Od poniedziałku centra handlowe otwarte tylko częściowo

Do połowy stycznia nie ma szans na poświąteczne i noworoczne wyprzedaże w galeriach handlowych. Ich właściciele i najemcy załamują ręce.

18 grudnia minister zdrowia zapowiedział narodową kwarantannę, która trwać będzie od 28 grudnia br. do 17 stycznia 2021 r. W tym czasie w obiektach handlowych i usługowych (także w parkach handlowych) o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 mkw. obowiązuje zakaz prowadzenia działalności w zakresie handlu, z wyłączeniem: żywności; produktów kosmetycznych, artykułów toaletowych i środków leczniczych; produktów leczniczych i wyrobów medycznych; gazet lub książek; artykułów budowlanych, remontowych, mebli czy artykułów dla zwierząt.

Gastronomia - podobnie jak w ostatnich miesiącach - może wydawać dania jedynie na wynos i w dostawie.

To oznacza, że sklepy odzieżowe i obuwnicze, które tradycyjnie już w okresie poświątecznym przygotowują noworoczne wyprzedaże, do połowy stycznia pozostają zamknięte.

Tymczasem w 2019 r., gdy o koronawirusie słyszeliśmy jedynie przy okazji donosów z Chin, Polacy - według badań Deloitte, planowali w tym czasie zakupy za średnio 300 zł.

Branża zaskoczona i załamana

Według Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH) trzeci lockdown (po marcowych i listopadowym) jest dla wynajmujących i najemców ciężkim ciosem, zwłaszcza, że właściciele galerii handlowych od początku pandemii są pozbawieni pomocy w ramach tarcz finansowych. - Konsekwencje tych decyzji odczuje sektor finansowy w Polsce, ponieważ sektor handlowy nie będzie w stanie realizować zobowiązań finansowych względem podmiotów zewnętrznych - uważają przedstawiciele zarządu PRCH.

Zaskoczony jet również Związek Pracodawców Handlu i Usług (ZPHiU).

- Pozostawaliśmy w przekonaniu, że nasze sklepy w centrach handlowych nie zostaną zamknięte, ponieważ są bezpieczne. A to pozwoliłoby nam zmniejszać straty, bo szans na ich odrobienie już nie widzieliśmy – komentuje zarząd ZPPHiU. - Bezpieczeństwo zdrowotne klientów i pracowników oraz zapewnienie komfortu korzystania z usług były i pozostają dla nas priorytetowe – dodaje zarząd ZPPHiU.  

I przekonują, że negatywne skutki tej decyzji będą odczuwalne "dla wszystkich", a wiele firm "upadnie".

POHiD: to nie jest dobra decyzja

W podobnym tonie wypowiada się Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. - Decyzja rządu o zamknięciu galerii handlowych jest zaskakująca, zwłaszcza w świetle toczących się konsultacji z branżą. Nie jest to dobra decyzja, bowiem pociągnie ona za sobą szereg reperkusji zarówno dla właścicieli galerii, jak i dla najemców – przedsiębiorców prowadzących w galeriach działalność handlowo-usługową - mówi Renata Juszkiewicz.

Jej zdaniem galerie oraz najemcy nie odrobili jeszcze strat finansowych po pierwszym lockdownie. Kolejny lockdown narazi firmy na dalsze straty, które mogą spowodować upadłość wielu małych butików czy punktów usługowych, co skutkować będzie m.in. niezrealizowanymi zobowiązaniami finansowymi wobec podmiotów zewnętrznych, wzrostem bezrobocia i generalnie dużo gorszą sytuacją całej branży, która jest systemem naczyń połączonych.

A miało być inaczej

Przypomnijmy. Po tym jak rząd pozwolił ponownie otworzyć 28 listopada sklepy w galeriach handlowych po drugim dla nich lockownie ogłoszono, że po 27 grudnia nastąpi tzw. etap stabilizacji w Polsce, który oznacza powrót do podziału naszego kraju na trzy nowe strefy – czerwoną, żółtą i zieloną (najwcześniej od 28.12 – zależnie od sytuacji epidemicznej).

Zamiast trzech stref - mamy jednak narodową kwarantannę. W tym czasie, a więc od 28 grudnia do 17 stycznia, w mocy pozostają obowiązki w zakresie: stosowania godzin dla seniorów, zapewnienia rękawiczek jednorazowych lub środków do dezynfekcji rąk oraz dezynfekcji stanowisk obsługi. W funkcjonujących placówkach handlowych obowiązują także limity: 1 osoba na 10 mkw. w placówkach do 100 mkw.) i 1 osoba na 15 mkw. w punktach powyżej 100 mkw. (w obu przypadkach z wyłączeniem obsługi sklepu).

Ilona Mrozowska 3910 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.