Klienci popierają szczepienia dla pracowników sklepów

Pracownicy sklepów powinni być w uprzywilejowanej grupie i jako jedni z pierwszych zostać zaszczepieni - najnowsze badania wśród klientów sklepów są zbieżne z oczekiwaniami branży handlowej, ale nie ze stanowiskiem polskiego rządu.

Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, czy trwają jakiekolwiek rozmowy, prace czy negocjacje, które miałyby przyspieszyć szczepienie osób zatrudnionych w handlu. Odpowiedź, choć bardzo lakoniczna, nie pozostawia wątpliwości.

– W imieniu Rzecznika [pisownia oryginalna – red.] informuję, że nie ma takich planów – napisała w ubiegłym tygodniu w odpowiedzi na pytanie portalu handelextra.pl Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z Biura Komunikacji resortu zdrowia.

Tymczasem Polacy jasno wypowiedzieli się na temat kolejności szczepień. Jak wynika z najnowszego sondażu UCE Research i SYNO Poland, ok. 41% ankietowanych uważa, że w drugiej kolejności po medykach powinni być szczepieni przeciw COVID-19 seniorzy. Potem wskazano nauczycieli (30%), osoby poniżej 60. roku życia z chorobami współistniejącymi (ponad 20%) i służby mundurowe (ok. 22%). Dalej wymieniani są pracownicy żłobków i przedszkoli (19,9%) oraz kasjerzy i sprzedawcy w sklepach (15,4%).

Priorytet dla handlu

To niemałe zaskoczenie, że Polacy dostrzegli ogromną rolę handlu podczas pandemii. Do tej pory to sieci (m.in. zarząd Lewiatana) i organizacje branżowe domagały się szybkiej realizacji szczepień dla swoich pracowników. Już na początku grudnia Polska Izba Handlu zwróciła się w tej sprawie do Ministerstwa Zdrowia. - Pracownicy handlu powinni znaleźć się w grupie priorytetowo szczepionej przeciw koronawirusowi. Są osobami zapewniającymi funkcjonowanie podstawowej działalności państwa i narażonymi na zakażenie ze względu na częste kontakty społeczne – argumentuje PIH.

W piśmie do resortu możemy przeczytać też, że to pracownicy sklepów spożywczych od początku pandemii zapewniają społeczeństwu dostęp do jedzenia, przy czym codziennie mają kontakt z setkami klientów.

- Są w grupie osób wysokiego ryzyka zakażenia koronawirusem. Ich zdrowie i dyspozycja są niezwykle ważne. Muszą dbać o zdrowie dla siebie, ale także po to, aby nie zarażać przychodzących do sklepów klientów. Muszą być też dyspozycyjni, bo sklepy od początku pandemii mają problemy kadrowe z powodu chorujących lub przebywających na kwarantannie członków personelu – uważają przedstawiciele PIH.

Podkreślają przy tym, że pandemia wyraźnie pokazała jak ważna i niezbędna dla społeczeństwa jest rola sklepów spożywczych. - Z pewnością placówki te stanęły na wysokości zadania w zapewnianiu społeczeństwu dostępu do jedzenia. Sieci handlowe dbają o bezpieczeństwo zarówno klientów, jak i pracowników. Zagwarantowanie szybkiego dostępu do szczepień tej grupie zawodowej pozwoli na dalsze sprawne i bezpieczne zapewnianie Polakom dostępu do żywności – głosi stanowisko PIH.

Jest ono zbieżne z opinią Anny Tylkowskiej, prezes WSS Śródmieście. - Nasi sprzedawcy, ponoszący największe trudy i ryzyko zdrowotne i życiowe w codziennych kontaktach w sklepach z klientami, powinni być zaszczepieni w pierwszym etapie szczepień. Zaraz po pracownikach ochrony zdrowia i seniorach – uważa prezes Tylkowska, cytowana w styczniowym wydaniu „Społemowca Warszawskiego”.

Jej zdaniem starania w tym kierunku powinien podjąć bezzwłocznie Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Spożywców, przy wsparciu związków zawodowych i spółdzielni.

I podjął. 15 stycznia opublikował list, jaki skierował do premiera Mateusza Morawieckiego. Czytamy w nim, że "od 150 lat spółdzielnie Społem zaopatrują Polaków w żywność i artykuły pierwszej potrzeby. Zawsze niezawodnie, również w warunkach pandemii pracownicy handlu nieprzerwanie pełnią swoje obowiązki". Dlatego też Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Spożywców Społem, jako przedstawiciel środowiska pracowników spółdzielczego handlu, zwrócił się z prośbą do premiera, aby podjąć działania na rzecz włączenia grupy zawodowej sprzedawców do I etapu Narodowego Programu Szczepień.

"W naszej ocenie są oni grupą zawodową podwyższonego ryzyka, ponieważ na co dzień mają bezpośredni kontakt z dużą ilością osób, które mogą stanowić potencjalne zagrożenie. Spółdzielcze sklepy odwiedza średnio ponad milion klientów dziennie. Codzienny trud i ryzyko jakie ponoszą pracownicy handlu, powinny być wsparte zapewnieniem odpowiednich warunków bezpieczeństwa, pozwalających na wykonywanie tak odpowiedzialnej pracy" - czytamy w piśmie.

I dalej: "Bezpieczny sprzedawca to gwarancja bezpieczeństwa Polaków odwiedzających codziennie placówki detaliczne, w celu zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych. Świadomość dbałości o bezpieczeństwo naszych klientów jest priorytetowym elementem naszej pracy. Dlatego też my, jako pracodawcy dla ponad 26 tysięcy osób, zdeterminowani jesteśmy, aby zapewnić im bezwzględne bezpieczeństwo. W związku z tym, że nie zostaliśmy wymienieni w kalendarzu szczepień jako grupa wysokiego ryzyka, przytaczając powyższe argumenty wnioskujemy o uwzględnienie grupy zawodowej pracowników handlu w I etapie Narodowego Programu Szczepień".

Spółdzielcy podkreślają też, że ich oczekiwania zawarte w niniejszym wniosku są zbieżne z działaniami rządu RP w zakresie walki z rozprzestrzenianiem się COVID-19 i zapewnienia bezpieczeństwa Polaków.

Dwa kryteria klasyfikacji

Wracając do badania. Dość wysoko plasują się w nim politycy i urzędnicy, natomiast na końcu zestawiania badani podali trenerów siłowni i klubów fitness, a wraz z nimi – wybitnych aktorów, inne zasłużone osoby, przedsiębiorców, prawników, a także sportowców.

– Według ankietowanych, powinny obowiązywać dwa podstawowe kryteria ustalania kolejności szczepień, tj. ryzyko zakażenia i zadanie w walce z epidemią. Dlatego na pierwszych miejscach mamy grupy ryzyka – seniorów, nauczycieli i chorych. Ale wysoko są także mundurowi, którzy bezpośrednio czuwają nad bezpieczeństwem Polaków – komentuje dr Łukasz Moll z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Krzysztof Zych, główny analityk UCE Research, dostrzega w deklaracjach badanych dużą racjonalność, empatię i solidarność społeczną w trudnych czasach. Przede wszystkim zostały wskazane osoby, które są potencjalnie najbardziej narażone na zakażenie. Wysoko w zestawieniu są też ci, którzy na co dzień pozostają blisko innych ludzi, w tym najmłodszych dzieci.

– Polacy przyswoili reguły hierarchizacji zawodów, które odzwierciedlają wprowadzane obostrzenia. Świadczy o tym to, że np. przedszkolanki znalazły się na dalszym miejscu niż nauczyciele. To jest odzwierciedleniem faktu, że przedszkola i żłobki pozostawały w ostatnich tygodniach otwarte, a szkoły przeszły na tryb edukacji zdalnej – zauważa dr Moll.

Na samym końcu zestawiania badani umieścili trenerów siłowni i klubów fitness – 0,6%, wybitnych aktorów – 0,7%, inne zasłużone osoby dla kraju – 0,8%, przedsiębiorców – 1%, prawników – 1,1%, a także znanych sportowców – 1,3%. Tuż przed nimi ankietowani wskazali kosmetyczki – 1,6%, kelnerów – 1,7%, fryzjerów i studentów – po 2,1%, taksówkarzy i pracowników przewozu osób – 2,6%, jak również kierowców komunikacji miejskiej (4,4%).

– Polacy pokazali, że nie jest dla nich ważna pozycja zawodowa czy rozpoznawalność. Chcą społecznie uczciwego mechanizmu i równości wobec pandemii. I za to należy rodaków pochwalić – stwierdza ekspert z UCE RESEARCH.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 08-11.01.2021 r. metodą CAWI przez platformę analityczno-badawczą UCE Research i SYNO Poland na zlecenie „Gazety Wyborczej” na reprezentatywnej próbie 1008 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat. Ankietowanym zadano pytanie wielokrotnego wyboru. Mogli zaznaczyć maksymalnie 5 odpowiedzi.

 

 

 

 

 

Katarzyna Pierzchała 4176 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.