Hard dyskont Mere od środka

Pierwszy sklep tej harddyskontowej, rosyjskiej sieci wystartował w Polsce 25 lipca ub.r. w Częstochowie przy ul. 1 Maja. Teraz zaglądamy do jego wnętrz.

Opracowanie: Joanna Hamdan, zdjęcia: Sebastian Rennack

Niespełna pięć miesięcy po starcie pierwszego sklepu Mere w Częstochowie 19 grudnia ub.r. uruchomiona została druga placówka sieci – w Ostrowcu Świętokrzyskim. Dyskont zlokalizowany jest przy ul. Sandomierskiej 87, w zachodniej części miasta, tuż obok Biedronki. Docelowo w Polsce ma powstać 105 placówek handlowych tej sieci.

Właścicielem sieci jest wywodząca się z Krasnojarska na Syberii firma Torgservis, która działa już w Rosji, na Ukrainie, na Białorusi, w Kazachstanie, w Rumunii, Niemczech i Serbii.

Do końca 2018 r. miała 885 sklepów o łącznej powierzchni 649 tys. mkw., ale w 2019 roku uruchomiła aż 500 placówek w swojej ojczyźnie i 3 placówki w Niemczech. Pozwoliło to Svietoforowi (taką nazwę noszą rosyjskie sklepy firmy) zwiększyć obroty o 26% i wejść do grona 10 największych rosyjskich sprzedawców detalicznych FMCG. Do końca 2019 roku sieć liczyła około 1400 punktów sprzedaży.

Towary w sklepach Mere są w bardzo niskich, często o 20% niższych niż u konkurencji cenach ustawiane na paletach lub w kartonach bezpośrednio na posadzce. Na oszczędności kosztowe, a co za tym idzie zaoferowanie atrakcyjnych cen pozwala surowy wystrój placówek.

A jak wygląda pierwszy sklep Mere w Polsce od środka?

Był tam Sebastian Rennack, analityk pracujący dla Lebensmittel Zeitung. Placówka w Częstochowie została otwarta w lokalizacji, gdzie wcześniej mieścił się sklep meblowy. Na jednej ze ścian wciąż wisi logo poprzednika - formy "Forte". Powierzchnia sprzedaży częstochowskiego Mere to ok. 1000 mkw. W sklepie znajduje się ponad 300 palet oraz dodatkowo ponad 100 miejsc na wysokich regałach. Produkty eksponowane są także w dużych metalowych koszach. Mniej więcej połowa asortymentu to artykuły spożywcze, a druga połowa to produkty niespożywcze. Łącznie ok. 600 SKU.

Większość produktów w nim oferowanych pochodzi głównie od mało znanych producentów. Są wśród nich takie firmy jak: Giżewski (kiełbasy), Admar (kiełbasy), Goldmak (makarony), Martik (orzechy), Yabra (konserwy warzywne), Betex (napoje gazowane), Korkus (soki), Cymes (woda mineralna) czy Mispol (karma dla zwierząt), chociaż oczywiście można znaleźć również produkty znanych rodzimych firm jak: Olewnik, Roleski czy Sante. Asortyment  obejmuje również kilkadziesiąt pozycji pochodzących z zagranicy, jak chociażby kawę z Hiszpanii, wino z Bułgarii, solone przekąski z Litwy oraz detergenty z Ukrainy. Jeszcze jeden fakt, o którym warto wspomnieć - ani jedna podstawowa pozycja, jak mąka, cukier, mleko, masło itp., nie znajduje się wśród produktów suchych.
 
Z wyjątkiem chłodzonych artykułów i alkoholi - nie licząc różnych smaków - podstawowa zasada sklepu jest taka - 1 paleta - 1 SKU. Na półkach prezentowane są tylko baterie, papier do pieczenia i żarówki, a także produkty mleczne. Ponadto nie ma klasycznych cenówek. Informacja o cenie danego produktu znajduje się na kartce formatu A4, która przyklejona jest taśmą do regału lub palety.
 
Jak zauważa Sebastian Rennack widać również dużą ilość produktów w opakowaniach XXL. Na przykład lemoniady są sprzedawane w 3-l butelkach, mrożonki to standardowo 1 kg, a cukierki luzem i czekoladki sprzedawane są wyłącznie w 500-g workach. To samo dotyczy orzechów.
 
Ponadto na etykietach produktów próżno szukać odniesień do znaków jakości, takich jak chociażby organiczne, UTZ lub Fairtrade.
 
To nie jedyny tzw. hard dyskont, który chce zawojować polski rynek. Ambicje ma także Vollmart, który 24 lutego zadebiutowała w naszym kraju.
 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.