Lockdown przedłużony: rozpacz handlu, będą pozwy?

Informacja o przedłużeniu trzeciego lockdownu zbulwersowała przedstawicieli branży handlu i usług. Firmy rozważają pozwy wobec Skarbu Państwa. Swoje straty branża szacuje na ponad 32 mld zł.

Kancelarie prawne współpracujące ze Związkiem Polskich Pracodawców Handlu i Usług oraz jego członkami rekomendują pozew wobec Skarbu Państwa jako ratunek dla branży, którą pogrąża decyzja o przedłużeniu lockdownu.

- Nie rozumiemy na podstawie jakich kryteriów rząd wprowadza ograniczenia, które faworyzują jedne gałęzie gospodarki a dyskryminują inne. Jak mamy rozumieć, że pomimo oficjalnego zamknięcia centrów handlowych są one nadal otwarte? – dopytują zbulwersowani przedstawiciele ZPPHiU.

Wymieniają, że funkcjonują w nich przecież hipermarkety wielobranżowe sprzedające nie tylko artykuły spożywcze, czy higieniczne, ale też odzież, naczynia, obuwie oraz zabawki. Równocześnie obok otwarte są sklepy z wyposażeniem domowym, drogerie, apteki a np. sklepy odzieżowe, obuwnicze, czy jubilerskie są zamknięte.

- Czy w supermarkecie w galerii handlowej panują inne warunki niż pozostałych sklepach? Dlaczego jesteśmy dyskryminowani? – pytają członkowie ZPPHiU.

Zdaniem zarządu ZPPHiU brak logicznego klucza w przyznawaniu możliwości prowadzenia działalności gospodarczej podczas lockdown dla wybranych oraz odbieranie tego prawa innym przedsiębiorcom to dyskryminacja i absurd, a nierówny dostęp do rynku nie ma żadnego uzasadnienia.

Uważają oni, że rząd zamykając wskazane sklepy w galeriach paradoksalnie zamknął akurat te, które nie są obecne w handlu ulicznym. Pozostawił je tym samym bez alternatywy. Sklepy odzieżowe, obuwnicze, biżuteryjne czy z akcesoriami na ogół nie mają punktów przy ulicach. Tymczasem decyzją rządzących w centrach handlowych pozostają nadal otwarte sklepy, które są niemal na każdym rogu, czyli sklepy spożywcze, apteki czy drogerie.

- Dzisiaj jest dla nas jasne, że proszenie, apelowanie nie przynosi żadnych rezultatów albo odwrotny do deklarowanego. Nie tylko zostaliśmy pozbawieni wsparcia (np. ostatnio poprzez dobór PKD), to jeszcze jesteśmy dyskryminowani – twierdzą członkowie – dopytują zbulwersowani przedstawiciele ZPPHiU.

Podkreślają przy tym, że polscy przedsiębiorcy - polskie firmy rodzinne - nie dadzą się zniszczyć przez dyskryminujące decyzje polityków. - Oczekujemy otwarcia naszych sklepów jak zostało to określone na początku trzeciego już lockdownu. W przeciwnym wypadku nie będziemy mieli wyjścia, wprowadzimy ostrzejsze formy protestu oraz będziemy masowo występować na drogę sądową - zapowiadają zdesperowani przedstawiciele handlu i usług.

Ostrzegają, że będą walczyć do końca a jednym z narzędzi, jakie zastosują niebawem, będą pozwy o odszkodowania. Zarząd ZPPHiU podkreśla, że rażąca nierówność pomiędzy przedsiębiorcami spowodowana przez decyzje rządu, powoduje frustrację, jakiej dotychczas nie obserwowali wśród członków organizacji. Gotowość do gestów ostatecznych podyktowana rozpaczą i bezsilnością wykracza poza dotychczasowe próby nawiązania dialogu i poszukiwania koncyliacyjnych rozwiązań.

Dramatyczną sytuację branży potwierdza Polska Rada Centrów Handlowych.

Według PRCH tylko w wyniku trzeciego, przedłużonego do końca stycznia, lockdownu branża centrów handlowych straci kolejne ponad 6 mld zł obrotów. Łączna strata wyniesie ponad 32 mld zł. Wylicza, że realne konsekwencje lockdownów, które wiążą się z ustawowymi zwolnieniami najemców z czynszów oraz opłat eksploatacyjnych, dobrowolnymi ulgami czynszowymi udzielonymi najemcom przez wynajmujących w okresie od maja do grudnia 2020 r. w wysokości około 2 mld zł, a także wykluczeniem wynajmujących z jakiegokolwiek wsparcia państwa w ramach tarcz pomocowych, zobaczymy w 2021 roku. Właściciele galerii odnotują przychody niższe o ok. 5 mld zł, a więc szacunkowo ponad 45% wartości rocznych przychodów.

PRCH podkreśla, że mimo ogromnych strat właściciele obiektów handlowych cały czas ponoszą stałe koszty z tytułu utrzymania nieruchomości, zarządzania nimi oraz obsługi długu bankowego. Brak dochodów i konieczność pokrywania stałych kosztów utrzymania prowadzi do sytuacji, kiedy przedsiębiorcy ze względu na problemy finansowe i płynnościowe nie są w stanie wywiązywać się ze zobowiązań kredytowych, co będzie miało wpływ na sektor bankowy ze względu na szeroką skalę kredytów udzielanych na budowę i zakup nieruchomości komercyjnych.

Zdaniem PRCH dofinansowania do kosztów stałych obejmujących czynsze umożliwiłyby wszystkim uczestnikom branży centrów handlowych regulowanie zobowiązań finansowych, w tym należności czynszowych oraz rat kapitałowo-odsetkowych na rzecz banków. - Skutki zamykania centrów handlowych będą katastrofalne dla całej gospodarki. Bankructwa w sektorze, który zatrudnia ponad 400 tys. pracowników, grożą zwolnieniami zarówno w samej branży, jak i w podmiotach, które świadczą usługi na jej rzecz - sprzątanie, ochrona, obsługa techniczna, księgowość, czy zarządzanie nieruchomościami – przestrzegają przedstawiciele PRCH.

Zauważają również, że kolejne zamknięcia placówek handlowych w galeriach nie przekładają się bezpośrednio na poziom liczby zachorowań w kraju, ponieważ centra nie były i nie są źródłem zakażeń wirusem. To miejsca, w których nosi się maseczki, a kontakt między ludźmi ogranicza się do kilku minut z zachowaniem dystansu.

 

Katarzyna Pierzchała 4028 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.