Awantura o tarczę dla warszawskiej restauracji

Prezes PFR opublikował na Twitterze informację, ile jedna konkretna restauracja dostała pomocy od państwa. Powód? Jej menadżerka twierdziła, że pomoc rządu jest fikcją. - Nasza odpowiedź została błędnie zinterpretowana - tłumaczą teraz przedstawiciele lokalu.

25 lutego Polski Fundusz Rozwoju opublikował w sieci 30-sekundowy spot reklamowy kręcony w restauracji ArtBistro Stalowa 52 na warszawskiej Pradze (miejsce rozpoznali internauci). W nim ananimowy restaurator chwali pomoc od państwa, podkreślając że choć restauracja nie może działać jak dawniej (...), to "przelew na konto" [ze wsparciem od państwa - przyp. red.] lokal otrzymał "po dwóch dniach od załatwienia formalności".

Link do spotu.

Spot wywoła burzę w sieci po tym, jak portal Make Life Harder zapytał menedżerkę lokalu, w którym nagrano spot, czy kierowana przez nią restauracja rzeczywiście otrzymała pomoc w ramach tarczy. Okazało się, że według niej spot jest "fikcją, a jej zespół jest w takiej samej sytuacji jak reszta gastronomii w całym kraju". 

W odpowiedzi na tę rozmowę Paweł Borys, prezes PFR, podał na Twitterze dokładną kwotę, jaką ta konkretna restauracja dostała od państwa. "Właścicielka restauracji Stalowa 52 mówi o fikcji pomocy z tarczy. Informuję, że ta restauracja otrzymała 297 tys. zł wiosną oraz 546 tys. zł obecnie - łącznie 843 tys. zł (...). Pomoc z tarczy otrzymała połowa firm w Polsce".

I dalej, w specjalnym oświadczeniu PFR tłumaczy, że celem kampanii było poinformowanie branży gastronomicznej i hotelarskiej o dostępnych dla nich możliwościach wsparcia. "Polski Fundusz Rozwoju w ramach w ramach Tarczy Finansowej PFR 2.0 wsparł od początku roku 15 592 restauracje, placówek gastronomicznych czy firm cateringowych na łączną kwotę 2,4 mld zł. Dodatkowo w ramach Tarczy 1.0 23 tys. firm związanych z zakwaterowaniem i gastronomią otrzymały subwencję na kwotę 3,4 mld zł. Łączne wsparcie (...) przekroczyło 70 mld zł".

Wypowiedź błędnie zinterpretowana

I tu znów zabrali głos przedstawiciele restauracji Stalowa przedstawiając swoje stanowisko w sieci. - Zdjęcia do spotu były realizowane u nas, jednak treści przedstawione w reklamie nie dotyczą naszej restauracji ani hotelu. W spocie nie pojawił się nikt związany z naszą firmą, a treści nie odnoszą się bezpośrednio do nas - tłumaczą.

Dalej: - W tym miejscu chcielibyśmy zaznaczyć, że nasza odpowiedź na zadane na FB pytanie dotyczące spotu, została błędnie zinterpretowana. Odnieśliśmy się w niej do scenariusza reklamy, który nie przedstawia naszego miejsca i w tym sensie jest fikcją. Nigdzie nie napisaliśmy, że nie dostaliśmy pomocy. Nasza przyszłość, mimo otrzymanych subwencji i optymistycznego podejścia, również nie jest pewna. Wiele podmiotów gastronomicznych i hotelarskich zbankrutowało, wiele może jeszcze spotkać ten los. Nie wiemy bowiem jak długo będziemy musieli jeszcze zmagać się z restrykcjami, nie wiemy, kiedy nasz biznes wróci na normalne tory - czytamy w oświadczeniu.
 
- Reasumując, wsparcie otrzymane z PFR uważamy za ważne, każda restauracja i hotel takie wsparcie powinny uzyskać. Warto jednak pamiętać, że nie rozwiązuje ono problemów właścicieli takich biznesów. Z pewnością tak my, jak i inni przedstawiciele branży, wolelibyśmy niczego nie dostać, o nic nie prosić, tylko prowadzić regularną działalność. Obecnie nie jest to jednak możliwe i nie wiadomo, kiedy możliwe będzie - kończą przedstawiciele lokalu.
Ilona Mrozowska 4035 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.