Projekt noweli ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele wraca do komisji

Poselski projekt noweli ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele został w czwartek ponownie skierowany do komisji polityki społecznej i rodziny. Podczas czwartkowych obrad w Sejmie posłowie zgłosili do noweli poprawki.

W czwartek w Sejmie odbyło się drugie czytanie poselskiego projektu uszczelniającego zakaz handlu w niedziele tak, by nie omijały go sklepy świadczące usługi pocztowe. Zgodnie z projektem funkcjonować w niedziele będą mogły tylko te placówki, które wykażą, że rzeczywiście zajmują się one przede wszystkim usługami pocztowymi, a nie handlem detalicznym - przychody z usług pocztowych będą musiały stanowić ponad 50 proc. pozostałych przychodów danej placówki.

Jak mówiła Bożena Borys-Szopa (PiS), przedstawiając sprawozdanie komisji polityki społecznej i rodziny z prac nad zmianami, nowelizacja ma na celu "wyeliminowanie problemu omijania zakazu handlu przez niektóre placówki poprzez wykorzystywanie wyłączeń zawartych w art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy, tj. posiadanie statusu placówki pocztowej".

Dodała, że projekt wychodzi naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców, którzy mogą handlować w niedzielę, rozszerzając możliwość korzystania z nieodpłatnej pomocy małżonka, dzieci własnych, przysposobionych, rodziców, macochy czy ojczyma. "Znajdują się tu także dodatkowe wyłączenia (z zakazu - PAP) m.in dla gospodarstw rybackich, placówek skupu produktów rolniczych, a w okresie od 1 czerwca do 30 września dla placówek prowadzących wyłącznie handel maszynami rolniczymi lub częściami zamiennymi do tych maszyn" - mówiła.

Według Borys-Szopy proponowana nowelizacja przywróci zasady uczciwej konkurencji oczekiwanej przede wszystkim przez przedsiębiorców przestrzegających ustawowego ograniczenia handlu. "Usunie obecnie występujące niejasności i wątpliwości w zakresie stosowania przepisów tej ustawy" - stwierdziła. Wniosła w imieniu komisji o uchwalenie projektu ustawy. Przypomniała, że na komisji projekt został przyjęty przy jednym głosie wstrzymującym i bez głosów przeciwnych.

Podczas dyskusji nad projektem przedstawiciele KO przekonywali, że zakaz handlu w niedzielę nie pomógł małym sklepom, których liczba spada; stracili też pracownicy wykonujący pracę weekendową - głównie studenci, którzy nie mogą pracować w niedziele. Piotr Borys (KO) przekonywał, że procedowana rozwiązania to ograniczenie wolności gospodarczej, a 54 proc. społeczeństwa "mówi ustawie nie". "Naszą odpowiedzią są poprawki, które mówią, że znosimy ograniczenie handlu w niedzielę; zagwarantujemy też dwie niedziele wolne w miesiącu" - powiedział. Dodał, że dziesiątki tysięcy polskich firm korzysta z fikcji, stając się agencjami pocztowymi, żeby zapewnić byt swoim rodzinom.

Przedstawiciele PiS zaznaczyli, że nowelizacja chroni rodzinę, "bo rodzinom należy się wolny czas w niedziele".

Janusz Śniadek (PiS) podkreślał, że zmiany to porządkowanie nadużyć polegających na korzystaniu z furtki sprzecznej z intencją ustawodawców, łamiących zasadę uczciwej konkurencji, szczególnie przez duże sieci handlowe. Uszczelnienie tej ustawy, jak powiedział, polega na tym, że te przedsiębiorstwa, które będą chciały korzystać z zapisów o przeważającej działalności zobligowane będą do prowadzenia rejestrów przychodów. "PiS będzie głosowało za tą ustawą oburącz" - zapowiedział i złożył na ręce marszałek kilka poprawek.

Magdalena Biejat (Lewica) przekonywała, że zakaz handlu nie jest wystarczającym środkiem, by wesprzeć małe polskie firmy, ale jest im niezbędny. Przytoczyła dane, z których wynika, że tylko 2% pracowników jest zwolennikiem wprowadzenia dodatkowego wynagrodzenia za pracę w niedzielę; większość twierdzi, że wolne niedziele są im potrzebne - "gwarantują pracownikom minimum wypoczynku i czasu, który będą mogli spędzić z rodziną". "Należy uszczelnić obowiązujące przepisy, żeby wszyscy pracownicy mieli pewność, że prawo w ich miejscu pracy będzie przestrzegane" - podkreśliła.

Również Bożena Żelazowska (Koalicja Polska) wskazywała, że ustawę należy uszczelnić i znowelizować. Według niej nieprawdziwe jest twierdzenie projektodawcy, że w wyniku wprowadzenia ustawy nie poprawiła się sytuacja mikrofirm i małych sklepów. "Ubyło 6,5 tys. sklepów, najwięcej małych, którym przepis miał pomóc" - mówiła. Zaznaczyła, że oprócz zaproponowanej nowelizacji należy rozszerzyć katalog pomocy dla polskich MŚP. "Może warto zostawić jedną niedzielę handlową w miesiącu, co będzie dobrym rozwiązaniem dla gospodarki. Taką poprawkę złożę na ręce marszałek" - zapowiedziała.

Mirosław Suchoń (Polska 2050) ocenił, że obecny zakaz handlu jest zły. Według niego należy wprowadzić dwie gwarantowane wolne niedziele w każdym miesiącu i dodatek dla osób pracujących w niedzielę.

Agnieszka Ścigaj (Polskie Sprawy) zgodziła się, że trzeba wzmocnić mały polski handel, który praktycznie zaniknął. "Zakaz całkowity handlu nie przeszkodził dużym sieciom handlowym (...). Składam poprawkę, która pozwoli dać tlen małym przedsiębiorcom, utrzyma polski kapitał" - wskazała.

Wiceminister rodziny i polityki społecznej Stanisław Szwed podkreślał, że "dzisiaj dyskutujemy nad doprecyzowaniem i zmianami w ustawie o handlu", jak i uszczelnieniem. "Tutaj zawiedli pracodawcy; to nie klienci, pracownicy omijają to prawo. Pracodawcy wykorzystują sytuację narzucając rozwiązania, które są nie do przyjęcia" - powiedział. Nie zgodził się ze stwierdzeniem, że wprowadzenie zakazu handlu doprowadziło do upadku wielu małych sklepów. "Więcej małych sklepów przybywa niż upada. Małe średnie sklepy upadają przez inne sprawy, m.in. przez wejście dyskontów" - stwierdził.

"Sieci zagraniczne traktują nas jak tanią siłę roboczą. Z tym walczymy" - zaznaczył. Zaapelował, by tam gdzie jest możliwość ograniczać pracę w niedzielę, bo niedziela jest potrzebna rodzinom. "Uszczelniajmy tę ustawę, taki jest cel tej zmiany" - zaznaczył.

Ustawa wprowadzająca stopniowo zakaz handlu w niedziele weszła w życie w 1 marca 2018 r. Od 2020 r. zakaz handlu nie obowiązuje jedynie w siedem niedziel w roku. Ustawa o zakazie handlu w niedziele przewiduje katalog 32 wyłączeń. Zakaz nie obejmuje m.in. działalności pocztowej, nie obowiązuje w cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z prasą ani w kawiarniach. Za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi od tysiąca zł do 100 tys. zł kary, a przy uporczywym łamaniu ustawy – kara ograniczenia wolności.

PAP

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.