Kolejni gracze chcą dostarczać zakupy. Rekrutują i inwestują

Inwestycje w sieci dark stores ruszyły, a następni dostawcy czekają na debiut i rekrutują. Czy to już nasycenie czy początek nowej ery e-zakupów?

Warszawskie przystanki obklejone są reklamami firmy Swyft. Co oferuje? Że dostarczy zakupy w 15 minut, codziennie od wczesnego ranka do późnego wieczora, również w niedziele (zamówienia realizowane są w godzinach 7:30-22:30). Gdy wartość koszyka przekroczy kwotę 30 zł, dostawa jest za darmo, w pozostałych przypadkach koszt dostawy wynosi 9,50 zł. Można zamawiać dużo lub mało - nie ma minimalnej wartości zamówienia. Ceny produktów są "takie same jak w lokalnym supermarkecie".

To nie nowy model biznesowy, choć relatywnie młody i dynamicznie się rozwijający. Wraz z pandemią na rynku zaczęły debiutować kolejne firmy kuszące szybką dostawą i podkreślające to, że ceny są takie, jak w sklepach stacjonarnych.

Dark store czyli co?

W przypadku Swyfta zamówienia kompletowane są w lokalnym magazynie, z którego odbiera je jeżdżący na rowerze kurier i dostarcza do klienta. Swyft nie dowozi zakupów ze sklepów innych niż własne dark stores. Dark store to rodzaj magazynu, dostosowanego do obsługi wyłącznie zamówień online. Za rozwój tego typu „placówek” wzięły się też sieci sklepów znanych z ulic i centrów handlowych jak Carrefour. W jego przypadku jest to jednak sklep dwuplatformowy – magazyn na zakupy on-line zlokalizowany jest przy hipermarkecie i to z tego drugiego do zamówienia internetowego trafiają np. produkty świeże. Dark stores to jednak domena graczy stricte internetowych – kolejne takie magazyny w Warszawie uruchamia Lisek (aplikacja oferująca dostawę w 10 minut, koszt dostawy wynosi 2,99 zł, a przy zamówieniu powyżej 50 zł jest gratis, zamówienie można złożyć codziennie od 8:00 do 23:00, zamówienia realizowane także w niedziele niehandlowe). Siedem swoich dark stores w stolicy ma też już Jokr (zachęca zakupami dostarczonymi w 15 minut), zapowiada kolejne kilkanaście takich magazynów w Warszawie oraz rozwój w innych miastach. A za co rozwijać się ma – niedawno pozyskał od inwestorów 170 mln USD.

Na tym grono dostawców zakupów się nie kończy. Jest jeszcze Wolt, Glovo, UberEats, InpostFresh. Część z nich dowozi produkty z istniejących sklepów np. InPost dogadał się z Makro, a Glovo z Biedronką. A kolejni wchodzą. Estoński Bolt zaczął u nas budować zespół Bolt Market, a – jak podał serwis cashless.pl, nad Wisłą zadebiutuje również niemiecki Gorillas.

Zespół Swyft zapytany przez handelextra.pl o konkurencję uważa, że wszystkie firmy działające w sektorze e-grocery lub firmy mające podobny model działania, pomagają w rozwijaniu nowych nawyków zakupowych konsumentów, jak i w przejściu na zakupy spożywcze online. - W rezultacie pomagają we wzroście tego rynku. Obecnie rynek spożywczy w Polsce jest zdominowany przez firmy z segmentu offline i tu raczej należy upatrywać źródła pozyskiwania klientów – deklaruje Swyft.

Pierwszym prawdziwym testem zarówno dla już istniejących, jak i debiutujących dowożących zakupy, będzie jesień. Ciemne, deszczowe i pochmurne dni nie zachęcają do wychodzenia z domu, co dla aplikacji zakupowych może być szansą na wykazanie się przed klientami. Jednocześnie jednak właśnie przez niesprzyjające i nieprzewidywalne warunki atmosferyczne kurierzy mogę nie zdążyć w owe 10 czy 15 minut.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.