Coca-Cola: nic się nie stało!

Coca-Cola i Heineken to dwie globalne firmy, które sponsorują mistrzostwa Europy w piłce nożnej. W ostatnich dniach musiały przełknąć gorzką pigułkę antyreklamy, a Coca-Cola dodatkowo rzekomy nius o spadku 4 mld dol. wartości jej akcji. Jak jest naprawdę?

"UEFA przypomniała uczestniczącym drużynom, że umowy sponsorskie są integralną częścią organizacji turnieju i zapewniają rozwój futbolu w całej Europie, w tym rywalizację młodzieży i kobiet" - napisała w oświadczeniu Unia Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA).

Dyrektor turnieju Martin Kallen przyznał, że jest to reakcja na zachowanie Ronaldo i UEFA ma pełne zrozumienie dla piłkarzy, którzy takie kroki podejmują z powodów religijnych. Pogba jest bowiem muzułmaninem.

UEFA nie zamierza wobec zawodników wyciągać konsekwencji. Wszelkie kroki natury dyscyplinarnej leżą w gestii krajowych federacji.

Wszystko zaczęło się 15 czerwca, gdy podczas konferencji w Budapeszcie przed meczem z Węgrami portugalski kapitan i gwiazda tej drużyny Cristiano Ronaldo odsunął postawione przed nim na stole dwie butelki Coca-Coli. W zamian wziął do ręki butelkę wody, mówiąc "pijcie wodę".

Kilkanaście godzin później francuski piłkarz Paul Pogba wykonał podobny gest, zdejmując ze stołu butelkę piwa Heineken.

Coca-Cola zbagatelizowała incydent, informując przez rzecznika, że każdy ma "swój smak i potrzeby, a po przybyciu na konferencje prasowe gracze otrzymują wodę, obok Coca-Coli i Coca-Coli Zero".

Może się wydawać to dość niefrasobliwą reakcją, zwłaszcza, że media z miejsca obiegła informacja, że koncern stracił przez incydent "4 miliardy dolarów". Miało się tak stać na skutek spadku kursu na giełdzie NYSE, co miało być miarą wpływu Ronaldo na zachowania kibiców (a zarazem konsumentów) i jego "rynkowej" wartości. Oczywiście "stracił" na papierze, bo nikt tych pieniędzy Coca-Coli ze spółki nie wyprowadził.

Jak jest w rzeczywistości?

Owszem, akcje koncernu we wtorek i środę potaniały na giełdzie w Nowym Jorku, ale były to spadki rzędu 1,3-1,6%, co nie stanowi wielkiej różnicy, nawet uwzględniając skalę kapitalizacji spółki. Spadki tej wielkości są na porządku dziennym. Przykładowo w ciągu ostatniego roku kurs napojowego giganta przeważnie był poniżej obecnej wartości z wyjątkiem jednego wystrzału na początku grudnia oraz ostatnich kilku tygodni, gdy kurs wyraźnie rósł. Poza tym dzień wcześniej, w poniedziałek, Coca-Cola zaliczyła znacznie większy spadek, więc inwestorzy po miesiącu wzrostów mogli po prostu realizować zyski. Nie mówiąc już o tym, że amerykańska giełda w środę żyła komunikatem banku centralnego i konferencją jego szefa Jerome'a Powella, a cała sesja była lekko spadkowa.

– To jest totalna głupota. Kto to wyliczył? Jakie cztery miliardy? Ja mogę powiedzieć, że pięć miliardów. To jest jakieś wariactwo – powiedział w rozmowie z Onet Sport Adam Pawlukiewicz, specjalista ds. marketingu z Pentagon Research. – Wpływa to tylko na zainteresowanie daną marką i z całą pewnością, zarówno Coca-Cola, jak i Heineken z tego skorzystają i zarobią sporo pieniędzy. W tym przypadku zadziała podświadomość. Kibic pójdzie do sklepu i z ciekawości kupi Coca-Colę, bo dawno tego nie robił – dodał.

Akcje Heinekena na giełdzie w Amsterdamie we wtorek minimalnie straciły, a w środę znacznie więcej zyskały i obecnie kosztują więcej niż przed gestem Pogby.

RONALDO ODSUWA COCA-COLĘ

PAP/maw, zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 3268 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.