E-sklepy docierają do coraz mniejszych miejscowości

Wprawdzie głośno jest o kolejnych największych aglomeracjach obejmowanych dostawą Auchan, Carrefoura czy Frisco, ale całkiem intensywnie rozwijają się też mniejsze e-sklepy spożywcze - oferujące dostawy poza miastami wojewódzkimi. Ich wzrost robi wrażenie.

Liczba sklepów sprzedających artykuły spożywcze online wzrosła w 2020 r. aż o 112%, czyli ponaddwukrotnie, ruch w nich zwiększył się o 123%, a liczba transakcji o 158%, wynika z badania „Nowy świat e-commerce” przeprowadzonego przez platformę sklepów internetowych Shoper .

Oczywiście jest to tzw. "efekt niskiej bazy". Niezależnie jednak od niej – widać na tym rynku niemały ruch i to już nie tylko w dużych ośrodkach miejskich. Jakie rozwiązania znaleźli mniejsi, aby przyciągnąć klientów i zarabiać? M.in. wspólne dostawy.

Koszt ostatniej mili

Największym problemem jest kwestia "ostatniej mili", czyli dostarczenia produktu z magazynu bądź sklepu do domu klienta albo do punktu odbioru. Siłą rzeczy w mniejszych miejscowościach jest ich mniej, nie działają także korporacje kurierskie typu Uber czy Glovo lub platforma do robienia zakupów spożywczych online Everli, z którymi współpracują najwięksi detaliści.

I na to detaliści zaczynają znajdować sposoby. Na przykład część sklepów skupionych w Polskiej Grupie Zakupowej Kupiec zapewnia za pomocą wspólnej strony dostawy na terenie Górnego Śląska, Lublińca niedaleko Częstochowy i Góry Kalwarii na Mazowszu. Dostawy możliwe są nawet tego samego dnia (koszt jest wówczas wyższy niż w kolejnych dobach).

Wiele organizacji, także zajmujących się handlem artykułami spożywczymi korzysta z ogólnopolskich kurierów, takich jak InPost, DHL czy DPD, dostawy własną flotą zapewniając tylko w siedzibie i okolicach. Tutaj dobrymi przykładami mogą być DoDomku.pl zlokalizowany w Trójmieście czy PolskiKoszyk.pl z siedzibą w Warszawie.

Z kolei największy polski hurtownik Eurocash, prowadzący także sklepy własne i we franczyzie, zaoferował usługę dostaw poprzez Pocztę Polską.

Obecność w mediach społecznościowych

Ciekawym zjawiskiem jest inwestowanie przez właścicieli sklepów w reklamę w mediach społecznościowych. Np. na Facebooku nastąpił wysyp reklam sklepów (ale i gospodarstw) sprofilowanych na jedną kategorię, lokalnych, zazwyczaj oferujących żywność rzemieślniczą, bądź to przez siebie produkowaną, bądź kupowaną od różnych dostawców. By podać tylko parę przykładów: Paczka z Rusiborza (wędliny), Sery na Polanie, Wine Spot, Prosto z ogródka, E-ryby.pl, Pora na Pola (różne produkty świeże), Wojna Warzyw (tu akurat obsługiwana jest Warszawa i Łódź z okolicami) czy Budka z Ogródka (Aleksandrów Łódzki).

Z badań Shopera wynika, że więcej niż co trzeci zakup dokonany w kategorii "Delikatesy" zainspirowany został reklamą w internecie, czy to przez Google Ads, czy przez Facebook Ads.

- Jak się okazuje, kampanie reklamowe to jedno z najlepszych rozwiązań dla sklepów internetowych służące pozyskiwaniu ruchu i sprzedaży. W 2020 roku 61 proc. sklepów korzystających z reklamy internetowej uruchomiło zarówno reklamę Google Ads jak i Facebook Ads, co zdecydowanie świadczy o otwartości na dywersyfikację kanałów pozyskania klienta - podsumowują autorzy raportu.

Tysiące sklepów

Sklepów internetowych jest już niemal 45 tysięcy. Badanie “Nowy świat e-commerce”  pokazuje, że polski e-handel to domena mikrofirm, z których te najskuteczniejsze stają się w ciągu kilku lat sklepami z prawdziwego zdarzenia. Dla większości z nich, bo dla dwóch trzecich jest to działalność dodatkowa, a tylko dla co piątego – główne źródło dochodu. Oczywiście sprzedają różnorodny asortyment, najczęściej niespożywczy.

Delikatesy według badania Shopera to tylko 3% całkowitej sprzedaży.

Jednak w 2020 r. to właśnie one okazały się "najbardziej dynamicznie rozwijającą się branżą wśród e-sklepów".

- Ze względu na obostrzenia epidemiologiczne, ale także w trosce o własne i innych zdrowie, konsumenci ograniczyli wizyty w sklepach do niezbędnego minimum i po zakupy udali się do sieci. Sprzedawcy musieli szukać dodatkowych możliwości. W ten sposób wielu z nich zadbało o sprzedaż poprzez kanał online – czytamy w raporcie. Z kolei wśród klientów sklepów internetowych częstsze kupowanie żywności niż przed pandemią zadeklarowało 22%, a takie samo 64%. Tylko 6% kupowało rzadziej, a 8% odpowiedziało, że ich to nie dotyczy.

Taki duży, taki mały

Liczba internautów, którzy decydują się na zakupy online rośnie. Według badania firmy Gemius wyniosła w ubiegłym roku 73%, podczas gdy rok wcześniej było to 62%, a dwa lata wcześniej – 56%. Co więcej, badanie przeprowadzono na samym początku pandemii (23-30 marca 2020 roku, tegoroczny raport ukaże się ok. połowy roku), gdy nie było jeszcze tylu sklepów internetowych ani możliwości dostaw. Według Głównego Urzędu Statystycznego w marcu e-commerce odpowiadał za 9,5% całkowitej wartości sprzedaży, a były już miesiące (gdy lockdown obowiązywał przez cały miesiąc), gdy udział ten był dwucyfrowy.

Zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 3169 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.