Green Genius o zielonej energii w handlu

Firma, która chciałaby korzystać np. w swoim sklepie z zielonej energii może zrealizować ten cel na dwa sposoby. Każdy z nich ma zalety, ale i swoją specyfikę. O szczegółach opowiada Filip Sypko, dyrektor ds. rozwoju biznesu w Green Genius.

HE: Jak duże zainteresowanie zieloną energią i zasilaniem nią swoich sklepów widać ze strony sieci czy galerii handlowych?

Filip Sypko, dyrektor ds. rozwoju biznesu, Green Genius: Dostrzegamy duże zainteresowanie zieloną energią ze strony branży retail – dotyczy to zarówno zakupu zielonej energii, jak i instalacji własnych źródeł. Wspomniane firmy to duże organizacje, które już dawno dostrzegły szansę wynikającą z  przechodzenia na „zieloną stronę mocy”. Jest to postawa, która wpisuje się w megatrend jakim jest CSR (Corporate Social Responsibility). IKEA jest świetnym przykładem w tym zakresie - już kilka lat temu stała się właścicielem farmy wiatrowej w Polsce, a ostatnio rozpoczęła także proces stawiania instalacji  fotowoltaicznych na dachach swoich sklepów. Inne firmy z branży podążają jej śladem.
 
Inne, czyli jakie?
Z zielonej energii mogą korzystać zarówno pojedyncze sklepy, sieci, jak i centra handlowe. Rynek OZE [rynek energii odnawialnej - przyp. red.] dojrzał na tyle, że właściwie nie jest nawet potrzebny kapitał inwestycyjny, aby móc korzystać z tego typu rozwiązań.
 
Jakie formy współpracy i przejścia na zieloną energią są oferowane dla branży retail?
Firma, która chciałaby korzystać z zielonej energii może zrealizować ten cel na dwa sposoby. Pierwszy z nich to instalacja odnawialnego źródła energii bezpośrednio na dachu lub w pobliżu budynku. W praktyce wybór ten ogranicza się do instalacji fotowoltaicznej. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że energia jest produkowana i zużywana na miejscu. Ograniczeniem z kolei fakt, że taka instalacja prawie nigdy nie będzie w stanie zaspokoić całości potrzeby energetycznych sklepu. Dodatkowo w przypadku dużych centrów handlowych, zgodnie
z aktualnym stanem prawnym, dużą przeszkodą jest kwestia rozliczania wyprodukowanej z instalacji energii pomiędzy właścicielem obiektu a podnajemcami (poszczególnymi sklepami). W przypadku pojedynczego sklepu (np. placówki dyskontu) takiego problemu nie ma.

Drugi sposób to długoterminowa umowa zakupu energii odnawialnej, czyli tzw. PPA (Power Purchase Agreement). Jest to nic innego niż kontrakt na kupno energii odnawialnej bezpośrednio od jej producenta. W tym wypadku może to być każdy typ instalacji OZE, chociaż w praktyce tego typu umowy zawiera się głównie na energię pochodzącą z farm wiatrowych oraz słonecznych.

W Polsce od niedługiego czasu funkcjonują już oba przypadki. Zaletą tego rozwiązania jest to, że można pokryć zieloną energią całe zapotrzebowanie firmy oraz to, że źródła energii mogą być zlokalizowane w dowolnym miejscu w Polsce. Charakterystyczną cechą tych kontraktów, która może być zarówno wadą, jak i zaletą, jest ich długość. Zazwyczaj jest to co najmniej 10 lat.
 
Jakie oszczędności można osiągnąć z tytułu prowadzenia placówki zasilanej energią inną niż tradycyjną?
Obydwa wspomniane wyżej modele pozwalają na wygenerowanie konkretnych oszczędności. W przypadku własnego źródła oszczędza się zarówno na zakupie samej energii, jak i kosztach jej dystrybucji. Dla dużych sklepów jest na dzień dzisiejszy poziom 400 zł/MWh, a w przypadku mniejszych sklepów, rozliczanych w taryfie C nawet ponad 500 zł/MWh. Ocena rentowności umów PPA jest dużo trudniejsza do oszacowania, ponieważ mogą być one skonstruowane na wiele sposobów. W skrócie mogę powiedzieć, że sens ekonomiczny takich kontraktów jest już w Polsce uzasadniony, a skala potencjalnych oszczędności jest zależna m. in. od wolumenu, długości trwania umowy oraz jej struktury.

Prowadzimy obecnie rozmowy w tym temacie z wieloma zainteresowanymi firmami i widząc jak dużym zainteresowaniem cieszy się ten temat, jestem przekonany, że za kilka lat tego typu umowy będą branżowym standardem.
 


Ilona Mrozowska 3971 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.