tempie i być dopasowane do rodzaju biznesu oraz usposobienia dwóch stron – sukcesora i nestora. - wyjaśnia.

I dodaje, że zaakceptowanie ustalonego planu działań, który się opracowuje w oparciu o rodzinę i o możliwości wprowadzenia zmian w firmie jest pierwszym krokiem do rozpoczęcia procesu sukcesji.

- Skierowanie oczu i serc całej rodziny oraz ludzi w niej pracujących w jeden kierunek – rozwój – może zdziałać cuda. Sama jestem teraz w takim procesie w mojej firmie rodzinnej i dobrze wiem z jakimi wyzwaniami jest powiązany ten pierwszy krok, który jest najważniejszy w powodzeniu całego przedsięwzięcia – mówi prezes Fundacji Firmy Rodzinne.

Z kolei dr Adrianna Lewandowska, prezes Instytutu Biznesu Rodzinnego, członek Rady Programowej inicjatywy „Urodzeni Przedsiębiorcy” uważa, że przekazanie własności często jest nie wystarczające.

- Transfer unikalnej wiedzy i wartości, władzy oraz wspólnej wizji może być kluczowym czynnikiem zachowania zbudowanej przez pierwsze pokolenie przewagi konkurencyjnej. Dla firm jest to ważne z punktu widzenia profesjonalizacji i ciągłego rozwoju, a dla rodzin biznesowych to ważne, w kontekście budowania kapitału – tłumaczy.

Sukcesja jest częścią zmian, które się toczą bezustannie w rodzinach przedsiębiorców. W Polsce jesteśmy na początku pierwszej fali sukcesji od początku 1989 roku. - Nie mamy dzisiaj dziadków i przyjaciół, którzy mogliby nam podpowiedzieć i razem z nami napisać „receptę na sukces”, ponieważ takowa nie istnieje. Jednocześnie istotne jest to, aby się spotykać z innymi przedsiębiorcami i życzliwie pytać o sugestie, dobre rady, przykłady dobrych praktyk i porażki – bo to właśnie najczęściej porażki uczą nas najwięcej – podsumowuje Katarzyna Gierczak-Grupińska.

 

 

Katarzyna Pierzchała 4732 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.