Biedronka kupuje od rolników śliwkę po ulewach. Takich akcji przybywa

Ulewne deszcze pod koniec sierpnia wpłynęły negatywnie na dojrzewające śliwki węgierki. Szczególnie mocno dotknięte zostały okolice Opola, Szydłowa i Grójca. Z tych miejsc Biedronka kupiła ok. 200 ton marszczącej się śliwki węgierki i zaoferuje ją klientom. To kolejna tego typu akcja.

Lekko marszcząca się śliwka węgierka w pełni nadaje się do spożycia, jej walory smakowe i odżywcze nie są naruszone, jednak ze względu na wygląd często nie jest kupowana przez sieci handlowe. Biedronka postanowiła więc odkupić od rolników tego typu owoce. W ten sposób pomoc otrzyma ponad 50 rolników z różnych części kraju dotkniętych intensywnymi opadami.

Jedną z takich osób jest Maria Kalińska ze Słubic w województwie mazowieckim. Pani Maria współpracę z Biedronką rozpoczęła wypełniając formularz na stronie internetowej sieci. Dzięki temu bezpośrednio skontaktowano ją z kupcem regionalnym Biedronki. Wcześniej sprzedawała czereśnie, truskawki czy śliwki na pobliskim rynku. Teraz jej owoce trafiają do wielu sklepów sieci.
 
To nie pierwszy taki przypadek. W czerwcu tego roku Biedronka kupiła od rolników z Małopolski 156 ton kapusty dotkniętej gradobiciem – która podobnie jak śliwka węgierka była pełnowartościowym produktem. Specjalny formularz zgłoszeniowy dla rolników znajduje się pod tym adresem. Zgłoszenia trafią bezpośrednio do kupców w Biedronce odpowiedzialnych za daną kategorię.

Akcje odkupowania niedoskonałych warzyw czy owoców od rolników przez duże sieci handlowe cieszą się popularnością od ubiegłego roku. Wówczas to głośno było zwłaszcza o Lidlu, który na początku 2021 r. w związku z jesienną nadprodukcją ziemniaków u rodzimych rolników i problemie z ich rozprowadzeniem, wykupił od nich nadmiar warzyw i sprzedawał je u siebie w obniżonej cenie. Podobnie sieć zrobiła z burakami.

Na podobną inicjatywę w połowie marca zdecydował się Carrefour. Wprowadził do sprzedaży marchew i jabłka, które miały trafić do gastronomii, ale z powodu pandemii tak się nie stało. „Nieperfekcyjna” marchew i „nieidealne” jabłka pochodziły od rolników i sadowników, którzy pozostali z niesprzedaną częścią swojej produkcji u progu wiosny.

Mało kto o tym pamięta, ale tego typu akcje zapoczątkowało Tesco i to już w 2017 r., choć na początku na swoim macierzystym rynku - w Wielkiej Brytanii. Po kilku miesiącach inicjatywa trafiła do sklepów w Polsce - nieidealne sezonowe ogórki i paprykę można było kupić po niższej cenie.

Ilona Mrozowska 4309 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.