Uwaga na głowy. Drony będą liczyć produkty w sklepach

W USA część sklepów m.in. sieci Circle K i General Mills będzie wyposażonych w drony, które podobnie jak naziemne roboty zajmą się skanowaniem półek w sklepach. Jedną z pierwszych sieci handlowych, która zaczęła używać maszyn do zliczania asortymentu był Walmart.

No właśnie był, a nie jest. Jeszcze na początku 2020 r. po alejkach sklepowych sieci Walmart jeździło ok. 600 robotów. Firma chciała podwoić liczbę urządzeń, ale nagle zrezygnowała z podpisania nowej umowy z dotychczasowym dostawcą. Przyczyną nie było to, że roboty okazały się mało funkcjonalne i nie spełniały swojego podstawowego zadania. 

- Okazało się, że pracownicy wcale nie poświęcali więcej czasu klientom, ale zajęli się realizowaniem zamówień online i… nadal krążyli między półkami sklepowymi – opisuje Paweł Rytelewski, wiceprezes zarządu SI-Consulting i jeden z prelegentów konferencji Człowiek 4.0, poświęconej m.in. miejscu ludzi w coraz szybciej digitalizującym się świecie, która odbędzie się online 15 czerwca. 

Dodatkowo epidemia koronawirusa zwiększyła liczbę zamówień internetowych, bo “stacjonarnych” klientów było mniej, więc pracownicy zostali w większym stopniu zaangażowani w sprawdzanie braków magazynowych.  

Naziemne maszyny zastąpią drony?

Nie oznacza to jednak tego, że zaprzestano dalszych prac nad rozwojem autonomicznych technologii, które mają wspomóc człowieka. Co więcej zrobiono jeszcze jeden krok, a właściwie lot naprzód.  

W USA część sklepów m.in. sieci Circle K, General Mills czy Johnson & Johnson będzie wyposażonych w drony, które podobnie jak naziemne roboty będą skanować półki w sklepach spożywczych. Drony będą wykorzystywać technologię rozpoznawania obrazów (Smart Vision), a dzięki telefonom komórkowym dokonywana będzie szybka analiza bazująca na maszynowym uczeniu się przez sztuczną inteligencję.  

Jedną z zalet dronów jest to, że ich dostosowywanie i wdrażanie jest znacznie tańsze niż opracowanie od podstaw autonomicznego robota mobilnego. Producent zapewnia też, że technologia dronów jest mniej inwazyjna dla klientów, którzy odczuwali psychiczny dyskomfort, gdy alejkami jeździły roboty. Dodatkowo śmigła dronów mają być zabezpieczone specjalnymi klatkami, tak aby nie stanowiły zagrożenia dla klientów. 

Według Pensa Systems – producenta dronów – wprowadzenie do sklepów maszyn wyposażonych w sztuczną inteligencję to nie tylko chęć wyposażenia pracowników w dodatkowe narzędzie ułatwiające pracę, ale też próba zażegnania wielkiego finansowego problemu dla sieci handlowych. Brak odpowiedniej ilości zapasów, niedokładna realizacja cen i nieodpowiednia optymalizacja lokalizacji produktów w alejkach, powoduje ogromne straty. Brak wydajności na tym odcinku kosztuje amerykańskie sieci ok. 1,75 biliona dolarów rocznie. To większe straty przychodów niż przy kradzieżach.   

Zdjęcie: Shutterstock

CZYTAJ TAKŻE: PIERWSZY TAKI TEST W POLSCE - DRON DOSTARCZYŁ ZAKUPY KLIENTOWI

 

 

 

 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.