Papier toaletowy ... reglamentowany

Na szczęście nie u nas, a na Wyspach.

Nad Wielką Brytanią znowu zbierają się czarne chmury. Po niedawnym brexicie, który stał się faktem i wstrzymaniem ruchu ciężarówek przez kanał La Manche, Brytyjczyków dotknął trzeci lockdown.
 
Jak donosi portal www.dailymail.co.uk, w wyniku tych zawirowań sieć Aldi zaczęła racjonować niektóre produkty takie jak: papier toaletowy, makarony, mąkę i jajka. To wynik apelu szefów supermarketów, którzy zachęcają klientów do "odpowiedzialnych zakupów", a nie paniki. Limity produktów zaledwie do trzech sztuk każdego artykułu, wprowadziło na Wyspach także Tesco. Sieć zdecydowała się na taki krok po tym jak pierwszego dnia trzeciego lockdownu w Wielkiej Brytanii półki sklepów zostały ogołocone, a dzień wcześniej przed wprowadzeniem nowych ograniczeń, w których Brytyjczykom kazano pozostać w domu z wyjątkiem odbywania niezbędnych podróży, już wieczorem przed sklepami tworzyły się kolejki.
 
Także w sklepach Sainsbury's i Asda w Swindon półki z papierem toaletowym oraz świeżymi owocami i warzywami były puste. Jednak w tym przypadku sieć nie zdecydowała się na ograniczanie produktów. Z kolei Lidl informuje, że kierownicy sklepów mają wolną rękę i pełną swobodę w podejmowaniu decyzji co do ograniczenia produktów, jeśli powtórzą się sceny z zeszłego roku.
 
Wielka Brytania to nie jedyny kraj, który boryka, bądź borykał się z tego typu sytuacją. Przypomnijmy. W Niemczech podczas pierwszej fali koronawirusa popyt na papier toaletowy był ogromny, a bieżąca analiza Federalnego Urzędu Statystycznego pokazuje, że sytuacja może się teraz powtórzyć - pisze z Berlina korespondentka PAP Berenika Lemańczyk.

W związku z rozwojem pandemii konsumenci w Niemczech coraz częściej kupują artykuły higieniczne i niektóre produkty spożywcze. Z badań statystyków wynika, że sprzedaż papieru toaletowego w tygodniu od 12 do 17 października była prawie dwukrotnie wyższa (wzrost o 89,9%) od średniej sprzed kryzysu w okresie od sierpnia 2019 r. do stycznia 2020 r.

Według Urzędu Statystycznego sprzedaż środków dezynfekujących w tym samym tygodniu była wyższa o 72,5%, a mydła o 62,3% od średniej sprzed kryzysu. Znacząco wzrósł również popyt na mąkę (o 28,4%) i drożdże (o 34,8 %).

Jednak politycy i detaliści zapewniają, że sytuacja zaopatrzeniowa, jeśli chodzi o towary codziennego użytku, jest pod kontrolą; apelują też do konsumentów, aby nie kupowali na zapas. Nastroje konsumentów jednak znacznie się pogorszyły, a zwiększony popyt dotyczy tylko wybranych produktów.

Zakupowy szał spowodowany lockdownem nie ominął również naszego kraju. Przypomnijmy. 11 marca ub.r. rząd informuje o zamknięciu szkół, przedszkoli, kin, teatrów, basenów. Wszystko do 25 marca. Liczba zakażonych w Polsce wzrasta tego dnia do 31, a szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ogłasza pandemię. Nie ma już w Unii Europejskiej kraju wolnego od koronawirusa. W mediach społecznościowych zaczyna krążyć także informacja, że w planach jest zamknięcie wszystkich największych sklepów w kraju -  rzekomo, by uniknąć zarażenia.

W związku z tym Polacy ruszają na zakupy. Oblężenie przeżywają nie tylko dyskonty, ale też hiper- i supermarkety, a nawet sklepy typu cash & carry (Makro, Selgros). Kolejki ciągną się przez całą długość tych placówek. Z półek znikają produkty suche - konserwy, puszki, słoiki, makarony, kasze, ryż, ale też produkty świeże (nabiał), warzywa, mięso i mrożonki. Ze środków higienicznych - oczywiście żele antybakteryjne do rąk plus m.in. papier toaletowy. Szaleństwo zakupowe trwa do późnych godzin wieczornych, a kasjerki pracują bez wytchnienia.

Zdjęcie: Shutterstock

Joanna Hamdan 11823 Artykuły

Z redakcją „Handlu” związana od 1996 r. Na rynku FMCG nie umknie jej żadna nowość produktowa, kampania reklamowa ani akcja promocyjna. Pasjonatka podróży stopem.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.