PPL Koral: za nami osobliwy sezon, przed nami nowy, spokojniejszy

Mimo, że pandemia nadal trwa, ten sezon będzie lepszy dla lodów impulsowych niż ubiegłoroczny - uważa Piotr Gąsiorowski, dyrektor marketingu PPL Koral. Jak tłumaczy sezon 2020 nie mieści się w żadnych ramach i traktowany jest jako wyjątek, osobliwe doświadczenie, lekcja.

Sezon na lody impulsowe tradycyjnie rusza wraz z pierwszymi promieniami słońca i ciepłą, wiosenna aurą, choć na dobre rozkręca się od pierwszego majowego weekendu. I ten trend uratował ubiegłoroczny sezon lodowy – po majówce rząd zaczął odmrażać gospodarkę po tym jak od połowy marca do końca kwietnia obowiązywał ścisły lockdown (łącznie z ograniczeniem przemieszczania się).

- Otwarcie gospodarki po majówce pozwoliło branży, w tym naszej firmie, odrobić straty i budować sprzedaż. W najlepszych dla kategorii lodów impulsowych miesiącach, a więc maj-sierpień, Polacy funkcjonowali już względnie spokojnie – mówi Piotr Gąsiorowski, dyrektor marketingu PPL Koral.

Choć ich zakupy były nieco inne. Rzadziej bywali w sklepach i rzadziej kupowali lody, ale z drugiej strony nabywali większą ilość lodów podczas jednej transakcji kupując na zapas. Częściej niż w poprzednich latach w sezonie wiosenno-letnim (zwłaszcza w okresie ścisłego lockdown’u) na paragonach pojawiały się lody familijne.

Nie oznacza to jednak, że sezon należy zaliczyć do udanych. – Niespecjalnie dopisała pogoda, nastroje konsumentów też nie były najlepsze. Rok 2020 traktujemy jako wyjątek, osobliwe doświadczenie i lekcję, z której trzeba było wyciągnąć wnioski. Zdaliśmy egzamin, stosunkowo do całej sytuacji w gospodarce wyszliśmy z tego sezonu obronną ręką, ale o żadnych rekordach czy też osiągnięciu pierwotnie zakładanych (przed pandemią) wyników biznesowych, nie może być mowy – przyznaje Piotr Gąsiorowski.

Zastrzega, że ten względny sukces był możliwy dzięki olbrzymiej elastyczności i błyskawicznej reakcji zarządu oraz całej załogi firmy Koral na niezwykle dynamicznie zmieniające się warunki rynkowe.

Co z sezonem 2021?

Ten sezon, zdaniem Piotra Gąsiorowskiego, powinien być spokojniejszy, lżejszy, łatwiejszy, bardziej „przyjazny”. – Polacy na pewien sposób oswoili się z życiem i funkcjonowaniem w atmosferze pandemii, przechorowali ją, są też zmęczeni zamknięciem, obostrzeniami. Poza tym nareszcie pojawiły się szczepionki, z którymi my wszyscy wiążemy wielką nadzieję na poprawę sytuacji i sukcesywny powrót do normalności– tłumaczy.

Dlatego Koral, choć ze zdwojoną ostrożnością podchodzi do rożnego rodzaju wydatków, to jak zawsze z optymizmem i dużymi planami marketingowo-handlowymi wkracza w sezon lodowy 2021.

Producent zakłada, że nadal królowały będą topowe smaki, a więc lody śmietankowe, truskawkowe, czekoladowe i waniliowe. Sprzedaż niezmiennie będzie opierać się na lodach na patyku, w kubkach, w rożkach, sandwichach oraz sorbetach w tzw. squeeze-upa’ch.

- Nie można jednak zapomnieć i zignorować nowości produktowych – ich nie może zabraknąć w żadnym sklepie, muszą non-stop towarzyszyć dobrze znanym od lat bestsellerom – przypomina detalistom Piotr Gąsiorowski.

Firma Koral co roku prezentuje kilkanaście nowości lodowych – pojawiają się nowe smaki, formy podania, ale także absolutne premiery. Część z nich znika po jednym sezonie, ponieważ w sprzedaży dłużej niż rok utrzymuje się najwyżej kilka z nich, ale nie o to tu chodzi. - Nowości mają na celu pokazanie potencjału danego producenta oraz urozmaicenie bestsellerowej oferty produktowej. Konsumenci obecnie nie tylko ochoczo poszukują, ale wręcz domagają się każdego roku nowych doznań smakowych i nieznanych dotąd rozwiązań, zatem wprowadzanie unikalnych i często „egzotycznych” nowości ma także bezcenny dla każdej firmy wymiar wizerunkowy - tłumaczy dyrektor marketingu PPL Koral.

Dodaje, że działając w branży od przeszło 41 lat, firma ze spokojem patrzy w przeszłość. - Mamy opracowane różne warianty i scenariusze działań. Mocno trzymamy kciuki za możliwie jak najszybsze i pełne otwarcie gastronomia, która na razie najbardziej ucierpiała w pandemii. W tym segmencie również bardzo dynamicznie rozwijamy nasz biznes bo potencjał jest tam na pewno ogromny – podsumowuje Piotr Gąsiorowski.

Jak podaje CMR, w sklepach do 300 mkw. PPL Koral jest liderem sprzedaży lodów - w 2020 r. odpowiadał tu za ponad 41% sprzedanego wolumenu i ponad 31% wartości sprzedaży kategorii. Nieznacznie za nim uplasował się Unilever, odpowiadający w 2020 r. za ponad 30% obrotu.

CMR potwierdza obserwacje PPL Koral, że pandemia wpłynęła na wzrost liczby opakowań w koszykach konsumentów, którzy rzadziej niż w ubiegłych latach znajdowali w nich miejsce na lody impulsowe, za to zdecydowanie chętniej umieszczali w nich lody familijne. W przypadku impulsów spadło jednocześnie znaczenie takich transakcji, na których lody impulsowe występowały samodzielnie.

 

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.