W USA zabrakło keczupu. Winny Covid-19

W wyniku obostrzeń w USA brakuje keczupu, a popyt na jednorazowe saszetki z keczupem sprawił, że ich cena rośnie. Firma Heinz zdecydowała się na otworzenie dwóch kolejnych linii produkcyjnych, zwiększając tym samym swoje możliwości o 25%.

Hamburgery, frytki, keczup – trudno lepiej opisać nawyki żywieniowe Amerykanów. Pandemia COVID-19 sprawiła jednak, że kultowego, pomidorowego dodatku na stołach w USA jest mniej.

Wszystkiemu winne są zmiany związane z obostrzeniami sanitarnymi i zaleceniami amerykańskiego odpowiednika polskiego sanepidu. W przyfabrycznych stołówkach czy restauracjach odchodzono od ogólnodostępnych i dużych opakowań na rzecz małych saszetek z pojedynczą porcją keczupu.

Braki towaru sprawiły, że według Wall Street Journal od stycznia 2020 r., ceny opakowań keczupu wzrosły o 13%. Największy producent keczupu w USA – Kraft Heinz – zapewnia, że deficyty w towarze będą tylko chwilowe.

Według informacji przekazanej agencji informacyjnej AFP, firma wprowadziła już poprawki w swoich procesach produkcyjnych, żeby zrównoważyć popyt i podaż małych saszetek. Heinz planuje w kwietniu otworzyć dwie nowe linie produkcyjne, zwiększając produkcję o 25%, co pozwoli na wyprodukowanie dodatkowych 12 miliardów opakowań keczupu rocznie.

Co więcej, firma opracowała też bezdotykowy dozownik keczupu, z którego można korzystać przy serwowaniu posiłków.

Keczupowy kryzys byłby o wiele większy, gdyby wiodący producenci ulubionego sosu amerykanów spóźnili się z cyfryzacją fabryk, produkujących ten cenny dodatek. Na szczęście tak się nie stało i wszystko wskazuje na to, że niedostatek keczupu w saszetkach potrwa chwilę. 

Źródło: Firma NMG, Zdjęcie: Shutterstock

 

 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.