Wyciskarki coraz śmielej wchodzą do sklepów [WYWIAD]

Sklepy oferują już kawę, hot dogi i inne dodatkowe usługi. Okazuje się też, że jest to idealne miejsce dla wyciskarek - przekonują Jarosław i Robert Zimnochowie, właściciele firmy Domowe Sanatorium, będącej generalnym importerem i dystrybutorem produktów m.in. marki Kuvings.

Które wasze wyciskarki do owoców najczęściej można spotkać na wyposażeniu sklepów?

Jarosław Zimnoch: Marka Kuvings jako pierwsza na rynku wprowadziła model typowo komercyjny - Chef. Charakteryzowała go wzmocniona konstrukcja elementów wyciskających oraz całkiem nowa technologia silnika umożliwiająca wyciskanie w trybie ciągłym (24 h). Model ten dedykowany do małej gastronomii, hoteli, juicebarów, może również sprawdzić się sklepach charakterze detalicznym.

Robert Zimnoch: W dwa lata po wprowadzeniu modelu komercyjnego Kuvings Chef na rynek, część z jego rozwiązań trafiła również do modelu „cywilnego” Kuvings EVO820. Okazało się, że dzięki tym usprawnieniom i wygodnemu dużemu wlotowi (co ułatwia i przyspiesza proces wyciskania), model ten również sprawdza się w punktach, które sprzedają 20-30 szklanek soku dziennie. Cieszy on się popularnością np. w sklepach przypiekarnianych, gdzie słodka bułeczka i kubek zdrowego soku „to go” stanowią ciekawy zestaw. Jeżeli chodzi o różnice cenowe, to można z grubsza założyć, że w cenie jednej wyciskarki komercyjnej można zakupić dwie sztuki modelu EVO820.

Jarosław Zimnoch: Czyli tam, gdzie głównym wyznacznikiem jest ekonomika, a więc w mniejszych rodzinnych sklepach, częściej wybierany jest model EVO820. Tam natomiast, gdzie ilości są znacznie większe, polecany jest model Chef. Można go spotkać np. w największej sieci stacji paliw w Polsce.

Do jakich owoców są przeznaczone te wyciskarki? Czy tylko do pomarańczy?

Robert Zimnoch: Stosowanie wyciskarki wyłącznie do owoców to wielkie uproszczenie. Sok pomarańczowy, lub wyroby podobne do soku, z łatwością można znaleźć na półce sklepowej. Jednakże soki owocowo-warzywne, a już te z dodatkiem ziół, czy innych zielenin jak jarmuż, czy szpinak, wciąż należą do rzadkości. A szkoda.

Nasze wyciskarki sprawdzają się przy wyciskaniu jabłek (najlepiej tych twardych, jak ligol) i cytrusów, ale równie dobrze radzą sobie z marchwią, burakiem, selerem. Hitem sprzedażowym ze względu na walory smakowe i odżywcze są soki pomarańczowo-szpinakowe (z dodatkiem świeżego baby szpinaku). Jaskrawozielony kolor przyciąga wzrok i pobudza apetyt, ciekawa kompozycja zachęca do zakupu, a genialny smak sprawia, że klienci chętnie powracają do tego rozwiązania.

Jarosław Zimnoch: Jako firma Kuvings doradzamy nie tylko w zakresie wyboru sprzętu, ale również kompozycji soków atrakcyjnych kulinarnie, a jednocześnie łatwych do przygotowania i opłacalnych ekonomicznie. Właśnie w aspekcie ekonomicznym warto wspomnieć, że warto zmieniać skład soków ze względu na porę roku. Owoce i warzywa, które królują na straganach, są w szczycie sezonu przeważnie najtańsze i najwyższej jakości (najświeższe). Warto np. wkomponować w czerwcu truskawki, jesienią jabłka i jarmuż, a z cytrusów korzystać zimą.

Czy wyciskarki podbijają sprzedaż w sklepach? Czy widzicie wzrost zainteresowania nimi wśród detalistów?

Robert Zimnoch: Cóż, do tych danych nie mamy bezpośredniego wglądu. Natomiast to, że organizatorzy sieci sprzedaży, np. wspomniane już sklepy przypiekarniane czy pod patronatem piekarni, chętnie do nas wracają po kolejne egzemplarze, jest niejako dowodem, że rozwiązanie to udowodniło swoją komercyjną opłacalność. Zresztą, analogicznie rzecz się ma na stacjach benzynowych, gdzie liczy się już nie tylko czas, ale i jakość usługi.

Jarosław Zimnoch: Można powiedzieć, że trochę trudniej jeszcze zainteresować tematem sceptyków, niż rozwijać współpracę z firmami, które odważyły się już na pierwsze pilotażowe inwestycje. Dlatego to ten sieciowy segment zdecydowanie wpływa na rozwój sprzedaży wyciskarek komercyjnych.

Ile kosztuje taka wyciskarka dla sklepu? Czy oferujecie leasing?

Jarosław Zimnoch: Ceny kształtują się od nieco ponad 2000 zł brutto za wyciskarkę Kuvings EVO820, do ok. 6000 za model komercyjny Chef. Nasza firma nie oferuje bezpośredniej sprzedaży w leasingu, bo w sumie cena tego nie wymaga. Natomiast jeżeli klienci wychodzą z taką inicjatywą, korzystając np. z wcześniej rozpoczętych współprac z bankami, bez problemu pomagamy i dostosowujemy się do wszelkich formalności.

Generalnie, mamy indywidualne podejście do klienta, także w zakresie finansowania, jak i negocjacji cenowych. Zawsze staramy się znaleźć obustronnie satysfakcjonujące rozwiązanie.

Czy te urządzenia wymagają dużo zachodu pod względem ich użytkowania i serwisowania?

Robert Zimnoch: Wyciskarki są bardzo łatwe w użytkowaniu, pod warunkiem, że zastosujemy zasadę: wrzuć – poczekaj. Nie można tu, jak było kiedyś w sokowirówkach, upychać składników na siłę. Po prostu wrzuć i poczekaj. Realnie w zależności od składników szklankę soku wyciska się w 1-3 minut. Czyli tyle, co zrobienie kawy z ekspresu.

Jarosław Zimnoch: Również w zakresie szkolenia personelu jesteśmy przygotowani do pomocy naszym klientom. Problem pojawia się tam, gdzie jest duża rotacja, sporo przypadkowych osób i presja menadżerska na czas. Ale tam, gdzie obsługą sprzętu zajmują się stałe osoby, albo nawet właściciele sklepików, problem nie istnieje.

Również nasza współpraca z stacjami paliw pokazuje, że jeżeli personel jest choć częściowo przeszkolony (10-minutowa pogawędka), to problem nieprawidłowego użytkowania nie występuje.

Robert Zimnoch: Zawsze radzimy, aby wcześniej przygotować składniki (np. umyć je), lub zamawiać pakiety np. wcześniej obranych pomarańczy. Co ciekawe, np. marchew jak jest świeża i z pewnego źródła, to może być dokładnie umyta, ale nie musi być obierana. Jabłka również wyciskamy ze skórką i ogryzkiem - to bardzo oszczędza czas. Odnośnie do mycia, to po zrobionym soku warto przepłukać maszynę automatycznie. Tzn. wlać szklankę wody, włączyć sprzęt na parę minut i po sprawie. Mycie generalne z rozbieraniem maszyny na części zajmuje 3 do 5 minut, ale w mniejszych firmach wystarczy to wykonywać raz na koniec dnia pracy.

Czy w sezonie letnim są wobec wyciskarek jakieś szczególne wymagania?

Jarosław Zimnoch: Po prostu nie stawiać bezpośrednio na słońcu. Warto również składniki brać z lodówki, wówczas sok jest znacznie smaczniejszy i orzeźwiający. Może to nienajzdrowsze porównanie, ale ciepły sok to troszkę tak jak ciepłe piwo.

Co oferujecie detalistom oprócz samej maszyny – serwis, butelki, kubeczki itp.?

Robert Zimnoch: Przede wszystkim know-how, czyli dopasowanie menu, szkolenia, porady. Gadżety robiliśmy różne, ale raczej w drodze indywidualnych ustaleń. Mieliśmy kubeczki, podkładki po szklankę, tablice z menu. Nie ma tu jednego standardu, jest za to chęć i otwartość do współpracy.

Czy widzicie taką możliwość, że w najbliższej przyszłości tego typu urządzenia będą w każdym sklepie spożywczym, bo klienci będą tego oczekiwać?

Jarosław Zimnoch: W każdym może nie, aczkolwiek widząc, że coraz częściej sklepy oferują kawę, hotdogi i inne szybkie usługi (a nie tylko towary), widzimy również miejsce na wyciskarki Kuvings. Z pewnością klienci są coraz bardziej świadomi wyższości soków świeżowyciskanych nad tymi gotowymi. Również soki z sokowirówek są jakościowo odstające od tych wyciskanych. Także zmiana trybu życia konsumentów, a co za tym idzie dopasowanie biznesowe sklepów, w połączeniu z wzrostem świadomości odnośnie do wartości soków wyciskanych, napawa nas optymizmem. Dotychczasowe doświadczenia z sieciówkami również dowodzą, że nie jest to optymizm bezpodstawny.

Robert Zimnoch: Dodałbym do tego, że rewelacyjnym pomysłem jest zakup warzyw przygotowanych do soku w paczkach (jak w przypadku niektórych stacji benzynowych). Chodzi o to, że w tym momencie mamy zachowane najwyższe standardy higieny, standaryzację itd. Klient wybiera jeden np. z 3-4 zestawów, a pracownik tylko wrzuca. Oczywiście, jest to większy koszt pozyskania soku, ale łatwiejszy w zastosowaniu. Jeśli koszt pudełka z owocami/warzywami wynosi ok 1,5 – 2 zł, a cena soku 6-9 zł w sklepie, zysk jest atrakcyjny.

Jakie macie plany rozwoju firmy na następne lata a co już osiągnęliście?

Robert Zimnoch: Co osiągnęliśmy? Zbudowaliśmy grono ambasadorów, a nawet fanów wyciskania soków. Blisko 150 tys. klientów indywidualnych w Polsce oraz coraz liczniejsze grono partnerów komercyjnych stanowią niesamowity dowód „społecznej słuszności” wyciskarek Kuvings. Jednocześnie przy najwyższej popularności, np. na portalu ceneo, odnotowujemy średnią ocen produktu 4.9.

To zasługa sprawdzonej i udoskonalonej koncepcji wyciskarek Kuvings, ale równocześnie dotrzymywania słowa przez nasz dział posprzedażowej obsługi klienta. Mogę się tym nieco pochwalić z dwóch powodów: po pierwsze „tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”, a po drugie - nie obrastamy w piórka, tylko ciężko pracujemy na nasze wyniki i renomę.

Jarosław Zimnoch: Z tym też związane są nasze raczej ewolucyjne niż rewolucyjne plany. Wciąż dostarczamy Kuvingsowi pomysły, jak można usprawnić sprzęt i przy wymianie modelowej co ok. 3 lata widzimy drobne, ale korzystne zmiany. Wciąż chcemy rozwijać rynek, nawiązując nowe kontakty, wdrażając nowe produkty. Na chwilę przed covidem mieliśmy zaawansowane plany współuczestniczenia w budowie sieci zdrowych, wegetariańskich barów. Niestety, główny inwestor po lockdownie walczy o przetrwanie, nie o rozwój. Ale to pokazuje, że plany mamy odważne i szerokie i pewnie niedługo w ten czy w inny sposób znów zrobimy krok do przodu. Wciąż również zamierzamy edukować. Robimy liczne i merytoryczne filmy z gwiazdami telewizji, edukacji oraz sportu, ale równie chętnie dzielimy się wiedzą w takich wywiadach, jak ten, do którego nas Państwo zaprosili.

Katarzyna Pierzchała 4444 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.