Amazon.pl: za duży, by przegrać?

Czy rynek polski będzie tym, na którym Amazon połamie sobie zęby? Jeśli nie złamie hegemonii Allegro - a to nie takie proste - czy pogodzi się z pozycją gracza numer 2?

Te i wiele innych pytań nasuwają się w kontekście ogłoszonego niedawno oficjalnie początku przygotowań do uruchomienia sklepu amazon.pl, 18. na świecie po szwedzkim, amazon.se, który ruszył pod koniec października ub. roku.

Zwłaszcza, że eksperci są zgodni co do tego, że Amazon nie ma co liczyć na blitzkrieg, choć takie błyskawiczne ofensywy zakończone bezdyskusyjnym zwycięstwem twórca firmy Jeff Bezos, jak każdy rasowy CEO, lubi najbardziej.

- Nie spodziewałbym się, iż Amazon będzie głównym rozgrywającym za dwa lata, a każdy kupujący w sieci rozpocznie od razu zakupy poprzez ten serwis - mówi Artur Halik, szef sprzedaży platformy dla e-sklepów Shoper.

Warto też pamiętać o prowokacyjnym stwierdzeniu, którym Bezos zaskoczył pracowników Amazona w Stanach Zjednoczonych podczas jednego ze spotkań. - Amazon nie jest za duży, żeby upaść. Przeciwnie, przewiduję, że pewnego dnia Amazon upadnie. Amazon zbankrutuje. Z historii wielkich firm wynika, że zazwyczaj istnieją trzydzieści kilka lat, a nie sto z okładem - powiedział.

Skoro nie jest za duży, by upaść, nie jest pewnie także za duży, by przegrać z przeciwnikiem wprawdzie lokalnym (czy raczej regionalnym), o niepomiernie słabszej marce, ale za to mającym już wielką bazę użytkowników. Kolejne pytanie: na ile są oni lojalni wobec Allegro albo inaczej: ile trzeba wydać, by ich przekupić?

Bezonomika

Wydane na początku lutego br. polskie tłumaczenie bestsellerowej książki Briana Dumaine o amerykańskim potentacie e-commerce („Bezonomika. Jak Amazon zmienia nasze życie i czego uczą się od niego najlepsze firmy na świecie”, Studio Emka) jest dobrą okazją, by przyjrzeć się ponownie filarom biznesowej strategii Jeffa Bezosa, która przyniosła jego firmie oszałamiający sukces, a także zadać pytania o skutki tego modelu.

Na czym polega bezonomika? To przede wszystkim koncentracja na potrzebach klienta (niektórzy nazywają ją obsesyjną), traktowanie samozadowolenia jako grzechu głównego, bo prowadzi do zastoju, bezustanne dążenie do innowacji i korzystanie na coraz większą skalę z automatyzacji, robotów, sztucznej inteligencji. „Amazon działa i zawsze będzie działał jak niedawno powstały start-up – każdy dzień ma być tak samo wypełniony gorączkową pracą jak pierwszy dzień istnienia firmy. Bezos odniósł oszałamiający sukces, ale wciąż kieruje tak swoją korporacją, której wartość w 2018 roku wynosiła bilion dolarów (wtedy – najwięcej ze wszystkich firm na świecie), jakby była małym przedsiębiorstwem walczącym codziennie o przetrwanie” - pisze Dumaine.

O tym, jak głęboko Amazon wdarł się w świadomość amerykańskich konsumentów świadczy m.in. przeprowadzony przez agencję Max Borges wśród 1108 osób w wieku 18–34 lat, które w ostatnim roku kupiły w tym e-sklepie nowoczesne produkty elektroniczne. 44% oświadczyło, że wolałoby zrezygnować na rok z seksu niż z zakupów na Amazonie, a 77% wolałoby Amazona niż alkohol. Dumaine cytuje też badanie według którego więcej amerykańskich gospodarstw domowych korzysta z Amazon Prime (52%) niż z nabożeństw w kościele (51%). Firma Bezosa oczywiście stale podrzuca takie dane mediom, nie wyłączając „MMP”, które zazwyczaj chętnie umieszczają je w czołówkach serwisów informacyjnych. To napędza nowych „ciekawskich” i maszynka zakupowa kręci się wciąż na pełnych obrotach.

Człowiek czy maszyna

Amazon płaci obecnie w Stanach Zjednoczonych co najmniej 15 dol. za godzinę pracy w magazynach lub przy dostawie (dwa razy więcej niż ustawowe minimum 7,25 dol.), a stawka za godziny nadliczbowe jest dwukrotnie wyższa. Przynajmniej na papierze wszystko wygląda więc dobrze. Z drugiej strony mamy już wiele doniesień o bezduszności firmy wobec pracowników, których zdrowie jest niewiele warte w porównaniu z wyśrubowanymi normami efektywności. Krytyka Amazona, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie, dotyczy warunków pracy, ale także naruszania zasad etyki biznesowej czy swobodnej konkurencji. Wybiegając myślą w przyszłość, najpoważniejszą kwestią, z którą przyjdzie nam się zmierzyć, nie tylko zresztą w związku z Amazonem, jest natomiast pytanie o cenę technologicznego postępu. Nieustanne obniżanie kosztów m.in. dzięki automatyzacji i sztucznej inteligencji, w czym amerykańska firma osiąga poziom arcymistrzowski i czym zdobywa konsumentów, oferując im tanie czy nawet darmowe usługi, niesie ze sobą inny koszt, To koszt bardzo poważny, a często niedoceniany - likwidacja w skali globalnej milionów miejsc pracy. Nad tym długoterminowym skutkiem warto się także pochylić.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.