Centra handlowe: chcemy działać, także w niedziele

Kolejne, już czwarte ograniczenie w możliwości funkcjonowania sklepów i punktów usługowych w galeriach handlowych w ciągu niespełna roku jest ciosem dla całej branży.

Rząd przedłużył o kolejne dwa tygodnie – do końca stycznia – obowiązujące od 28 grudnia 2020 roku obostrzenia, zgodnie z którymi z funkcjonowania wyłączona jest ogromna większość sklepów w centrach handlowych. Dużo niższy ruch ciągnie w dół także obroty tych placówek, które mogą być otwarte, takich jak sklepy spożywcze, apteki czy sklepy budowlane.

– Minimalne wsparcie dla najemców w postaci abolicji czynszowych i absolutny brak pomocy dla właścicieli nieruchomości i pracowników tego sektora jest niezrozumiały w kontekście strat, jakie cała branża handlowa ponosi – komentuje Magdalena Frątczak, szefowa sektora handlowego w CBRE.

Według szacunków Polskiej Rady Centrów Handlowych straty galerii wynoszą już ponad 30 mld zł. Są to także szkody dla budżetu w postaci nieopłaconych podatków VAT od towarów i usług oraz utraconych miejsc pracy.

– Centra handlowe, co zostało udowodnione w licznych międzynarodowych opracowaniach, są bezpiecznymi miejscami, w których transmisja wirusa jest bardzo niska. Jedna z najniższych, jeśli bierzemy pod uwagę miejsca publicznie dostępne – przekonuje Magdalena Frątczak. – Zarządcy galerii w Polsce dbają o przestrzeganie norm sanitarnych, wychodząc bardzo często daleko poza przyjęte standardy. Tym bardziej niezrozumiała jest decyzja o kolejnym zamknięciu obiektów handlowych. Patrząc na wskaźniki zachorowań po grudniowym otwarciu galerii, kiedy klienci licznie odwiedzali centra, nie widzimy drastycznych wzrostów – dodaje.

Ocenia, że branża handlowa w Polsce stanęła pod ścianą, o czym świadczą coraz liczniej podnoszące się głosy sprzeciwu wobec regulacji ze strony najemców galerii. Przedstawiciele Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług, zrzeszającego najważniejsze krajowe sieci handlowe, zapowiedzieli już, że rozważają pozwy wobec Skarbu Państwa. Atmosferę w branży w ostatnich dniach podgrzał także wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu, który stwierdził, że sanepid niesłusznie ukarał fryzjera karą 10 tys. zł grzywny za otwarcie swojego punktu w trakcie trwania obostrzeń. Jak uzasadniał, regulacje ograniczające swobodę prowadzenia działalności nie mogą być regulowane przez rozporządzenia rządowe. Jedyną drogą jest wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Ten wyrok może otworzyć lawinę nie tylko pozwów wobec Skarbu Państwa, część przedsiębiorców może zacząć wykazywać nieposłuszeństwo w stosunku do rządowych obostrzeń.

– W tym kontekście najbardziej zasadny wydaje się powrót do rozmów o otwarciu galerii w pełnym wymiarze oraz zawieszeniu obowiązującego zakazu handlu w niedzielę, które dałyby branży handlowej szansę na odrobienie strat. A przynajmniej nadzieję na to, że nie będą się one pogłębiać – apeluje Magdalena Frątczak.

Magdalena Weiss 2930 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.