Sklep 4.0 to nie pieśń przyszłości

Takie nowoczesne placówki już funkcjonują a ich przewagą jest fakt, że same ułatwiają zarządzanie handlem - przekonuje ekspertka z Checkpoint Systems Polska i wyjaśnia, na czym to ułatwienie polega.

Wiele osób słyszało pewnie o kolejnej rewolucji przemysłowej, przemyśle 4.0, internecie rzeczy czy Connected World. Wszystkie te hasła przywołują na myśl potężne fabryki albo inteligentne miasta naszpikowane czujnikami. Czy jednak słusznie myślimy tak wąsko?

Patrząc na sektor handlu detalicznego widać jak na dłoni, że wiele bardzo zaawansowanych rozwiązań technologicznych jest dostępna na rynku, a część sprzedawców szeroko z nich korzysta wyprzedzając konkurencję. Sklep 4.0 to nie pieśń przyszłości, ale dostępne już dziś rozwiązania, które ułatwiają prowadzenie biznesu.

Cały sklep jako sensor

Wiadomo, każdy sprzedawca detaliczny ma w swoich celach maksymalizacje zysków i ograniczanie kosztów. Jest to tym trudniejsze zadanie, im większa jest placówka oraz im więcej sklepów składa się na sieć detaliczną. Planowanie zamówień i zamrożenie gotówki w towarze, obłożenie personelu, kradzieże, inwentaryzacje, diagnostyka i konserwacja sprzętu – to wszystko koszty, które w nowoczesnej placówce 4.0 mogą być wyraźnie niższe. Jak to możliwe? Z pomocą przychodzi nowoczesna technologia, która optymalizuje i poprawia wiele procesów, dając kadrze zarządzającej placówką oraz centrali wgląd w liczne dane i tym samym ułatwiając podejmowanie decyzji.

Większość sklepów wyposażona jest w przeróżne systemy wspomagające pracowników. To np. bramki przeciwkradzieżowe czy system monitoringu wizyjnego. Często to odrębne elementy, które ze sobą nie współpracują. Jak przekonują eksperci - to błąd, bo w ten sposób tracimy mnóstwo przydatnych danych, które odpowiednio wykorzystane pozwalają ograniczać koszty, a tym samym być bardziej konkurencyjnym.

- Rzeczywiście, sklepy inwestują w różne rozwiązania technologiczne – najczęściej antykradzieżowe – które choć spełniają swoją rolę, to nie stanowią wartości dodanej - komentuje Ewa Pytkowska, dyrektor do spraw sprzedaży w Checkpoint Systems Polska.

Jej zdaniem przykładem odmiennego podejścia może być choćby system Smart Occupancy. Został on zaprojektowany do tego, aby w czasie pandemii pilnować, aby we wnętrzu sklepu nie znalazło się więcej klientów niż dozwolone limity. Potrafi on jednak dużo więcej. Nadaje się do analizy ruchu klientów w poszczególnych godzinach, do tego, aby sprawdzać, które stoiska lub działy sklepów są najbardziej i najmniej obłożone i jak to się zmienia w czasie. System generuje też proste analizy pozwalające optymalnie planować obłożenie placówki personelem adekwatnie do tego, jak rozkłada się ruch klientów w ciągu doby czy tygodnia.

Zalety RFID

zdaniem ekspertki obok systemu inteligentnych kamer same produkty mogą być sensorami dostarczającymi cennych danych. Jak to działa? Wyobraźmy sobie inwentaryzację, która często pochłania wiele godzin pracy całego zespołu osób. Jeśli sklep wykorzystuje nowoczesne etykiety RFID, wówczas czas inwentaryzacji skraca się do zaledwie kilkudziesięciu minut i może być ona wykonana przez jedną czy dwie osoby. Takim wdrożeniem może się pochwalić np. sieć sklepów Reserved należąca do LPP.

Co więcej, etykiety RFID ułatwiają planowanie zakupów i zatowarowanie sklepu. Wiedząc dokładnie, niemal w czasie rzeczywistym, ile produktów znajduje się na sklepie i jakie są zapasy magazynowe, to zamówienia od dostawców stają się znacznie precyzyjniejsze. Można wtedy zamawiać mniej te towary, które jeszcze są i sprzedają się wolniej, a więcej tych, na który jest popyt. W ten sposób sklep zwiększa swoją płynność finansową i nie zamraża gotówki w towarach, które długo zalegają na półkach.

Jeszcze inną zaletą etykiet RFID jest automatyczna dbałość o zasadę FIFO – First Expired First Out. Zaawansowana technologia monitoruje daty przydatności do spożycia wgrane w metkę lub tag RFID. W ten sposób można na bieżąco ograniczać straty związane z przeterminowaną żywnością.

- Ważne jest, aby wszystkie pojedyncze systemy, jak np. wizyjny, bramki RFID, ręczne skanery RFID czy bramki przeciwkradzieżowe współpracowały ze sobą. W rozwiązaniach Checkpoint Systems wszystkie te elementy są ze sobą połączone w sieć – mówi Ewa Pytkowska. - To pozwala automatycznie agregować dane, korelować je i przedstawiać kierownictwu sklepu, oraz centrali na przystępnym dashboardzie. Co ważne, połączenie tych elementów w sieć pozwala na ich zdalną diagnostykę i konserwację, co znów ogranicza koszty i poprawia wyniki placówki – dodaje ekspertka.

 Ropa współczesnych czasów

Nowoczesny sklep 4.0 nie jest zatem czymś z wizji futurologów, ale rozwiązaniem dostępnym tu i teraz. Co ciekawe, badania Checkpoint Systems wskazują, że samo tylko wdrożenie etykiet RFID zmniejsza wykorzystanie kapitału obrotowego o 13%, zwiększa sprzedaż o 10%, a inwestycja zwraca się zaledwie po 90 dniach.

- Połączenie kilku systemów w jedną całość daje jeszcze większe oszczędności i zyski, a zarządzanie procesami i ich optymalizacja staje się wyjątkowo prosta. Kluczem są dane, których bez nowoczesnych rozwiązań nie jesteśmy w stanie zbierać, ani przetwarzać. Nie od dziś mówi się, że to dane są ropą współczesnych czasów i ten, kto je lepiej umie wykorzystać, wyprzedzi konkurencję i zmniejszy swoje koszty – konkluduje Ewa Pytkowska z firmy Checkpoint Systems.

 

 

Katarzyna Pierzchała 4173 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.