GS Bukowina: zamknięcie turystyki pogrąża nas

Szacujemy, że tylko od stycznia do marca 2021 r. spadki obrotów w naszych sklepach mogą sięgnąć ponad 50%, czyli około 5 mln zł - informuje zarząd GS Bukowina Tatrzańska, który w liście do premiera prosi o wparcie sklepów w miejscowościach turystycznych.

GS Bukowina Tatrzańska jest lokalnym przedsiębiorstwem prowadzącym m.in. 14 sklepów, zatrudniającym ponad 100 pracowników. W 2008 r. Spółdzielnia Samopomoc Chłopska przekształciła się w spółkę prawa handlowego, przy czym członkowie spółdzielni (198 osób) stali się jej udziałowcami.

- Do tej pory dobrze sobie radziliśmy na rynku mimo konkurencji, od dziesięcioleci płacimy należne podatki i za koncesje, ale teraz systematyczny organiczny rozwój zakłócony został przez pandemię – mówi portalowi handelextra.pl Jan Budz, prezes GS Bukowina Tatrzańska.

Wskazuje, że jeszcze w pierwszym kwartale ub.r. sytuacja była inna, bo spółka zarobiła, co pozwoliło jej na realizację zaplanowanych inwestycji i utrzymanie firmy. Obostrzenia w drugim kwartale 2020 r. odbiły się jednak negatywnie na turystyce w wakacje, w tym na handlu w miejscowościach turystycznych, ale we wrześniu i październiku gospodarka znów zaczęła wracać do normy.

Problemy spółki zaczęły się pod koniec października, a zwłaszcza w grudniu 2020 r., kiedy to jej przychody spadły średnio o ok. 30% rok do roku, a w sklepach w Bukowinie Tatrzańskiej aż o 60%.

- Ale w 2020 roku daliśmy radę, nawet bez pomocy. Obecnie szacujemy, że tylko od stycznia do marca 2021 r. spadki obrotów w sklepach mogą sięgnąć ponad 50%, co stanowi spadek w przychodach za pierwszy kwartał 2021 r. około 5 mln zł, a 1 mln zł na marży handlowej, z której pokrywamy koszty, w tym niebagatelne koszty ogrzewania prawie pustych sklepów i zimowego utrzymania – informuje Jan Budz.

Jego zdaniem taka sytuacja stanowi już poważne zagrożenie dla płynności finansowej firmy i może uderzyć także w pracowników handlu, włącznie z ograniczeniem czasu pracy sklepów i redukcją zatrudnienia z przyczyn ekonomicznych, niezależnych od przedsiębiorcy.

Dlatego też, nie chcąc dopuścić do tak drastycznych ruchów, zarząd firmy napisał właśnie list do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym prosi o objęcie wszystkich sklepów znajdujących się w miejscowościach turystycznych tarczą antykryzysową.

- W podobnej sytuacji jest szereg innych lokalnych podmiotów działających w handlu w gminach uzależnionych od turystyki. Wskutek zamknięcia hoteli, pensjonatów i stacji narciarskich jesteśmy poszkodowani jak cała turystyka – podkreśla prezes Budz. - Stwierdzamy z niedowierzaniem, że mimo braku własnej winy, urzędowe zakazy, jeśli będą trwać miesiące, doprowadzą nas do upadku, przy czym znikąd na razie nie możemy doczekać się pomocy - dodaje.

W liście do premiera tłumaczy on, że sytuacja tego typu nie dotyka działających na ich terenie sklepów działających w ogólnopolskich sieciach handlowych, bo one - choć mają podobne spadki w terenie turystycznym - to nawet z nadwyżką kompensują sobie obroty w innych regionach, gdzie koniunktura sezonowa nie ma istotnego znaczenia, a także dodatkowo obsłużą klientów, którzy rejony turystyczne ominęli.

- Ma to także znaczenie dla ochrony konkurencyjności, bowiem sieci w skali kraju mają się dobrze, nie potrzebują pomocy. Upadek lokalnych sklepów byłby okazją dla zagranicznej konkurencji, aby zdominować regionalny rynek, ze szkodą dla rodzimych, społeczne użytecznych i od dziesięcioleci zakorzenionych w środowisku lokalnych przedsiębiorstw – uważa prezes GS Bukowina Tatrzańska.

O co konkretnie więc wnioskuje? M.in. o wzięcie pod uwagę w rozporządzeniu uprawniającym do pomocy z Państwowego Funduszu Rozwoju kodu PKD 47.11.Z (sprzedaż detaliczna prowadzona w niewyspecjalizowanych sklepach z przewagą żywności, napojów i wyrobów tytoniowych), jakim posługują się właśnie sklepy spożywcze. Przedsiębiorców zadowoliłoby też zwolnienie ze składek ZUS lub wsparcie w zakresie kosztów wynagrodzeń z urzędów pracy.

Najlepiej jednak by było – zdaniem prezesa Budza – aby w ogóle zrezygnować z posługiwania się kodem PKD przy przyznawaniu wsparcia finansowego, a powrócić do rozwiązania, jakie sprawdziło się przy pierwszej tarczy antykryzysowej. Wtedy to dofinansowanie należało się każdemu, kto zanotował określony spadek obrotów, bez względu na kod PKD. Tak jest np. w sąsiedniej Słowacji, gdzie każdy poszkodowany pandemią przedsiębiorca otrzymuje pomoc państwa w zależności od strat.

- Stąd nie mają tam żalu co do lockdownu, nie ma też fermentu społecznego… A dlaczego my teraz mamy cierpieć, skoro inni w identycznej sytuacji na wiosnę otrzymali bardzo duże wsparcie z PFR i wiem, że ich to bardzo poratowało – pyta Jan Budz.

I dodaje, że ich stanowisko jest zbieżne z obserwacją Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw Adama Abramowicza, który również apeluje od dawna, by odejść od wsparcia po PKD i po prostu pomagać wszystkim, których spadki są wyższe niż 70%.

Teraz, kierując się po kodzie PKD ,w wielu sytuacjach pomija się firmy takie jak GS Bukowina Tatrzańska, do których mimo zasadności żadna pomoc nie trafia, nawet w zakresie umorzenia podatku od nieruchomości w gminach, bo tam też liczy się PKD.

- Najlepiej byłoby, aby nie rozwalając filozofii PKD, dopisać w rozporządzeniu, że pomoc z PFR będą mogły otrzymać dodatkowo także te firmy, które nie są ujęte w PKD, ale są dotknięte lokalnym lockdownem, a do nich stosowany będzie algorytm pomocowy według kryterium spadku przychodów – proponuje prezes Budz. - W naszym przypadku, gdy większość przychodów generujemy w sezonie zimowym, z którego akumulujemy środki finansowe na wydatki po sezonie - na utrzymanie zatrudnienia, na inwestycje i remonty - jest to sprawa niezwykle ważna – podkreśla.

Zarząd firmy słał już – m.in. za pośrednictwem Polskiej Izby Handlu - pisma z apelem o pomoc do rządu, do wójta gminy i do poseł Anny Paluch. Jak na razie nic nie udało się osiągnąć, stąd decyzja o napisaniu listu do premiera.

„Spodziewamy się straty bilansowej za 2020 r., poważnych perturbacji w 2021 roku, a znikąd nie mamy pomocy, prosimy gorąco pana premiera o przychylenie się w miarę możliwości do naszego wniosku i rozważenie poprzez podległe urzędy takiego rozwiązania, abyśmy mogli uzyskać w tej trudnej sytuacji stosowną pomoc z Państwowego Funduszu Rozwoju lub z innych źródeł, w jakimkolwiek zakresie” – czytamy w liście do Mateusza Morawieckiego.

 

Katarzyna Pierzchała 4176 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.