"Wegańskie" mleczarstwo i przyciąganie klientów [WYWIAD]

To był moment dla kanału tradycyjnego na poszerzanie oferty, pytanie, jak ten moment został wykorzystany i ile jeszcze może potrwać - mówi Peter Knauer, dyrektor generalny i prezes zarządu Hochland Polska. Zarządzana przez niego spółka rozpoczęła budowę dystrybucji dla wegańskich nowości.

„HANDEL”: Czy przyszłość polskiego mleczarstwa jest wegańska?

PETER KNAUER, dyrektor generalny i prezes zarządu Hochland Polska: Mleczarstwo zostanie mleczarstwem, a weganizm weganizmem – o to jestem spokojny. Natomiast oczywiste jest, że mleczarstwo stoi przed wyzwaniem, jaką jest presja wokół produktów białek zwierzęcych. Ta presja jest czasem sztucznie nakręcana, a czasem rzeczywista. Nie można jej jednak lekceważyć, tak jak i nie można zacząć lekceważyć roli mleka i przetworów mleczarskich, jaką odgrywały i odgrywają w naszym żywieniu. To nie jest kwestia robienia biznesu takiego czy innego, ale wyżywienia człowieka. Żadne skrajności nie są dobre. I tak przykładowo, jeśli by się dokładnie przyjrzeć i przeliczyć, to niektóre produkty proponowane jako zamienniki mleka mają dokładnie taki sam ślad węglowy jak to mleko. Jednocześnie jednak nie zamykamy się na trend wegański. Wiele osób wybiera z różnych powodów życie wegańskie, wegetariańskie czy fleksitariańskie, a naszą naturalną reakcją jest przygotowanie dla nich oferty.

I stąd też debiut marki SimplyV. Ale co dalej? Tzn. jak będzie się rozwijać ta część portfolio Hochlandu?

Zaczęliśmy ostrożnie, od kilku produktów, będą dokładane kolejne. Patrzymy na ten rynek, interesujemy się, reagujemy. Polacy chętnie eksperymentują, pojawiają się nowe produkty czy całe subkategorie, które wcześniej nie istniały. Ilu detalistów pięć lat temu miało różne humusy w ofercie? A teraz jest to stały element asortymentu.

Wróćmy jednak do nabiału i zamienników dla niego. Co konkretnie będziecie jeszcze wprowadzać?

Plan to pełna oferta alternatyw różnych typów serów, bo na serach się przecież znamy i jesteśmy z nimi kojarzeni. Mówimy więc o czymś do smarowania, o alternatywach dla twarogów i plastrów. Hochland, choć nie w Polsce,  zajmuje się produktami tylko na bazie warzyw, zebrał tu już doświadczenie, ale ta część nie ma nic wspólnego z naszym głównym biznesem. I główny biznes był i jest mleczarski.

A gdzie będziecie wprowadzać tę wegańską część portfolio? Zamierzacie zbudować ogólnopolską dystrybucję w obu kanałach – nowoczesnym i tradycyjnym?

Społeczność wegańska jest aktywna w internecie i zwłaszcza tu powinniśmy być. Nie zmienia to faktu, że plan budowy dystrybucji dla nowej marki to obecność we wszystkich naszych standardowych kanałach sprzedaży. Niezależnie od trendu wegańskiego widać jeszcze m.in. ten nabiałowy, tzn. w iluś raportach „pandemicznych” to produkty nabiałowe są wskazywane jako te, po które Polacy sięgają częściej. Z wyjątkiem kwietnia w każdym miesiącu odnotowaliśmy przyrost sprzedaży. Czy jednak uznaję to za potwierdzenie trendu, o którym pani mówi? Niekoniecznie. Nabiał był i pozostaje ważnym elementem koszyka zakupowego. Do tego podczas pandemii, a więc w sytuacji niepewności, braku stabilizacji, konsumenci obrali dwa kierunki – jeden to produkty tańsze, marki ekonomiczne, a drugi – produkty silnych, sprawdzonych marek, którym ufają – w czasach gdy wszystko jest niepewne, sięgają po pewne produkty. A my jesteśmy tego beneficjentem.

Jak pan, w tych niepewnych czasach, postrzega rolę małego sklepu?

Mały sklep w zasięgu ręki stał się kluczowy. Kiedy i z jakim natężeniem wrócimy do zakupów spożywczych w dużych marketach czy centrach handlowych – to dzisiaj wielka niewiadoma. To był moment właśnie dla kanału tradycyjnego na poszerzanie oferty, pytanie jak ten moment został wykorzystany i ile jeszcze może potrwać. Moim zdaniem rola małych sklepów – placówek convenience – powinna zyskiwać na sile. Widać, że Polacy już zaczynają myśleć inaczej o spędzaniu wolnego czasu – już niekoniecznie chcą chodzić kilka godzin po sklepie/sklepach, lecz spędzić sobotę z rodziną w lesie. Dla nas jako firmy, czyli dostawcy także tych mniejszych placówek, to ważna obserwacja – to tam jest nasze miejsce, naszym celem jest oczywiście przekonanie detalisty, żeby poszerzył półkę z naszymi markami. Natomiast na ile potrzebę zatrzymania pozyskanego w czasie pandemii klienta dostrzegają sami detaliści, tego nie wiem, ale widzę, że jakość sklepów się polepsza – rozumiana jako optymalizacja  asortymentu, wyglądu placówki i obsługi klienta.

Jak zmieni to polski handel w perspektywie pięciu lat?

Drastycznych zmian nie będzie. Digitalizacja i automatyzacja będą postępować, a więc spodziewam się powszechności kas samoobsługowych i rozwoju innych rozwiązań w duchu convenience i oszczędności czasu. Nie będzie tu jednak ogromnej fali zamknięć i masowych przenosin zakupów spożywczych do internetu. Patrząc chociażby na pracowników Hochlandu, widzę, jak stęskniliśmy się wszyscy za obecnością offline, rozmową – nawet przelotną – z drugim człowiekiem, po prostu realnym kontaktem poza ekranami komputerów. Oczywiście żeby handel przyciągnął klientów z powrotem do sklepów, powinien im coś ciekawego zaproponować. Nie mówimy tu jednak o jakimś niepowtarzalnym, wielkim doświadczeniu (shopping experience) – atrakcyjność sklepu zaczyna się od rzeczy bardzo podstawowych: dostępności produktów, łatwości ich znalezienia, pomocnej i uprzejmej obsługi, czystości placówki.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.