Olza Logistic: w e-commerce granica jest szansą

Pomysł na firmę zajmującą się logistyką transgraniczną zrodził się w głowach Szymona Ciahotnego i Witolda Biernata dekadę temu, w jednej z cieszyńskich restauracji. Obecnie naturalnym krokiem w rozwoju e-biznesów jest poszukiwanie klientów za granicą. Jak w związku z tym rozwija się Olza Logistic?

Na zdjęciu: założyciele firmy Olza Logistic Szymon Ciahotny (od lewej) i Witold Biernat.

Handel Extra: Początki firmy to jeden garaż i jeden samochód, oraz siedziba w... sklepie z wózkami dziecięcymi. Mimo to od początku firma specjalizuje się w logistyce transgranicznej. Jak to możliwe ?

Witold Biernat (WB):

Punktem wyjściowym rozważań o biznesie było miejsce naszego zamieszkania czyli granica. Granica, która nie jest barierą, ale szansą, której przekraczanie jest wydarzeniem zarówno w wymiarze materialnym, jak i mentalnym. Transgraniczność była i jest dla nas czymś naturalnym.

Szymon Ciahotny (SC):

Zaczynaliśmy od zera, bez kredytu, bez dużych pieniędzy, motywując się przede wszystkim strategicznym położeniem Cieszyna na styku trzech krajów - Czech, Polski i Słowacji - oraz naturalną znajomością trzech języków. Model biznesowy był prosty: prześlij na nasz polski adres, w paczce zbiorczej, swoje zamówienia do czeskiego klienta, a my zajmiemy się resztą. Doręczymy Twoje paczki czeskim spedytorem i dorzucimy tylko naszą małą marżę. Na początku mieliśmy po 100 paczek miesięcznie i wszystko robiliśmy ręcznie. Dziś obsługujemy ponad 150 tys. paczek miesięcznie i cały proces jest zautomatyzowany.

WB: Na pewno mieliśmy trochę szczęścia, bo trafiliśmy w niszę branży, która bardzo szybko rośnie.  Ale za wszystkim stoi ciężka praca, najpierw nas dwóch, a później, w miarę rozwoju firmy, coraz większego zespołu, który wspólnie z nami rozwija Olza Logistic.

Jak przez te lata zmieniały się warunki logistyki transgranicznej, zwłaszcza biorąc pod uwagę olbrzymi skok technologiczny?

WB: Zmieniały się i nadal zmieniają w zawrotnym tempie. 10 lat temu wychodziliśmy z założenia, że udostępnienie klientowi możliwości ręcznego generowania etykiet będzie szczytem udogodnień. Dziś proces zamówień odbywa się w sposób całkowicie zautomatyzowany, a my, dzięki najnowocześniejszej technologii, możemy nasze rozwiązania oferować największym i najbardziej wymagającym e-sklepom.

SC: Jak rozpoczynaliśmy naszą działalność, praktycznie nie mieliśmy konkurencji i wyznaczaliśmy  standardy obsługi klienta. Dziś, choć konkurencja się pojawiła, Olza Logistic dalej pozostaje wyznacznikiem tych standardów i jest punktem odniesienia dla innych firm.

Ile mniej więcej e-sklepów, które decydowały się wysyłać swoje produkty za granicę, działało w 2011 r. w Polsce? Sprzedażą jakich produktów te e-sklepy głównie się zajmowały?

SC: W 2011 r. w Polsce było około 10 000 sklepów internetowych. Z tego tylko niewielka liczba wysyłała paczki za granicę. Polski e-commerce dopiero się rozwijał, a krajowy rynek nie był nasycony. Koncentracja e-przedsiębiorców na sprzedaży krajowej była zatem czymś naturalnym.

WB: Do tego dochodziły naturalne w tamtym czasie problemy transgranicznych e-sprzedawców: wysokie koszty wysyłki, brak adresów zwrotnych, problemy językowe. Musieliśmy ich zachęcać do wyjścia poza lokalny rynek. I tłumaczyć, że choć w Polsce króluje Allegro, to sprzedaż w czeskim internecie nie odbywa się na platformach sprzedażowych, ale w e-sklepach . Dlatego wprowadziliśmy do oferty m.in. możliwość otwarcia e-sklepu za naszym pośrednictwem za granicą i faktycznie budowaliśmy sklepy dla naszych klientów.

Jak to wygląda obecnie?

WB: Dziś już nie musimy zachęcać do sprzedaży za granicą. Wyjście z ofertą poza lokalny rynek jest czymś naturalnym. Pytanie nie brzmi "czy?", tylko "gdzie?". Czy starać się podbijać nasycone rynki zachodnie, czy może postawić na bliższe nam - nie tylko geograficznie - rynki Europy Środkowo-Wschodniej, które mają o wiele większy potencjał wzrostu.
 
SC: Kraje takie jak Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria czy Węgry, w których e-commerce rośnie bardzo szybko stają się idealnym miejscem do sprzedaży. To naprawdę duże pole do popisu dla polskich sprzedawców, którzy mają większą wiedzę i doświadczenie oraz  lepsze zaplecze logistyczne niż ich lokalni konkurenci.

Odsetek firm prowadzących e-eksport pozostaje niewysoki - wynosi 4%, podczas gdy średnia europejska jest niemal dwukrotnie wyższa (7%). Bazując na Panów doświadczeniu - w jakiej perspektywie ten odsetek w Polsce może osiągnąć średnią unijną?

WB: Polski rynek jest  duży, a e-commerce wciąż dynamicznie się rozwija, dlatego przez długi czas krajowe zapotrzebowanie wchłaniało dużą część sprzedaży w sieci. Obecnie naturalnym krokiem w rozwoju e-biznesów jest poszukiwanie klientów za granicą. Polska, m.in. przez swoje położenie, jest idealnym krajem eksportowym, dlatego zainteresowanie usługami Olza Logistic z roku na rok wzrasta. Myślę, że Polska wkrótce doścignie, a być może nawet prześcignie średnią europejską.

SC: Dziś z łatwością pokonujemy bariery, które jeszcze kilka lat temu skutecznie mogły zniechęcać przedsiębiorców do sprzedaży transgranicznej. Różnice językowe, nieznajomość specyfiki obcych rynków oraz zachowań klientów czy problemy typowo formalne dziś przestają być wyzwaniem, m.in. dzięki takim firmom jak Olza Logistic. Nasza oferta wykracza daleko poza usługi logistyczne - rozwiązujemy za klientów większość problemów, z którymi mogą spotkać się za granicą: tłumaczenia, formalności, profesjonalną obsługę call center w języku kraju docelowego.

Co sprzyja, a co przeszkadza wzrostowi e-eksportu?

WB: Wzrostowi sprzyja przede wszystkim powszechna  dostępność internetu, rozwój technologii
i transportu, otwarcie granic oraz brak cła w ramach Unii Europejskiej. Dziś bez większego problemu mogę swój produkt na podobnych warunkach zaoferować klientowi w Warszawie i w Madrycie. Koszt transportu do Madrytu będzie na razie wyższy, ale dzięki ofertom takim jak nasza, cena paczki z Wrocławia do Warszawy, Bukaresztu czy Aten jest już porównywalna.

SC: Porównywalna jest również szybkość dostawy. Paczka do klienta w Czechach dotrze w 24 godziny, a do Rumunii w  48. To standardy dostaw krajowych. Dziś odległość nie ma już takiego znaczenia jak kiedyś.

WB: Odległość nie jest już problemem, ale przeszkadzają wszelkiego rodzaju bariery fiskalne i biurokratyczne. Najlepiej uwidocznił to brexit. Z uwagi na cło paczki do Wielkiej Brytanii w zasadzie z dnia na dzień stały się nieopłacalne.

1 lipca w Unii Europejskiej zaczną obowiązywać nowe przepisy dotyczące podatku VAT dla sklepów internetowych i serwisów marketplace. Te przepisy ułatwią czy utrudnią e-sprzedaż poza granice kraju?

SC: W moim przekonaniu będą ułatwieniem szczególnie dla małych firm, które boją się przekroczenia dopuszczalnego limitu do rejestracji VAT.

WB: Założenia są słuszne i w teorii powinny rzeczywiście być korzystne. Natomiast wprowadzane są na ostatnią chwilę, więc jest mało czasu na ich wdrożenie i poznanie wszystkich szczegółów. Z ferowaniem ostatecznych wyroków poczekałbym do momentu zweryfikowania tego systemu w praktyce.

Są e-sklepy, które uważają, że są zbyt małe, aby wejść w e-eksport.

WB: Nie sądzę, aby można było określić próg minimum czy wysokość obrotów pozwalających na ekspansję zagraniczną. E-eksport nie jest dzisiaj trudny organizacyjnie ani logistycznie. Wyzwaniem jest natomiast konkurencja. Dużo zależy od możliwości konkurowania ceną czy jakością oferowanych produktów. Na pewno jednak sukcesu nie uda się osiągnąć bez inwestycji czasu i pieniędzy.

SC: Firma, która chce osiągnąć sukces za granicą nie może tego robić na skróty. Sukces w Polsce nie gwarantuje sukcesu w Czechach. Podbój obcego rynku należy zaplanować całościowo: począwszy od dobrych tłumaczeń, przez profesjonalną obsługę klienta końcowego, na wielokanałowym i niezawodnym łańcuchu logistycznym kończąc.

WB:  Nawet mały e-sklep, jeżeli czuje, że na polskim rynku jest już za ciasno, a jego produkt jest konkurencyjny, może śmiało pomyśleć o eksporcie. Tak jak mówiłem wcześniej, granica często jest szansą, a nie barierą. Potencjalne problemy z formalnościami, zrozumieniem specyfiki obcego rynku czy sprawną obsługą logistyczną rozwiązują takie firmy jak Olza Logistic.

A może jest przykład firmy, która pięknie w ten sposób urosła i może zachęcić innych do spróbowania?

WB: Konkretnej firmy nie wymienimy, bo nie jesteśmy upoważnieni, ale w naszej historii takich przykładów jest naprawdę bardzo dużo. Z jednej strony są to firmy, które w pewnym sensie wspólnie budowaliśmy za granicą od zera, pomagając na wszelki możliwy sposób. Tłumaczyliśmy ofertę, budowaliśmy e-sklepy, prowadziliśmy marketing oraz dział obsługi klienta. Oczywiście w każdym przypadku zapewnialiśmy pełną obsługę logistyczną. Z drugiej mamy do czynienia z firmami, które same załatwiały kwestie formalne, od nas oczekując tylko efektywnej logistyki.

Pierwszy rodzaj klientów przeważał w początkowym okresie naszej działalności. Ostatnio obserwujemy jednak, że większość klientów oczekuje oprócz wielokanałowego łańcucha dostaw przede wszystkim wsparcia w tłumaczeniach oraz prowadzenia w lokalnym języku biura obsługi klienta. Marketingowo i organizacyjnie firmy są coraz bardziej samodzielnie.

Jakie rynki obecne obsługuje Olza Logistic?

SC: Obsługujemy wysyłki w ramach całej Unii Europejskiej. Specjalizujemy się jednak w krajach, które naszym zdaniem mają największy potencjał wzrostu i są najbardziej atrakcyjne dla polskich e-sprzedawców. Są to Czechy, Słowacja, Rumunia, Węgry, Bułgaria, Chorwacja i Grecja. W tych krajach zapewniamy wielokanałowe doręczenia, pełną logistykę zwrotów oraz wiele usług dodatkowych, takich jak tłumaczenia czy prowadzenie lokalnego działu obsługi klienta.

Które kategorie produktów mają największe szanse na obsługiwanych przez Was rynkach?

WB: Największą popularnością cieszy się branża odzieżowa. Najwięcej wysyłamy butów i ubrań. Spośród innych dominujących kategorii produktowych wymienić można także drobną elektronikę.  

SC: Równie popularne są  produkty z branży FMCG, takie jak kosmetyki czy suplementy diety.

Kończąc, wrócę do początków. Jaka obecnie jest skala działalności firmy? Ile osób Panowie zatrudniają, gdzie mieści się siedziba? Jakie są najważniejsze cele do zrealizowania?

WB: Od początku operujemy  na granicy polsko-czeskiej. Siedziba firmy jest w Czeskim Cieszynie, zaś nasz główny HUB znajduje się po polskiej stronie granicy. Naszą załogę tworzy obecnie ok. 60 osób. Około, bo rozwijamy się na tyle dynamicznie, że z każdym miesiącem  dochodzą do nas nowi pracownicy.

SC: Obecnie przygotowujemy się do otwarcia naszego nowego HUB-u w Cieszynie, który zwiększy  przepustowość  obsługiwanych paczek, gwarantując w praktyce bezbłędne sortowanie przesyłek. W parze z nowym magazynem idzie dalszy rozwój rozwiązań IT: wewnętrznych oraz  tych zewnętrznych, trafiających bezpośrednio do klientów.

WB: Chcemy też nadal poszerzać paletę dostawców oraz krajów wysyłki dostępnych w naszej aplikacji. Perspektywicznie planujemy także otwieranie przeładunkowych HUB-ów w głębi Polski, by dzięki temu być jeszcze bliżej klientów i w dalszym ciągu usprawniać i przyspieszać procesy logistyczne.

Ilona Mrozowska 4143 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.