Many Mornings: biznes nie do pary [WYWIAD]

O swojej przygodzie ze skarpetkami, które sprzedawane są m.in. na wyspach handlowych w centrach, opowiadają Maciej Butkowski i Adrian Morawiak, założyciele firmy Many Mornings.

Handelextra.pl: Skąd pomysł na taki biznes i jak właściwie zaczęła się Państwa przygoda ze skarpetkami?

Maciej Butkowski: Many Mornings ma solidne korzenie lokalne i rodzinne. Pierwsza odnoga tego systemu korzeniowego to Aleksandrów Łódzki, z którego pochodzimy. Aleksandrów to dziewiarska stolica Polski! Jako obywatele takiego ośrodka mamy więc skarpetki we krwi (śmiech).

Adrian Morawiak: Po drugie, niemalże dorastałem w zakładzie produkcyjnym, ponieważ moi rodzice wytwarzali skarpetki przez całe swoje życie. Do dziedzictwa dodaliśmy osobistą ambicję: zawsze chcieliśmy być samodzielni w swoim życiu zawodowym. Maciek był pewien, że chce być niezależny w swoich decyzjach i szukał pomysłu na własny biznes. Próbował sił w różnych dziedzinach, ale pewnego dnia przyszedł z propozycją do mnie i… porzuciliśmy wszystko, co robiliśmy wcześniej.

Maciej Butkowski: Skarpetki okazały się trafionym strzałem i tym, co od 6 lat utrzymuje nas i dynamicznie rosnącą grupę naszych pracowników. Przekształciliśmy nieco myślenie o dziewiarskim wzornictwie. Wchodziliśmy w dorosłość już w XXI w. i wierzymy, że wzbogaciliśmy myślenie projektowe o kreatywność i różnorodność właściwe naszemu pokoleniu. W końcu skarpetki nie do pary są naprawdę kolorowe!

Prowadzicie sprzedaż przez internet, ale także macie wyspy w centrach handlowych. Ile obecnie takich wysp funkcjonuje i jak odnajdujecie się w tej koronawirusowej rzeczywistości (mam tu na myśli marcowy i niedawny lockdown)? Jak to wpłynęło na sprzedaż?

M.B., A.M.: Sytuacja jest dynamiczna, ale w chwili, gdy odbywa się nasza rozmowa, prowadzimy 12 brandowych wysp w centrach handlowych w Polsce i jedną w Hamburgu, w Niemczech. Tak naprawdę jednak nasze skarpetki są dostępne w bardzo wielu miejscach sprzedaży partnerskiej w 28 krajach na świecie. No i rzeczywiście - jest jeszcze internet. Właśnie dzięki obecności online przechodzimy przez trudne koronawirusowe czasy niemal bez szwanku. Oczywiście staramy się przeciwdziałać trudnościom organizacyjnym w stacjonarnej sprzedaży detalicznej. Jednak mamy solidny back-up w postaci e-commerce, który urósł w trzecim i czwartym kwartale 2020 r. o 200% w porównaniu do zeszłego roku.

Ze swoimi produktami jesteście obecni także na rynkach zagranicznych. Jakie to są kraje i jak tam wygląda sprzedaż?

M.B., A.M.: Najsilniej jesteśmy obecni w krajach DACH, zwłaszcza w Niemczech. W Hamburgu pracuje wspomniana już (gdy tylko handlu nie nęka lockdown) skarpetkowa wyspa, poza tym rynki niemieckojęzyczne są z powodzeniem obsługiwane także przez nasz sklep online. W ostatnich miesiącach wartość sprzedaży z Niemiec wahała się pomiędzy ¼ a ⅓ całego uzyskanego przychodu ze sprzedaży detalicznej. Poza tym opieramy nasze zagraniczne funkcjonowanie na sieci lokalnych dystrybutorów, za których pośrednictwem nasz produkt jest obecny w bardzo wielu punktach partnerskich. Obecnie mamy oficjalnych reprezentantów marki w Niemczech, Austrii, Holandii, Włoszech, Hiszpanii, Szwajcarii, Japonii, Belgii, Czechach i Słowacji. W tych krajach nasze skarpetki można nabyć w sklepach partnerskich - sklepy odzieżowe, z pamiątkami, conceptstores itd. Łącznie jest ich ponad 600. Dzięki temu można znaleźć skarpetki nie do pary sygnowane przez Many Mornings w dużych sieciach odzieżowych (m.in. Peek&Cloppenburg), ale także na przykład w małych punktach na lotniskach. Nasz produkt można kupić prawie na całym świecie, ale mamy ambicję, by stabilizować się na kolejnych rynkach i zdobyć rzeczywistą rozpoznawalność we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Następny krok - Stany Zjednoczone!

Gdzie skarpetki są produkowane?

M.B., A.M.: Wszystkie skarpetki Many Mornings produkowane są w Polsce; zdecydowana większość w naszym rodzinnym zakładzie w Bełdowie, koło Aleksandrowa Łódzkiego. W Aleksandrowie znajduje się też nasze centrum dystrybucyjne. Z lokalnego magazynu obsługujemy zarówno wysyłkę zakupów detalicznych online, jak i dostawy do centrów handlowych. No i oczywiście - także obsługę naszych dystrybutorów.

Jakie wzory skarpetek sprzedają się najlepiej?

M.B., A.M.: To bardzo trudne pytanie. To, jak kształtuje się lista skarpetkowych bestsellerów, w dużej mierze zależy od pory roku. Właśnie minął okres świąteczny, w trakcie którego królowały wzory bożonarodzeniowe: Sweet Xmas i The Nutcracker. Oczywiście mamy też kilka projektów uniwersalnych, które dzielnie trwają mimo upływającego czasu: Space Trip, Bee Bee itp. Przede wszystkim jednak widzimy skarpetki Many Mornings jako przeniesienie swoich zainteresowań, upodobań czy marzeń do części garderoby, która jest z klientem od samego rana. Z relacji naszych użytkowników wiemy, że wybór modelu skarpetek, jakie mają im towarzyszyć w szczególnym dla nich dniu jest bardzo ważny inny model założą na ważny egzamin, rozmowę o pracę czy spontaniczną wycieczkę. I właśnie takie wzory tworzymy pozwalające na to, byśmy mogli być towarzyszem życia naszych klientów. Stąd serię skarpet związane z hobby, m.in.: The Bicycles, The Book Story i cała seria «artystyczna» opowiadająca o sławnych malarzach.

Jaki to będzie rok dla branży tekstylnej? Czego się spodziewacie, obawiacie?

M.B., A.M.: To będzie szczególny rok, w jakimś stopniu na pewno nadal naznaczony wyzwaniami wynikającymi z trwającej pandemii. Jednak nawet jeśli w końcu zapomnimy o koronawirusie, to czekają nas kolejne wyzwania. Żyjemy w dynamicznie zmieniającym się świecie, musimy mierzyć się z kryzysami w różnych obszarach. Wszystko wskazuje na to, że nic nie zmieni się w tym względzie ani w tym roku, ani w kolejnych latach. Dlatego chcemy tak sterować naszym firmowym okrętem, by nie był podatny ani na małe podmuchy, ani na potężne porywy wiatru. Nie chcemy spekulować na doraźnych modach i tendencjach rynkowych, ale żyć jako brand wspierający cele społeczne i przeciwdziałający wykluczeniom ekonomicznym oraz środowiskowym. Wierzymy, że dzięki temu nie tylko będziemy niesieni na fali pozytywnych emocji, ale po prostu będziemy zmieniać świat dookoła na lepsze. Internet na pewno nie będzie nam w tym przeszkadzał (śmiech), także w 2021 roku. E-commerce to przyszłość - i to nie tylko dla kolorowych skarpetek.

Joanna Hamdan 11783 Artykuły

Z redakcją „Handlu” związana od 1996 r. Na rynku FMCG nie umknie jej żadna nowość produktowa, kampania reklamowa ani akcja promocyjna. Pasjonatka podróży stopem.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.